<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331</id><updated>2012-02-04T18:24:28.306+01:00</updated><title type='text'>Hewi</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>103</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8720810862041640457</id><published>2011-12-05T22:45:00.000+01:00</published><updated>2011-12-06T00:07:33.691+01:00</updated><title type='text'>Zmiany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podczas studiowania na wydziale zarządzania, które niechybnie zbliża się ku końcowi (mam przynajmniej taką nadzieję) przekazywano mi wiedzę między innymi na temat restrukturyzacji w przedsiębiorstwach. Jedną z zasad które nam wpojono, było widzenie w kryzysie przedsiębiorstwa najlepszego momentu do przeprowadzenia w nim zmian i usprawnień, by mogło wyjść z kłopotów jeszcze mocniejsze. Sam uzupełniłem tę wiedzę o inną prawidłowość - nasze życie pod wieloma względami odpowiada działaniu przedsiębiorstwa, którym zarządzamy. Rodzimy się w miejscu dającym lepsze lub gorsze warunki do rozwoju, zarządzamy środkami które zdobywamy i wydatkujemy, spotykamy na naszej drodze partnerów, sojuszników i rywali, miewamy sukcesy, oraz kryzysy. Podczas sukcesów sami decydujemy czy wykorzystamy przewagę i zainwestujemy w siebie, czy pozwolimy sobie na trochę luzu i wypłacimy sobie dywidendę. Podczas kryzysu natomiast decydujemy czy staczamy się na skraj bankructwa, czy dokonujemy restrukturyzacji i być może uda nam się wyjść bez szwanku lub jeszcze silniejszym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rok 2011 był dla mnie rokiem dosyć burzliwym. Od samego początku jasnym było że moje życie weszło w okres bessy i notowania pikują w dół. Zaczęło się od problemów osobistych, które uzupełniły problemy zdrowotne i tak doczekałem do pierwszych startów, gdzie okazało się że forma sportowa również jest daleko odbiegająca od poziomu wymaganego w kategorii M21. W miarę trwania sezonu kolekcjonowałem porażkę za porażką, ale najgorszy okres przyszedł wtedy, kiedy czułem się tak słaby że nie byłem w stanie skończyć godzinnych, spokojnych wybiegań. Jak skończyły mi się pomysły na rozwiązanie problemu, zacząłem jeździć na wycieczki i imprezować na zawodach :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszym impulsem do ogarnięcia się, był złoty medal chłopaków na Mistrzostwach Świata. W momencie kiedy Olej wbiegł na metę, do mojej głowy wbiegła myśl "chłopie, twoje życie to w jakichś 99,5% Biegi na Orientację.....pi******ij się w łeb i zacznij znowu się bawić tym co kochasz najbardziej". Od tej pory wziąłem sobie Olejnika na celownik jako autorytet i zacząłem kontemplować jakim jest człowiekiem i jakim jest sportowcem. Główna różnica jaką znalazłem była taka, że kiedy spotykały nas życiowe sukcesy, Olej inwestował w siebie i przekuł je w coś większego, a ja wypłacałem sobie życiowe dywidendy, aż stałem się niekonkurencyjny na rynku. Od tej pory psychika była gotowa i zaczęło się nieśmiałe trenowanie...które nadal wyglądało do dupy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugi impuls przyszedł, kiedy wykryto u mojej babci niedoczynność tarczycy. Jako że kilka lat wcześniej u mojej siostry wykryto to samo, powiązałem fakty i sam też udałem się na badania. Bingo! Moja niedoczynność okazała się najgorsza, a objawia się spowolnieniem wszystkich funkcji organizmu...procesów metabolicznych, zdolności fizycznych i mentalnych. Od tej pory Maciej dostał lek...i się zaczęło! ;) &amp;nbsp;(później niedoczynność jeszcze solidarnie wykryła moja mama i druga siostra ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przede mną został tylko obóz letni, trochę dni po obozie, a później KMP, MP, 25manna i znowu MP. Poczułem że organizm wraca do siebie, co miało też psychologicznie niemałe znaczenie, bo zrozumiałem że kłopoty były niezależne ode mnie i teraz tylko ja mam wpływ na to jak będę biegać. Do KMP zacząłem trenować 2-3 razy dziennie, żeby nadrobić trochę kilometrów i się przetrzeć. Starty w Złocieńcu pokazały że w nogach zaczął znów tlić się ogień. Na MP na klasyku nie stać mnie jeszcze było na nic wielkiego, ale prawie udało się wejść w 6kę. Na 25 mannie kiepskie wyniki...bo puściłem nogi i nie nadążałem z czytaniem mapy! I na koniec, longa nie dość że przeżyłem, to jeszcze otarłem się o medal.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kontekście całego sezonu, jesień mogłem uznać z czystym sumieniem za sukces...ale tym razem moim postanowieniem jest wziąć przykład z Michasia i zainwestować trochę w siebie. Założenie było proste...roztrenowanie robię najdziksze jak się da (i faktycznie takie było!:D ), a później ruszam ze zmianami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopiero pierwszy tydzień pracy za mną, więc nie czas na podsumowania, ale jak na razie w miarę uporządkowałem w końcu życie osobiste, zmieniłem trenera na Piotrka Suchenię (pozdro!), zacząłem trzymać się sztywno planu treningowego, zacząłem chcieć wszystko w tym planie rozumieć, zacząłem się rozciągać(!),zacząłem ćwiczyć w domu (!), zaplanowałem na tyle szczegółowo ile mogłem w tej chwili przebieg przyszłego sezonu, oraz wyznaczyłem sobie jasne cele...no i poszedłem na Szwedzki;) Następne punkty w planie to: wprowadzić zasady żywieniowe, przystopować z imprezami, wysypiać się, wyrobić nawyk popijania odżywek, brać witaminki i nie chorować:), pracować w domu nad techniką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jak wcześniej napisałem....jak w przedsiębiorstwie - przyszedł kryzys, planujemy, restrukturyzujemy i albo się uda, albo się nie uda...ale próbować trzeba!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w następnych odcinkach - przyszłoroczne cele, oraz o ciekawe sobotnie treningi techniczne, które ostatnio zaliczyłem ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8720810862041640457?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8720810862041640457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8720810862041640457' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8720810862041640457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8720810862041640457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/12/zmiany.html' title='Zmiany'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1276345031348220051</id><published>2011-10-25T15:27:00.001+02:00</published><updated>2011-10-25T15:27:50.216+02:00</updated><title type='text'>Long</title><content type='html'>&lt;div&gt;W 11 letniej biegowej karierze odkryłem że zdarzają się biegi, które budzą ogromny respekt; podczas których nie walczy się z rywalami, tylko ze sobą. Są to momenty w których chęć stawiania kolejnych kroków i ukończenia liczy się bardziej niż fizyczne możliwości organizmu. Rezultatem takich biegów jest z niczym nie porównywalna satysfakcja, a one same są impulsem długich rozmyślań. Zwykle takimi momentami były dla mnie debiuty na określonych dystansach, jak pierwszy start na 10km, czy pierwszy półmaraton. Zdarzały się też poszczególne zawody na orientację, kiedy dawałem z siebie więcej niż mogłem, jak np. klasyk na OOM 2006, czy KMP w Gdyni 2008. Niektóre starty są jednak z założenia tego typu powtarzającymi się wyzwaniami...dwa z nich zaliczam do tej kategorii w szczególności: długa nocna zmiana na 10mili, oraz oczywiście Long. Z tegorocznymi Długodystansowymi Mistrzostwami Polski nie było inaczej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Respekt:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No nie będę ukrywał....cholernie się tego bałem. Od jakichś dwóch lat bieganie długodystansowych MP było dla mnie raczej traumatycznym przeżyciem, podczas którego nie wiedziałem czy wrócę. Jak do tego dodałem fakt że to pierwszy long w kategorii seniorów, a to raczej nie mój najlepszy sezon i że zdarzały się momenty kiedy miałem problemy nawet z wytrzymaniem wybiegań, to optymizm raczej nie znajdował miejsca na wkradnięcie się do mojej głowy. Mężczyzna jednak musi zrobić, to co musi zrobić i trzeba było stanąć na starcie...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Walka:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze przed biegiem doszliśmy z Kowalkiem do wniosku, że jedną z trudniejszych rzeczy przy starcie na takim dystansie (26km) jest dobranie odpowiedniego tempa biegu. Oczywiście to zawody, więc trzeba tak biec, by dać z siebie wszystko i wywalczyć jak najlepszy rezultat....z drugiej strony, trzeba rozłożyć siły, żeby na końcu być w stanie ukończyć, ale też nawigować do kolejnych punktów. Im dłuższy dystans, tym ciężej znaleźć złoty środek. Czy mi się to udało? Prawie... &lt;br /&gt;Zacząłem od małego błędu przy wejściu na 1pk, gdzie dekoncentracja dała się we znaki. Ponownie odezwała się przy odbiegu od 3pk, gdzie ubzdurałem sobie że już odbiegam do 5-ki...a dopiero po paru metrach zrozumiałem że jeszcze 4-ka przede mną. Motylek przyniósł jeszcze jeden błąd, ale tym razem poważniejszy...a mianowicie, zbyt ulgowo potraktowałem przebieg na 7pk, przez co musiałem później biec do pobliskiej gęstwiny żeby ponownie się namierzać. W tym miejscu minął mnie Wojtek, za którym zabrałem się parę punktów...chociaż kosztowało mnie to trochę nerwów, ponieważ pętle pokonywaliśmy w tak dziwnie różny sposób, że można było domniemywać błąd któregoś z nas. Później okazało się że na szczęście to tylko specyficzna budowa motylka. W każdym razie dobrze że przez te pętle zgubiłem Kowalka, bo później doszedłem do wniosku że jak bardzo mocno zacisnął bym zęby, to może z połowę bym z nim przeleciał gdyby Bozia dała...ale później mógłbym już tylko położyć się i umrzeć:) Kolejne punkty nie wzbudzały już większych emocji, a czas traciłem wyłącznie na wywrotkach i odbiegu od 17ki, gdzie miałem kłopot z przedarciem się przez choinki. Zresztą ten przebieg w ogóle był jakiś pechowy...najpierw przebiłem podeszwę buta i odetchnąłem z ulgą że na podeszwie się skończyło, ale już kilkaset metrów dalej nie miałem tyle szczęścia kiedy patyk przebił mi bok buta i boleśnie przejechał po stopie...life is brutal, but you have to run:) Podczas zmiany mapy oczywiście rzuciłem pod nosem parę przekleństw z myślą że to dopiero połowa, ale nie było czasu na to żeby się dłużej ze sobą pieścić. Jakąś zupełną ekwilibrystyką było dla mnie to że nie skoncentrowałem się w drodze do 25pk i mocno mną tam zamotało. Kolejne głupio stracone sekundy. Podobnie zresztą rzecz się miała z 28pk. Dobieg i odbieg z 32pk to był jakiś koszmar...jakieś rowy, badyle, bagna...a nogi już się nie podnosiły tak wysoko jak na początku:) Później już jednak poszło bardzo gładko. Drobne wahnięcie przy wejściu na 37pk i już leciałem z radością do kolejnego punktu odżywczego. Podobno tu jeszcze byłem trzeci z 1' zapasu, tylko zabrakło mi kurcze tej informacji.. Na 40pk niby długi łagodny podbieg po polanie, ale chyba nic mnie tak nie wymęczyło na trasie jak właśnie ten podbieg...punkt ukryty ale znaleziony bez problemu. I tu właśnie zaczęło się to "Prawie" dobre wymierzenie sił. Na 41 wystarczyło zbiec ze ścieżki, ale zacząłem go szukać za wysoko. Na 42 zamiast ominąć cały ten żółty syf, pobiegłem przez sam środek wywracając się co chwilę. Na 43 łydki zaczęły być podszczypywane przez skurcze. I na domiar złego ta cholerna gęstwina na 44pk. Myślałem że nawet jak nie do przejścia, to przez taką wąską uda się przecisnąć...dwie próby skutecznie mnie odwiodły od tej myśli i dopiero wtedy zabrałem się za obieganie. Ostatkiem sił do mety i...przewaga roztrwoniona, 4 miejsce :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pZjldrRZZrI/Tqa44o7_NGI/AAAAAAAAC9E/Tu8GfPBMRY4/s1600/img315.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://1.bp.blogspot.com/-pZjldrRZZrI/Tqa44o7_NGI/AAAAAAAAC9E/Tu8GfPBMRY4/s320/img315.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-C-wLmj8Q5kk/Tqa5CG8y5lI/AAAAAAAAC9M/Ep7LAFfDsEQ/s1600/img314.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="232" src="http://1.bp.blogspot.com/-C-wLmj8Q5kk/Tqa5CG8y5lI/AAAAAAAAC9M/Ep7LAFfDsEQ/s320/img314.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Satysfakcja:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można mi wierzyć albo nie, ale naprawdę te kilkadziesiąt sekund do medalu mało mnie zabolało. Po przebiegnięciu tej cholernej trasy jestem jakoś dziwnie zadowolony z każdego bolesnego kroku, jaki udało mi się postawić od startu do mety, a który będę odczuwać jeszcze przez kilka dni...z tego że oprócz wywrotek cały czas biegłem...z tego że nie miałem żadnego potężnego kryzysu...z tego że kiedy zaczęły chwytać kurcze docisnąłem jeszcze bardziej (orientalista to dziwne stworzenie:) ...no i generalnie jakoś od podbicia mety cały czas jestem zadowolony, no bo jak tu nie być, skoro niemożliwe nie istnieje :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozmyślania:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Long okupiłem kontuzją stawu skokowego, która jak na razie skutecznie mnie uziemiła. Naturalną konsekwencją tej sytuacji jest stanowczo za dużo czasu na myślenie. Jedną z ostatnich rozkmin, była kontemplacja nad przewagą heroiczności Biegacza na Orientację, nad biegaczami ulicznymi :P Otóż doszedłem do wniosku, że niezaprzeczalnym faktem jest, iż trzeba posiadać jaja (i to nie przejaw szowinizmu, bo chodzi o metaforyczne jaja, przyozdabiające nie tylko biegaczy ale i wiele biegaczek, które zwisając dumnie symbolizują odwagę i wytrwałość!)by przebiec dajmy na to 20, czy 40km....ale moje zainteresowanie wzbudził jeden czynnik. Jak wielką pomocą muszą być okrzyki otaczających trasę kibiców.. o ile łatwiej znaleźć wspólne tempo biegnąc w towarzystwie rywali.. o ile łatwiej zmobilizować się do kolejnych kroków, wiedząc że każdy z nich jest obserwowany przez dziesiątki oglądających to widowisko oczu. Co się tyczy Biegu na Orientację, podczas longa jasne jak nigdy staje się dla mnie to, że BnO jest prawdziwym heroicznym bojem z samym sobą. Nikt nam nie krzyczy, nikt nas nie napędza, a jedyne co towarzyszy przez całą trasę to zmęczenie. Na trasie zwykle nikt nas nie widzi...zawsze możemy się zatrzymać, zawsze możemy zwolnić....a jednak każdy daje z siebie wszystko, motywując się samemu do kolejnych kroków. Według mnie, to jest właśnie esencja walki z samym sobą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może za dużo myślę...a do poniedziałku, do którego mam się oszczędzać jeszcze sporo czasu, więc rozkmin pewnie będzie co raz więcej i będą co raz głupsze :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1276345031348220051?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1276345031348220051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1276345031348220051' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1276345031348220051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1276345031348220051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/10/long.html' title='Long'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-pZjldrRZZrI/Tqa44o7_NGI/AAAAAAAAC9E/Tu8GfPBMRY4/s72-c/img315.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2937078055664734499</id><published>2011-10-12T20:28:00.028+02:00</published><updated>2011-10-12T22:59:24.576+02:00</updated><title type='text'>25 manna</title><content type='html'>&lt;p&gt;Niby już koniec sezonu....niby już co raz zimniej....niby już się trochę nie chce....a jednak propozycja wystartowania na 25 mannie okazała się nazbyt kusząca by ją odrzucić :) W każdym razie można powiedzieć że weekendowa atmosfera zaczęła się już w czwartek wieczorem, kiedy odebrałem Rina z pociągu. Wieczór minął przy browarkach i Jackassie 3, który wielokrotnie rozbrajał mnie doszczętnie :)  &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Następnego dnia trzeba było stosunkowo wcześnie wstać, w celu udania się na lotnisko (co w perspektywie Euro 2012-tkowych remontów wcale nie jest takie proste)! Jak się później okazało to miał być ciężki dzień nie tylko ze względu dojazdu na lotnisko...no ale poprzez akcje z Darią zakręconą jak słoik na zimę i kłopotami z kupnem biletów na autobus i wyciągnięciem pieniędzy z bankomatu...jakoś udało nam się dotrzeć do Uppsali, gdzie rozgościliśmy się u Andersa. Szybko poszliśmy spać, ponieważ jużo 6.30 trzeba było wyruszyć na zawody. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pogoda rano lekko mówiąc nie zachęcała. Jedyne co utrzymało mnie przy życiu to ocieplacz, polar, dres, softshel, rękawiczki i opaska. Myślałem że nigdy nie doczekam się tej swojej, 24tej zmiany. Sprawę pogarszał niezwykły jak na szwedzkie zawody burdel....brak wyników, nie działające zegary liczące kończących zawodników....generalnie nikt nic nie wiedział. Jakoś jednak rozwikłałem tą zagadkę i pojawiłem się w strefie zmian około 15 minut przed czasem. Zasygnalizowałem ludziom z klubu żeby dali mi znać jak Hilda będzie się zbliżać i poszedłem się dogrzać. Coś długo nie dawali znaku życia, więc sam zacząłem się oglądać i okazało się że Hilda jużczeka przy mapach od pewnego czasu.....eh, zdenerwowałem się!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na szczęście po nerwowym starcie się skończyło i początek biegu zacząłem realizować z zimną krwią (tym bardziej że jako Polak nie chciałem zmarnować prostego terenu, jak trafił się w Szwecji raz na ruski rok:P ). Do 12pk szło w zasadzie jak po maśle....może nie licząc krótkich wahań na 2, 6 i 7pk. W drodze na 13kę padłem ofiarą wydeptanych nowych wielkich dróg. Wbiegłem w jakąś nowo powstałą, myśląc że realizuję przebieg tak jak planowałem. Do 22ki znowu bez problemu...i wtedy zaczęła się orientalistyczna ekwilibrystyka w moim wykonaniu, bo chyba inaczej nie można nazwać utrudnień i błędów jakie sobie zafundowałem na przebiegu polegającym generalnie na biegnięciu drogą od punktu do punktu. To było tak proste, że z niewiadomych przyczyn się zdekoncentrowałem i za szybko wszedłem w las....wstyd :/ Do końca już spoko. Zakończyliśmy sztafety na 32 miejscu, więc nieźle...aczkolwiek np mój głupi błąd kosztował już kilka ładnych pozycji.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SaHTXjn1yCA/TpX2o5AboYI/AAAAAAAAC8k/nRZJFQx3nZM/s1600/25%2Bmanna.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SaHTXjn1yCA/TpX2o5AboYI/AAAAAAAAC8k/nRZJFQx3nZM/s200/25%2Bmanna.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662703288846098818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tego dnia po powrocie do Andersa odbiłem sobie wszystkie te godziny sterczenia na zimnie!  Przerżnęliśmy chyba z 4-5 godzin w Fifę 12 na XBOXie. Chyba żadnej gry nie kocham tak jak tej, bo to nie jest tylko 4-5 godzin grania ostatnio....to jest kolejny rok chorego rżnięcia w kolejną edycję!:D No a wracając do tego miłego popołudnia, warto nadmienić że w walce ja kontra 0,5kg żelków, to ja byłem górą! :) &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Następnego dnia biegaliśmy jeszcze middle...bardzo krótki i w tym samym terenie, dlatego zapowiadało się dosyć łatwo. Chyba największym problemem okazało się dotarcie na start, ponieważ biegłem te 2km chyba poniżej 4'/km a i tak dotarłem dopiero 2' przed wejściem do boksu:) Wydaje mi się że za szybko chciałem się uporać z tą trasą...szczególnie że tego dnia czułem się świetnie fizycznie. Z tego powodu już na 3pk rzuciło mnie kierunkowo, a na 4pk zrobiłem błąd na wejściu. Od 9 do 12pk trasa szła praktycznie identycznie jak podczas sztafet...co było sporym pójściem na łatwiznę:/ Nie przeszkodziło mi to jednak zarąbać na 12kę... 13pk mnie zniszczył. Wszystko tam było banalne i idealne do nawigowania się przy wchodzeniu na punkt...z zajebiście widocznym bagnem na czele. Pamiętałem jednak że za szukanym punktem zaczynają się gęstwiny więc nie szedłem dalej, kiedy zaczynał się inny rodzaj lasu, z gęstszymi choinkami. Przeczesałem wszystko dookoła nie rozumiejąc czemu nie ma tam tego cholernego punktu. W końcu się wku***łem i wszedłem w te je***e choinki...no i tam znalazłem punkt. To dziwne oskarżenie jak na szwedzką mapę....ale jak dla mnie to tam zdecydowanie nie grało!:/ Później galopem do mety, z drobną bombką na 16kę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SPeLjXZUiD0/TpX9-LoW8HI/AAAAAAAAC80/Bl3cpycoSbo/s1600/img313.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SPeLjXZUiD0/TpX9-LoW8HI/AAAAAAAAC80/Bl3cpycoSbo/s200/img313.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662711351204049010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Po zawodach pojechaliśmy z Darią odwiedzić moją szwedzką siostrę Olę, oraz na własne oczy przekonać się jak to moja cudowna siostrzenica Oliwka już samodzielnie zaczęła używać nóżek do poruszania się....jak już tylko zaczęła umieć to teraz tak zasuwa, że już wiadomo kim zostanie w przyszłości...orienteering runnerem!!! :) &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2937078055664734499?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2937078055664734499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2937078055664734499' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2937078055664734499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2937078055664734499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/10/25-manna.html' title='25 manna'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SaHTXjn1yCA/TpX2o5AboYI/AAAAAAAAC8k/nRZJFQx3nZM/s72-c/25%2Bmanna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5406567834145588595</id><published>2011-09-26T18:23:00.030+02:00</published><updated>2011-09-26T19:56:41.265+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski - nocne, klasyk</title><content type='html'>&lt;p&gt;Od samego początku Mistrzostwa Polski nie zapowiadały się szczęśliwie. Nauczony doświadczeniami z wielu poprzednich zawodów, doszedłem do wniosku że startowanie zaraz następny dzień po długiej podróży nie jest dobrym pomysłem. Z tego powodu planowałem rozbić podróż na dwa, jadąc najpierw w środę do Łodzi, a następnego dnia z resztą klubu do Ogrodzieńca. Jak to często w życiu bywa, nie zawsze wszystko toczy się zgodnie z planem. Zaczęło się od egzaminu poprawkowego, który ustalono na piątek, kiedy odbywał się nocny. Ten problem udało mi się jakoś dyplomatycznie okiełznać. Trudniejsze mogło być okiełznanie PKP, ponieważ okazało się że podróż do Łodzi trwa 8 godzin, czyli więcej niż zajmuje dojazd samochodem do samego Ogrodzieńca. W tym wypadku wszystkie plany wzięły w łeb i pozostało spędzić czwartek w samochodzie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jak się na szczęście...a raczej nieszczęście okazało, zastałe po podróży mięśnie nie były problemem podczas biegu nocnego. Za to technicznie, zarówno teren, jak i trasa były dużo ponad moje obecne możliwości... :) Oczywiście od razu nasuwało się na myśl żeby bieg potraktować bardzo ostrożnie, ale jednocześnie wykorzystywać do przyspieszenia każdy przebieg drogą, lub innym liniowym elementem. Plan szedł nieźle, natomiast nie rozwiązywał problemu wchodzenia na punkt. Niby sprawdzałem każdy opis, a jednak miałem bardzo duże problemy z wyłapaniem 1ki, 4ki i 5ki. Straciłem tam na tyle dużo czasu że na 6ce miał mnie już Drągu, goniący mnie na 5 minut. Optymistycznie doszedłem do wniosku że przynajmniej wystawił mi punkt :) Prawdziwa zabawa zaczęła się na motylku, który sam w sobie był wręcz banalny, ale trafienie bezbłędnie na punkt węzłowy graniczyło z cudem. Za pierwszym razem jakoś to przyjąłem na klatę, ale za drugim razem byłem głęboko zdezorientowany kiedy odchodziłem od 11ki na kierunek i wzdłuż lini lasu, a wylądowałem gdzieś daleeeeeeko na dole polan....dziwne. Za trzecim razem truchtałem z oczami na kompasie i jakoś na niego trafiłem. 21 i 23ka należą do błędów których można i powinno się unikać. Widocznie już trochę zmęczony i zdezorientowany nie odszedłem w wystarczająco dobry sposób od drogi, by dotrzeć do 22pk za pierwszym razem. Gorsze jednak okazały się poszukiwania bramy zamku, kiedy zdecydowanie zamroczenie i brak zimnej, analitycznej krwi wziął górę nad zdrowym rozsądkiem....no i pobiegałem sobie trochę wzdłuż muru. Dalej spoko...ale i tak nie było już czego ratować - ponad 91 minut i 13 miejsce:) W każdym razie nocny był bardzo ciekawy...odrobinę za trudny, jeżeli można tak powiedzieć...ale przecież lepiej w tę stronę, niż gdyby miał być za łatwy. Koniec końców wygrali najlepsi!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IPwYQczkWF4/ToCvIIImMBI/AAAAAAAAC8A/Na8jPrYvbfo/s1600/img311.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-IPwYQczkWF4/ToCvIIImMBI/AAAAAAAAC8A/Na8jPrYvbfo/s200/img311.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656713686134698002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Klasyk to już inna bajka. Przede wszystkim było cieplusieńko i słonecznie. Poza tym było trochę górek. Na górkach rosło trochę krzaczków. Krzaczki skrywały majestatyczne skałki. A to wszystko górowało nad płaskimi fragmentami. Na płaskich fragmentach zdarzały się polany (czy ch*j wie jak nazwać te porośnięte, zasyfione i nie pasujące do niczego na mapie fragmenty przy mecie!). W trzech słowach: było co robić! Chciałem jak zwykle wejść pewnie na 1pk, ale niestety nie zrozumiałem za dobrze otwartych terenów i zabiegłem. Dalej było już dosyć nudno i tylko niepotrzebnie zabiegłem 5pk, mimo że początkowo dobrze mi się wydawało gdzie stoi. Kolejna pętla też bez problemów...aż do momentu powrotu na węzeł. Zamiast omijać nieprzyjemną gęstwinę niepotrzebnie się przez nią cisnąłem. Na 12pk zacząłem odczuwać że fizycznie będzie bolało:) Przysiągłbym że 16pk był źle postawiony, ponieważ miał stać na ostatniej małej górce ze ścianką skalną, a dalej była jeszcze jedna. Ale może się mylę... Na 19pk niepewne wejście i później niezdarne próby odnalezienia się. Straciłem tam bez sensu cenne minuty. Dalej już było nieciekawie i dominowała tylko walka fizyczna. Ostatnimi wartymi odnotowania rzeczami był błąd kierunkowy na 33pk i to że w drodze na 34pk nic mi nie pasowało na tych polanach...na szczęście dało się lecieć wzdłuż grzbietu.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2dYLDOpKaYU/ToC4TLCQPEI/AAAAAAAAC8M/fiEs97tDEFM/s1600/img312.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2dYLDOpKaYU/ToC4TLCQPEI/AAAAAAAAC8M/fiEs97tDEFM/s200/img312.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656723771496610882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Podsumowując: Po KMP myślałem że będzie lepiej fizycznie, ale tragedii i tak nie było. Nie jestem zadowolony z dyspozycji technicznej na nocnym...trzeba nad tym popracować. Życie pokazało że nie da się w półtora miesiąca wystarczająco przygotować fizycznie do klasyka, dlatego jestem zadowolony z tego co udało się ugrać (7miejsce). Trochę szkoda tego że tak niewiele brakowało do pierwszej 6ki. Ale wszystko przede mną :) &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5406567834145588595?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5406567834145588595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5406567834145588595' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5406567834145588595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5406567834145588595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/09/mistrzostwa-polski-nocne-klasyk.html' title='Mistrzostwa Polski - nocne, klasyk'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IPwYQczkWF4/ToCvIIImMBI/AAAAAAAAC8A/Na8jPrYvbfo/s72-c/img311.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8458088547738727571</id><published>2011-09-20T18:45:00.040+02:00</published><updated>2011-09-20T21:24:41.606+02:00</updated><title type='text'>Degradacja, diagnoza, leczenie, REAKTYWACJA</title><content type='html'>&lt;p&gt;Nie ulega wątpliwościom, że to zdecydowanie nie był mój sezon. W zasadzie ostatni raz kiedy czułem że dobrze mi się biega, wypadał na pierwszą połowę lutego, kiedy trenowałem na obozie w Żelazku. Później niestety przyszedł wielki kryzys, który trwał do sierpnia. Rozpoczęło się chorobą na kolejnym obozie i marnym samopoczuciu. Później z zawodów na zawody przychodziły kolejne przegrane z wielkim kretesem. Ostatni akt tej tragedii przyszedł w wakacje, kiedy to wychodząc na jedyne treningi które byłem w stanie zrobić, czyli wybiegania, po 30-50 minutach ledwo schodziłem do domu. Naszły mnie wątpliwości, czy przypadkiem moja kariera biegowa nie dobiega końca, ponieważ walka w drugich dziesiątkach nieszczególnie mnie bawiła, a nie miałem już pomysłów na rozwiązanie problemu. Od tej pory zająłem się głównie imprezowaniem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Rozwiązanie przyszło niespodziewanie. Moja siostra pięć lat temu wykryła u siebie niedoczynność tarczycy. Pod koniec lipca ta sama choroba okazała się męczyć moją babcię. Zacząłem przeczesywać internet:  &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Niedoczynność tarczycy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;- zwiększenie masy ciała&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="color:#ff0000;"&gt;uczucie zmęczenia, osłabienie, senność, trudności w koncentracji, zaburzenia pamięci, stany depresyjne&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;- łatwe marznięcie, uczucie chłodu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- przewlekłe zaparcia (spowolnienie perystaltyki)&lt;br /&gt;- sucha, zimna, blada, nadmiernie rogowaciejąca skóra (objaw brudnych kolan) – jako wyraz zmniejszonego przepływu krwi i zahamowania czynności gruczołów łojowych i potowych&lt;br /&gt;- obrzęki podskórne&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;- łamliwe włosy&lt;/span&gt;, czasem przerzedzenie brwi&lt;br /&gt;- zmieniony głos (pogrubienie strun głosowych)&lt;br /&gt;- bradykardia zatokowa&lt;br /&gt;- ściszone tony i powiększona sylwetka serca &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;Czerwonym&lt;/span&gt; kolorem zaznaczyłem objawy, które udało mi się w siebie zauważyć. Okazało się że jest ich całkiem sporo, więc udałem się na badanie i diagnoza okazała się słuszna. Od połowy sierpnia zacząłem przyjmować hormon, którego tarczyca nie dostarczała mi w odpowiedniej ilości.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Już trzy dni po przyjmowaniu leku zacząłem czuć taką różnicę, że byłem w stanie dokończyć godzinny trening....niby nic, a jednak coś. Ogarnęła mnie nagła fala motywacji, którą przekułem w ciężką pracę każdego dnia. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pierwszym testem formy był Bieg Westerplatte, odbywający się na 10 kilometrowej trasie w Gdańsku, z okazji rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Czas 37:15 z jednej żadnym wspaniałym osiągnięciem, z drugiej zaś, był małym przełomem w stosunku do mojej formy z początku sierpnia. Bieg uznałem za dobry znak tym bardziej, iż bez problemu utrzymywałem tempo na 35 minut, dopóki nie zaczęły zżerać mnie kolki....nie udało mi się odkryć z jakiego powodu, bo nawet trzy nospy przed biegiem nie pomogły.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K08A_-Z2TOo/TnjY_6tqjmI/AAAAAAAAC7Q/pon6d624rFE/s1600/c_Obraz%2B490.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-K08A_-Z2TOo/TnjY_6tqjmI/AAAAAAAAC7Q/pon6d624rFE/s200/c_Obraz%2B490.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654507924767805026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wiedząc że do Mistrzostw Polski mam bardzo mało czasu, a nie chcąc się tam zbłaźnić, postanowiłem przetrenować bardzo mocno okres kończący się startem na Klubowych Mistrzostwach Polski, by później rozluźnić się przed tydzień przed MP. Na dobrą sprawę nie byłem pewny co mogę pokazać na KMP, chociaż treningi wskazywały że idzie całkiem nieźle.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pierwszym startem na KMP w Złocieńcu był sprint, który miał być rozegrany w 80% w terenie zurbanizowanym. Przyzwyczaiłem się już do tego, że prawdopodobnie nie będę mieć czasu na wcześniejsze obejście terenu...czego bardzo nie lubię, ponieważ uważam że taki rekonesans może znacząco wpłynąć na wynik rywalizacji, kiedy bieg przeprowadzany jest w czujnym terenie. Na szczęście podczas biegu na osiedlu Budowo nie miało to żadnych konsekwencji. Trasa okazała się bardzo "polska" jak na sprint. To znaczy że nie charakteryzowała się chociażby najdrobniejszą możliwością wyboru wariantów, a rywalizacja rozegrała się na płaszczyźnie kondycyjnej. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na tym poletku wypadłem niespodziewanie dobrze. Początek trasy poszedł wręcz wyśmienicie, ale druga połowa, mniej więcej od 12pk pokazała że półtora miesiąca treningu to za mało żeby uporać się z brakami kondycyjnymi. Do tego doszły dwa 7 sekundowe zawahania, które pogrzebały szanse na medal, w tej zaciętej rywalizacji. Trochę szkoda....ale radość z tego że znowu jestem w stanie rywalizować na trochę wyższym poziomie była niezmierna!:)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;   &lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VnH7Tsptkyg/Tnje1bbmNfI/AAAAAAAAC7c/rfYydrpFdvI/s1600/img309.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VnH7Tsptkyg/Tnje1bbmNfI/AAAAAAAAC7c/rfYydrpFdvI/s200/img309.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654514341641598450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Sobotni dzień zapowiadał się niezwykle pracowicie. Mroźny poranek spędzaliśmy w Nowych Laskach (ja teżlubię przez nie przejeżdżać;) biegając middle, natomiast wieczorem wróciliśmy do Budowa, gdzie biegałem z Kowalem pierwszą zmianę sztafety pokoleń, podczas gdy reszta klubu gorąco nas dopingowała. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Poranny bieg okazał się trudniejszy fizycznie niż mi się wydawało. Początek skutecznie nadwątlił moje siły wieloma stromymi podbiegami. Pierwsze wahnięcie zaliczyłem już na czwartym punkcie, jakoś nie bardzo rozumiejąc rzeźbę i nie widząc po prawej stronie grubej drogi, którą powinienem mijać. W drodze na 5pk widziałem z daleka Przemka, więc jasnym celem stało się dogonienie "Zająca" ;) Zadanie ponownie przerosło moje oczekiwania, zwłaszcza że każdy podbieg pokonywałem niemal zupełnie zgięty w pół. W końcu udało mi się wyprzedzić Olusia, w drodze na 10pk, gdzie paradoksalnie beznadziejnie odbiegłem, nie poświęcając wystarczającej uwagi kompasowi. Kolejne punkty minęły pod znakiem kolejnego celu jakim była ucieczka w przejętej roli "zająca". Długi przebieg na 13pk załatwił ostatecznie sprawę...jednak wytrącił mnie trochę z rytmu błąd mapy przy samym punkcie. Jak widać droga i muldka którą podbiegałem powinna wychodzić na  początek noska na którym znajdował się punkt, a w rzeczywistości po wbiegnięciu na górę zauważyłem przed sobą sporą muldę i musiałem zgadywać z której strony może być szukany nosek. Na szczęście zgadłem dobrze. Następne punkty minęły bezboleśnie i w niezłym tempie, między innymi dlatego że chciałem zgubić dogonionego Karola. Sztuka ta udała mi się ostatecznie w drodze na 17pk, skąd było już dwa kroki na metę. Ponownie minąłem się z medalem, tym razem trochę dalej bo o dwa miejsca, a na dodatek czułem się dużo gorzej fizycznie...ale jednak ponownie byłem zadowolony że fajnie było się pościgać z chłopakami:)&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Yh4nrJtEcz8/Tnjjk5BEEsI/AAAAAAAAC7o/8a0sPnIAd78/s1600/img310.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Yh4nrJtEcz8/Tnjjk5BEEsI/AAAAAAAAC7o/8a0sPnIAd78/s200/img310.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654519555083735746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Po smacznym obiadku, drzemce i kolacji, doszedłem do siebie na tyle żeby przyodziać na plecy petzla i ruszyć w ciemną otchłań lasu, wraz z 28 pozostałymi nocnymi pierwszozmianowcami:)Zabawa zapowiadała się naprawdę przednia...chociaż tak naprawdę zapowiadali ją jedynie i aż, hucznie śpiewający kibice...zaangażowania samych organizatorów próżno było wypatrywać. Jeżeli chodzi o sam bieg, to nie pamiętam już kiedy ostatni raz czułem się tak dobrze fizycznie. Z radością długimi susami pokonywałem kolejne metry i wszystko by było ok, gdybym przy okazji nie robił wielu błędów. W nocy jak to w nocy....lepiej nie czuć się za dobrze biegowo;) Koniec końców dobiegłem na 8 miejscu z jednominutową stratą do pierwszego Charubci. Trochę się zawiodłem że nie mogę już sobie porywalizować kolejnego dnia...bo naprawdę każdy kilometr przebiegnięty na tych zawodach dawał mi dużo radości :) koniec końców reszta mojej sztafety dała z siebie wszystko i ukończyliśmy zawody na wysokim 4 miejscu. Szkoda tylko że organizator nie dał wystąpić na zakończeniu... &lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JpnE82waxeY/Tnjm3OAjn1I/AAAAAAAAC70/36j4bgTM2Ek/s1600/CCF20110920_00000.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-JpnE82waxeY/Tnjm3OAjn1I/AAAAAAAAC70/36j4bgTM2Ek/s200/CCF20110920_00000.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654523168491282258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;Za tydzień akcja Mistrzostwa Polski. Ryzykuję warunkiem z Geografii opuszczając egzamin poprawkowy i jadąc na nocne...ale mężczyzna musi zrobić to co musi zrobić!:) Okaże się czy to był tylko jednoweekendowy przebłysk formy, czy już będzie fajnie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;P.S. Drogi Tomaszu, niestety nie czuję się kompetentny by nawiązać do stanu papieru w polowej toalecie na zawodach. Analizując liczbę osób w potrzebie i liczbę dostępnych toi toi (2), wolałem udać się na alternatywne leśne zacisze, gdzie zapas chusteczek był zadowalający....aczkolwiek nie za sprawą organizatorów :)  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8458088547738727571?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8458088547738727571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8458088547738727571' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8458088547738727571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8458088547738727571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/09/degradacja-diagnoza-leczenie.html' title='Degradacja, diagnoza, leczenie, REAKTYWACJA'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-K08A_-Z2TOo/TnjY_6tqjmI/AAAAAAAAC7Q/pon6d624rFE/s72-c/c_Obraz%2B490.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3660341148280341069</id><published>2011-08-18T19:32:00.014+02:00</published><updated>2011-08-18T20:00:50.769+02:00</updated><title type='text'>Karst Cup &amp; GPP</title><content type='html'>Generalnie z każdego możliwego powodu chcę już zapomnieć o Karst Cupie, więc zamykając ten rozdział życia, ograniczę się do wrzucenia map z przebiegami. Jeszcze dociekliwym podpowiem że ostatniego dnia z różnych powodów musiałem zejść z trasy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-wZ_a9ZZghMY/Tk1NqJrCnMI/AAAAAAAAC58/Humf52dRQVg/s1600/img305.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 167px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-wZ_a9ZZghMY/Tk1NqJrCnMI/AAAAAAAAC58/Humf52dRQVg/s200/img305.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642251294711389378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DpFPO1v2B90/Tk1OQWljf5I/AAAAAAAAC6U/NQIpvU52RWQ/s1600/img304.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DpFPO1v2B90/Tk1OQWljf5I/AAAAAAAAC6U/NQIpvU52RWQ/s200/img304.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642251951013068690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-wpyTuqTexLE/Tk1OP4xYBrI/AAAAAAAAC6M/Zv_X9qXSD4U/s1600/img302.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-wpyTuqTexLE/Tk1OP4xYBrI/AAAAAAAAC6M/Zv_X9qXSD4U/s200/img302.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642251943009584818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Jn_OlPfLj3s/Tk1OPqZ94XI/AAAAAAAAC6E/pf4JWNfyVW4/s1600/img306.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 179px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Jn_OlPfLj3s/Tk1OPqZ94XI/AAAAAAAAC6E/pf4JWNfyVW4/s200/img306.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642251939153305970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-VTahzZuMRTQ/Tk1OQt1qY-I/AAAAAAAAC6c/cK-M0gy__eY/s1600/img301.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-VTahzZuMRTQ/Tk1OQt1qY-I/AAAAAAAAC6c/cK-M0gy__eY/s200/img301.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642251957254644706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O GPP śmiało bym się rozpisał, wychwalając kolejny raz postęp w organizacji polskich zawodów i przebijających się z weekendu na weekend organizatorów....gdyby tylko było co chwalić. Istnieją różne sposoby oceny zawodów. Najprostszy z nich opiera się na kategorii: zawsze jest papier w tojkach - dobre zawody, nie ma papieru w tojkach - złe zawody. GPP według moich spostrzeżeń oblało by ten sprawdzian. Gdybyśmy zajęli się jeszcze bardziej szczegółowym ocenianiem, to rozmiary porażki stawałyby się jeszcze bardziej dotkliwe. Oprócz braku papieru który rzucił mi się w oczy w drodze na start, na pewno ciekawie było zauważyć że w miejscu które sprawia spory problem parkującym samochody, nie postawiono ani jednej osoby odpowiedzialnej za pracę parkingu...ale zapłacić oczywiście trzeba było. Z bardziej technicznych spraw, to marne mapy, marny druk, brak informacji o tym że nie ma opisów na mapach, pierwszego dnia teren jak odgrzewane kotlety z zeszłej wigilii, oraz opóźnienie startu o...i to sromotne. GOOD JOB!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do biegania, to w końcu udało mi się opuścić szarą strefę nieudacznictwa i w końcu trochę powalczyć. Pierwszego dnia byłem ostro styrany długą podróżą, co znalazło swoje odbicie w samopoczuciu fizycznym....a szkoda bo dogoniłem Rina na 6 minut i fajnie byłoby się móc za nim potrzymać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu udany sprint! Po bardzo długim czasie udało mi się wbić na sprinterskie podium, na trzeciej pozycji za Rinem i Jancią. Fizycznie oczywiście nie rewelka, chociaż już i tak lepiej...a technicznie wyszło nienagannie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Handicap ostatniego dnia to była, jakaś tragiczna mordęga. Góry jak smoki i nawet słonko w końcu trochę poświeciło. Byłem bardzo zdziwiony że udało mi się dogonić Włodara, którego szybko udało się zgubić i Jancie, z którym przyjemnie przemierzało się leśne dukty, prowadząc na zmianę. Niestety finalną walkę z nim przegrałem i skończyłem tuż za podium. Nadal odczuwam swędzącą pamiątkę z tamtego dnia, ponieważ przebiegłem się po gnieździe os, które nie pozostawiły tego faktu bez pięciu bolesnych odpowiedzi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-BF8_mQr6iMI/Tk1TC3aguUI/AAAAAAAAC6w/k1BBGJtqdRc/s1600/img302.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-BF8_mQr6iMI/Tk1TC3aguUI/AAAAAAAAC6w/k1BBGJtqdRc/s200/img302.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642257216865089858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1EDtkYfuVWo/Tk1TChDQw0I/AAAAAAAAC6o/EJX-t7kuHF0/s1600/img303.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1EDtkYfuVWo/Tk1TChDQw0I/AAAAAAAAC6o/EJX-t7kuHF0/s200/img303.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642257210861994818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-j5p5ms5ZQY4/Tk1TDOXRqTI/AAAAAAAAC64/x9jBsgsV694/s1600/img299.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-j5p5ms5ZQY4/Tk1TDOXRqTI/AAAAAAAAC64/x9jBsgsV694/s200/img299.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642257223025535282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3660341148280341069?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3660341148280341069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3660341148280341069' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3660341148280341069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3660341148280341069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/08/karst-cup-gpp.html' title='Karst Cup &amp; GPP'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-wZ_a9ZZghMY/Tk1NqJrCnMI/AAAAAAAAC58/Humf52dRQVg/s72-c/img305.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3891612309336095897</id><published>2011-07-09T18:36:00.007+02:00</published><updated>2011-07-09T18:46:49.868+02:00</updated><title type='text'>Mistrzowie Świata!</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;strong&gt;ZAJEBIŚCIE&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X4WJ3mUy8EQ/ThiEA19zyZI/AAAAAAAAC40/UGKbOPYY81Q/s1600/DSC_4173-1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X4WJ3mUy8EQ/ThiEA19zyZI/AAAAAAAAC40/UGKbOPYY81Q/s200/DSC_4173-1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627392884420626834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;WIELKIE&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RZ94cjxovkQ/ThiEYQfR_xI/AAAAAAAAC48/AYuYxh04Pro/s1600/DSC_3967-1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-RZ94cjxovkQ/ThiEYQfR_xI/AAAAAAAAC48/AYuYxh04Pro/s200/DSC_3967-1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627393286677331730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;DZIĘKI&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nDoyqjVDdNY/ThiE4Kwx06I/AAAAAAAAC5E/3Z7JyXSTSeA/s1600/DSC_3970-1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-nDoyqjVDdNY/ThiE4Kwx06I/AAAAAAAAC5E/3Z7JyXSTSeA/s200/DSC_3970-1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627393834895922082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;!!!!!!!!!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b86OEa5QWpE/ThiFsWi2XMI/AAAAAAAAC5Q/kah4lsDI97I/s1600/DSC_4141-1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-b86OEa5QWpE/ThiFsWi2XMI/AAAAAAAAC5Q/kah4lsDI97I/s200/DSC_4141-1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627394731411922114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3891612309336095897?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3891612309336095897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3891612309336095897' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3891612309336095897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3891612309336095897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/07/mistrzowie-swiata.html' title='Mistrzowie Świata!'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X4WJ3mUy8EQ/ThiEA19zyZI/AAAAAAAAC40/UGKbOPYY81Q/s72-c/DSC_4173-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1172487812939902027</id><published>2011-06-30T16:14:00.007+02:00</published><updated>2011-06-30T16:27:02.720+02:00</updated><title type='text'>Wawel Cup</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Każdy szanujący się sportowiec, czy to amator, czy zawodowiec (nie czuję że rymuję), przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu wyznacza sobie cele, oraz zawody docelowe. Od 2005 roku włącznie, niezmiennie przez 6 lat przygotowywałem się do typowych imprez międzynarodowych - Mistrzostwa Europy Juniorów, czy też Mistrzostwa Świata Juniorów. W tym roku jednak, plan był dużo ambitniejszy…. Impreza docelowa – Wawel Cup! :D&lt;br /&gt;Wyzwanie okazało się niemałe. Trzy klasyki w górzystym terenie, biathlon na orientację i hektolitry piwa do wypicia… a to wszystko w ciągu jednego weekendu. &lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt; &lt;/span&gt;Muszę przyznać, że nawet zakwaterowanie, które odpowiadało by na Mistrzostwach Świata najlepszemu wariantowi A (mianowicie pole namiotowe z dostępem do piwa, kiełbasek, kaszanki i karkówki!), oraz mozolne przygotowania do tych zawodów, nie sprawiły że była to kaszka z mleczkiem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na miejsce dojechaliśmy w czwartek, dosyć porządnie zmechaceni długą podróżą, którą urozmaicały postoje w Mcdonaldzie i na działce u mamy trenerki. Pierwsze godziny na polu namiotowym minęły pod znakiem obowiązków…. rozkładania namiotów (uwielbiam swój nowy, szybkostrzelny quechue! ) rozkładania śpiworów, rozpakowywania się, picia piwa. Dopiero później przyszedł czas na przyjemności, a mianowicie jedzenie, rozmowy i… picie piwa :) Pierwszej nocy zacięte rozmowy o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości orientacji sportowej, trwały do godziny 3. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jakaż była moja ulga kiedy dowiedziałem się że następnego dnia startuję pod koniec stawki. Jeszcze do tego start przeniesiony na godzinę później…. bajka:) Spokojnie mogłem się wyspać, odprowadzić Szlendaka na start, pospacerować i pokontemplować, no i tym sposobem startowałem prawie bez kaca. Efekt od razu był widoczny, ponieważ bieg mi wyszedł całkiem udany. Ośmielę się mieć nadzieję że wychodzę z dołka formy. &lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt; &lt;/span&gt;Mimo wszystko nadal dało się zaoszczędzić gdzieś pod 4 minty….np. na 3pk nachodzić od góry, na 4pk pobiec dobrze na kierunek, na 10pk mniej nerwowo, na 18pk bardziej odważnie, a 20pk lepiej wykończyć. Ale i tak byłem całkiem usatysfakcjonowany.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YdZJI1ytxOU/TgyFSeVxPaI/AAAAAAAAC3U/aDCQs-JZQpQ/s1600/img294.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YdZJI1ytxOU/TgyFSeVxPaI/AAAAAAAAC3U/aDCQs-JZQpQ/s200/img294.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624016587107417506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;To była ta łatwa część dnia… później pojawiły się prawdziwe wyzwania, jak chociażby spacer do Ryczowa, krata browara, wspinaczka na Grochowiec, czy konkurs w ilości zjedzonej Kaszanki – Bigos z Włodarem rywalizowali kto więcej zje, a reszta rywalizowała kto im więcej pożyczy na jedzenie :P Tego wieczoru wyszły moje braki w doświadczeniu. Po tylu srogich imprezach i spotkaniach studenckich czułem że byłem dobrze przygotowany, a tu taki błąd taktyczny! Po wszystkich wypitych browarach zapomniałem pić dużo wody przed snem, co mnie zniszczyło na następny dzień…... jak dziecko…jak dziecko :P&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kolejny dzień nie był dla mnie łatwym wyzwaniem. Jak łatwo się domyślić byłem od samego rana bardzo odwodniony. A same rano to dobry termin, ponieważ tym razem jak na złość startowałem jako jeden z pierwszych w 2 minucie. Mogę wspomnieć o jakichś technicznych aspektach… że na przykład na 3pk lepiej było iść dołem, że na 5pk trzeba było bardziej ogarnąć skacowaną głowę, bo nie wypada tak błądzić na punkt przy drodze, że na 7pk mogło mi się chcieć iść wcześniej przez krzaczki, że na 14 wypadało się bardziej rozglądać na prawo, że na 19pk mogło mi się chcieć szybciej ścinać i że na 20 mogłem wchodzić na wprost a nie zza górki. Myślę jednak że to i tak miało małe znaczenie tego dnia, ponieważ byłem tak przetyrany i odwodniony i tak chciało mi się pić, że od 13pk to była prawdziwa walka o wyjście żywym z tego lasu. Takim sposobem spadłem na 15 pozycje w generalce :P&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;Do tego wszystkiego rozwaliłem sobie gardło, któremu pewnie nie pomogły wieczorne dwa piwka przy ognisku w centrum zawodów :)&lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_829k_-SXnk/TgyGRSUMKXI/AAAAAAAAC3g/1byFcJ5IsGA/s1600/img291.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_829k_-SXnk/TgyGRSUMKXI/AAAAAAAAC3g/1byFcJ5IsGA/s200/img291.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624017666211326322" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Od sobotniej porażki z niecierpliwością czekałem na niedzielny Handicap. Tak źle nie było dawno i miałem coś do udowodnienia, a że forma powoli zdaje się wracać i nie balowałem specjalnie poprzedniego wieczoru (no może późno zasnąłem :) to chciałem na trasę ruszyć z animuszem. Jak zwykle przy takim planie zamuliłem na 1pk, ponieważ nie do końca rozumiałem rzeźbę po minięciu ściany skalnej. Na 2pk trzeba było od razu lecieć w dół. Kolejne punkty już bez problemów, chociaż w skałkach było ciężko się rozpędzić. Na 7pk powinienem o wiele dłużej podciągnąć drogą, zamiast pchać się w krzaki. Później czułem się fantastycznie i już na 10pk widziałem przed sobą dogonionego Ukraińca, Charubcię….i o dziwo Rina. Trzymałem równe tempo i na 14 już wszystkich dogoniłem. Rino rozpoczął ucieczkę, a ja czując że jednak jestem trochę osłabiony i siły po mocnym początku mnie opuszczają, postanowiłem go puścić i nie spinać się bez sensu. Razem z Charubcią zamuliliśmy na 17pk i jeszcze więcej na 18pk, po czym rozpoczęła się moja walka z podbiegami (podejściami). Widziałem że Charubę fizycznie stać na więcej i serdecznie mnie to irytowało że mimo to nie chce biec dalej tylko krzyczy „dawaj Hewi, dawaj!”. W każdym razie jak już było po drodze, na płaskim, lub z góry, to byłem w stanie jeszcze trochę przyłożyć żeby zmazać upokorzenie :P Na 21pk już złożyłem rękawicę, a nie chcąc się nadal irytować Charubą, który zasługiwał na to żeby prowadzić, skoro był szybszy, kazałem mu mnie zostawić i biec dalej. Sam człapałem się wolno, sporo za jego plecami… jednak ku mojemu zdziwieniu Łukasz zabiegł na prawo 23pk. Uważając że zachowałem się w porządku, dałem mu szansę na ucieczkę i go nie goniłem (nie miałem nawet na to sił), uznałem że nie ma moralnych przeciwwskazań wykorzystania jego błędu i nie wiem jakim cudem, ale pognałem szybko do następnego punktu :) Na 24pk było dosyć płynnie i musiałem zwolnić, gdzie Charubson znalazł się zaraz za moimi plecami. Oceniłem że na cały finisz nie mam siły i że może być różnie, dlatego przez pierwsze 150m, które były pod górę dałem z siebie dosłownie wszystko co jeszcze we mnie siedziało. Dzięki temu zyskałem odległość i przewagę psychologiczną i mogłem sobie później człapać do mety :) Uwielbiam Handicapy!!!! :D&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-x-s1DQlEL1U/TgyGwklss5I/AAAAAAAAC3o/INJsfdeIj58/s1600/img292.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-x-s1DQlEL1U/TgyGwklss5I/AAAAAAAAC3o/INJsfdeIj58/s200/img292.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624018203692544914" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-KPBIwkCCCBM/TgyHIv1ZL_I/AAAAAAAAC3w/co6ploH6CeQ/s1600/img293.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 129px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KPBIwkCCCBM/TgyHIv1ZL_I/AAAAAAAAC3w/co6ploH6CeQ/s200/img293.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624018619028025330" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wawel Cup był wspaniałymi lecz wymagającymi pod każdym względem zawodami. Teraz siedzę w domu, od tygodnia nie mając głosu, kaszląc, smarkając i podcierając co chwilę krew ściekającą na przemian z lewej lub prawej dziurki nosa… dzisiaj do akcji wszedł antybiotyk. Właśnie takiego Wawelu oczekiwałem :P&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rozpoczynając nową tradycję szukania wtop na mapach, moje nowe odkrycia:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Linia północy przecina 14pk dokładnie w takim miejscu, że przysłania obiekt na którym stoi punkt :)&lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DxO0AfF8mvk/TgyHUHxJZII/AAAAAAAAC34/le2SN2mv7Wg/s1600/img297.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 94px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DxO0AfF8mvk/TgyHUHxJZII/AAAAAAAAC34/le2SN2mv7Wg/s200/img297.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624018814431224962" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;„1” z 14pk przysłania obiekt w taki sposób że nie widać czy to górka, czy niecka. Nie wiadomo czego szukać w terenie biegnąc do 14pk :) &lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-rH0KGhGZ8MM/TgyHe2NFHeI/AAAAAAAAC4A/c5w7WK3iOrg/s1600/img296.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 167px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rH0KGhGZ8MM/TgyHe2NFHeI/AAAAAAAAC4A/c5w7WK3iOrg/s200/img296.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624018998695108066" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przebieg z 9 do 10pk przechodzi przez 13pk w taki sposób, że na mapie podczas biegu wyglądało jakby 13ka była kolejnym punktem :)&lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-4Uky3GHNJWA/TgyHnV29OfI/AAAAAAAAC4I/bRx0ctP2Ze4/s1600/img295.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-4Uky3GHNJWA/TgyHnV29OfI/AAAAAAAAC4I/bRx0ctP2Ze4/s200/img295.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624019144631204338" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;NIE CHODZI O TO ŻEBY SIĘ CZEPIAĆ, TYLKO O CIEKAWOSTKI! :)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1172487812939902027?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1172487812939902027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1172487812939902027' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1172487812939902027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1172487812939902027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/06/wawel-cup.html' title='Wawel Cup'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YdZJI1ytxOU/TgyFSeVxPaI/AAAAAAAAC3U/aDCQs-JZQpQ/s72-c/img294.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1048012057188997732</id><published>2011-06-21T13:52:00.004+02:00</published><updated>2011-06-21T23:25:26.138+02:00</updated><title type='text'>Jukola 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oEHzHgettng/TgELTdiugLI/AAAAAAAAC20/0BLlDuVq6QI/s1600/tents-3190611al013.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 86px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-oEHzHgettng/TgELTdiugLI/AAAAAAAAC20/0BLlDuVq6QI/s200/tents-3190611al013.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620786238910791858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Rzecz się dzieje niesłychana, bo już dawno nie było tak, żebym zamieszczał post już na drugi dzień po przyjeździe z zawodów. Ale że sesja już za mną....przynajmniej do września (gdzie się wkradł przypadkiem jeden termin;), to postanowienie mam ambitne, by aktualizować na bieżąco wszystko co się da.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Czym jest Jukola chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba.....generalnie takie tam sztafety w Finlandii. Jakiś 1000 damskich czterozmianowych i około 1500 męskich siedmiozmianowych. No samotnym raczej nie można tam się czuć. Prędzej przytłoczonym przez połacie namiotów, samochodów i ludzi. Trochę dech zapiera ;)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W każdym razie od początku jechałem z wyraźnym nastawieniem "nie chce mi się", spowodowanym prawdopodobnie posesyjnym wycieńczeniem, chęcią wakacji i brakiem choćby szczątków formy. Generalnie ruszyłem się z domu tylko dlatego że dużo wcześniej zadeklarowałem w klubie moją obecność.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Podróż wcale nie podniosła mnie jakoś specjalnie na duchu. Najpierw lot trwający dwa razy dłużej niż zwykle. Turbulencje, odbijanie w górę znad samego lotniska w czasie lądowania, marna pogoda i tego typu sprawy. Później zapowiedź kierowcy autobusu z lotniska do Sztokholmu, że podróż zwykle trwająca 80 minut, z powodu korków, może tym razem zabrać 120 minut...no cóż, robiło się gorąco w kwestii zdążania na prom. W każdym razie ta sztuka na szczęście mi się udała i czekał mnie jeszcze tylko całonocny rejs i kilka godzin ponownie w autokarze.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na miejscu humor na szczęście znacznie mi się poprawił, podbudowany widokiem setek namiotów, olbrzymiej liczby samochodów, ilością usług dostępnych na obszarze areny zawodów i ilością gości, którzy tak samo jak ja lubią spędzać weekend latając gdzieś po lesie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Cały dzień spędziłem na łażeniu po olbrzymich sklepach, w których de facto tym razem nie dało się znaleźć nic specjalnego. No może prócz specjalnych opasek na głowy, których debiut zaplanowaliśmy z Rinem na Wawel Cupie. Poza tym oglądanie startu kobiet, no i śmianie się z ich błędów na ostatniej zmianie :) &lt;/span&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Wieczorem zdobyty z trudem, po wykłócaniu się o niedziałające terminale do kart, oooogromny posiłek. Muszę przyznać że pierwszą w życiu zjedzoną lazanię zapamiętam bardzo ciepło. Na koniec pierwsza zmiana mężczyzn i do namiotu na krótką drzemkę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Początek był w miarę udany, ponieważ Daniel na pierwszej zmianie przyleciał w pierwszej trzydziestce. Niestety tendencji nie utrzymaliśmy, ponieważ Anders podczas drugiej zmiany popełnił błąd, który kosztował nas kilkanaście minut straty i około 90 pozycji. Na trzeciej, czyli dłuższej nocnej zmianie poszedł Johan, czyli najlepszy technik w klubie. Niestety ponownie spadliśmy trochę w dół. Kiedy przybiegał Johan, ja byłem już na nogach, czyli można powiedzieć że spałem około 2,5 godziny…tego chyba nie lubię najbardziej w takich sztafetach. Na pewno zjawiskowe jest jednak to że o 23 dopiero nastają prawdziwe ciemności, by o 2.15 zaczynało się już poważnie rozjaśniać. W każdym razie w tym momencie tylko jedna zmiana dzieliła mnie od startu, a mianowicie zmiana młodziutkiego Jensa, który już na swoim koncie ma spore sukcesy na szwedzkiej arenie. Chłopak poradził sobie nieźle, tracąc jedynie dwie pozycje i wypuszczając mnie na bodajże 123 miejscu. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Dosłownie kilka dni wcześniej rozmawiałem sobie z Mikołajem Grabcem i starałem mu się przekazać kilka rad, które wynikają z mojego dotychczasowego doświadczenia. Teraz wiem że nie tylko ważne było żeby je komuś przekazać, ale i dobrze było je sobie samemu przypomnieć. Ważniejszymi z zasad o których wtedy wspominałem było spokojne zaplanowanie i realizacja przebiegu do pierwszego punktu, oraz rozpoznawanie w których miejscach warto zwolnic, a kiedy warto grzać ile Bozia dała. Te zasady miałem świeżo w głowie od początku swojego biegu na Jukoli. Nie spieszyłem się czytając mapę do pierwszego punktu, tylko spokojnie obrałem wariant i później grzałem drogą ile wlezie, żeby zwolnić przy wchodzeniu na punkt. Na kolejnych punktach zachowałem podobną taktykę, wykorzystując pewne elementy i innych zawodników żeby się rozpędzać i zwalniając przy samym ataku na punkt. Na 6pk trochę mnie zniosło i mogłem stracić około 30-40 sekund. Na kolejny punkt taktyka się odwróciła bo trudniejsze było przedarcie się przez skały na początku przebiegu, niż dobry atak na punkt. Od 9 do 12 pk zaczęła się naprawdę szybka jazda i okazja na powyprzedzanie Szwedziorów, Finolów i Norwegów &lt;/span&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol; mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="';font-size:12.0pt;"&gt; Dopiero na wejściu na 12 i przebiegu na 13 trzeba było się znowu na chwilę skupić, żeby za moment wrzucić 6 bieg na drodze do 14. Samo wejście na 14kę było dosyć skomplikowane, ponieważ rzeźba była tam dosyć płynna i nie czułem się tam za pewnie. Już pod koniec do 15ki mogłem sobie pluć w brodę za szczeniacki błąd, jakim było nie kontrolowanie kompasu, czego efektem był błąd na około 1 minutę. No i wtedy hyc do mety :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iX3RL7H4HOo/TgEKzBN4SJI/AAAAAAAAC2s/MKIkM0PsxOw/s1600/Jukola.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-iX3RL7H4HOo/TgEKzBN4SJI/AAAAAAAAC2s/MKIkM0PsxOw/s200/Jukola.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620785681551345810" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Generalnie takiego biegu dawno było mi trzeba. W końcu dobrze się czułem fizycznie, co wpłynęło na lepsze samopoczucie psychiczne, co od razu odbiło się na pewności technicznej. No i wszystko grało, podskoczyłem 22 pozycje, pewność siebie odzyskana i niestety emeryturę trzeba znowu odłożyć na jakiś czas... &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Czyli cytując Hanusiową playlistę: "Nie odejdę z stąd pod byle pretekstem!" ;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Po mnie biegł Goran, któremu również dzięki dobremu biegowi udało się podskoczyć w klasyfikacji i znaleźliśmy się w 100, co było chyba minimum naszych oczekiwań. Tym sposobem prawie spełniliśmy z Goranem nasz plan nadrobienia 30 pozycji, jaki założyliśmy sobie przed moim wybiegnięciem. Po nas biegł Robban, który jeszcze trochę stracił, ale w setce się utrzymaliśmy, na 97 miejscu. Apetyt był większy….ale przecież sport to wieczny głód i ambicje większe niż rezultaty. Będzie o co walczyć za rok! ;)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Po początkowym napompowaniu adrenaliną, zdążyłem jeszcze obejrzeć finisz niepokonanego Haldenu i Kalevanu Rasti jakiś czas za nimi. Później potowarzyszyłem Rinowi w przygotowaniach do startu, obejrzałem Rehns Dwojadżera i Jacka kończący na bodajże rekordowej 15 pozycji, oraz jak zawsze spektakularny finisz Kowalka, który ostatecznie uplasował Orion na 20 pozycji. Później już tylko padłem na ziemi w namiocie i dałem sobie upragnione cztery godziny snu. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;O powrocie Szwedów promem z Jukoli słyszałem wiele legend… Rzeczywistość po takich opowieściach może albo rozczarować, albo okazać się jeszcze ciekawsza. W tym wypadku zdecydowanie to drugie! :)&lt;/span&gt;&lt;span style="';font-size:12.0pt;"&gt; Kolacja, jakiej z żadną wcześniejszą nie jestem w stanie porównać pod względem ilości, różnorodności i jakości, dużo kiepskiego i drogiego skandynawskiego alkoholu, tłumy roznegliżowanych nastolatek, rozglądających się łowieckim wzrokiem, dzika dyskoteka i kupa radochy z tańczenia na stole :D Zdecydowanie za rok nie mogę tego opuścić!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:12.0pt;"&gt;Sory za długie przynudzanie, ale jestem w tej chwili przećpany mnogością wolnego czasu…już zdążyłem zapomnieć jak to jest :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1048012057188997732?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1048012057188997732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1048012057188997732' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1048012057188997732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1048012057188997732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/06/jukola-2011.html' title='Jukola 2011'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oEHzHgettng/TgELTdiugLI/AAAAAAAAC20/0BLlDuVq6QI/s72-c/tents-3190611al013.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-283604357484569778</id><published>2011-06-16T13:16:00.030+02:00</published><updated>2011-06-17T00:02:08.192+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski - Bochnia</title><content type='html'>&lt;p&gt;Ponownie nadrabiając zaległości, z lekkim poślizgiem umieszczam słów parę na temat Mistrzostw Polski. Generalnie blisko nie mieliśmy, bo dojechać z Gdańska do Bochni, to nie jest łatwa sprawa...ale po drobnych potyczkach z policją, poszukiwaniu części busa która rzekomo odpadła na krajówce, oraz prawie skoszeniu jednej latarni, dotarliśmy w końcu na miejsce. Mieliśmy całe pół nocy żeby się wyspać, przed sprintem rozgrywanym kolejnego dnia.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A kolejny dzień zaczął się miło bo od śniadania, drzemki, oraz smacznego obiadu. Śmiało polecam bar mleczny sieci Społem w Bochni, a w tym barze szczególnie pierogi z truskawkami! Ucztę dopełniliśmy lodami z Grycana, i poszliśmy przygotowywać się do startu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Przyjechaliśmy prawie na ostatnią chwilę, więc w ferworze przebierania się nie byłem w stanie poświęcić większej uwagi oficjalnemu rozpoczęciu, ale już sam fakt przeprowadzenia takiego otwarcia na scenie, wciągania flag i odsłuchania hymnu, zrobił na mnie duże wrażenie. Jadąc na MP spodziewałem się raczej tego, że nikt jak zwykle nie będzie zaprzątał sobie głowy takimi rzeczami jak otwarcia, zakończenia, atrakcje i uroczystości...w końcu to tylko od dawna olewane pod tym względem Mistrzostwa Polski :P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Niestety mapy ze sprintu nie posiadam....zaginęła gdzieś w akcji. Strefa startu była fajnie i starannie zaplanowana. Nie obyło się jednak bez zgrzytów, ponieważ uważam że przy takim słońcu stolik z wodą na starcie to podstawa. Samo miejsce startu też prezentowało się całkiem ciekawie, aczkolwiek nie jestem zwolennikiem oglądania w którą stronę odbiegają zawodnicy przede mną...a przede wszystkim bycia oglądanym w którą stronę odbiegam. Pierwsze punkty minęły mi bezboleśnie. W środku zamku zacząłem odczuwać pierwsze znamiona zmęczenia. Na 12 punkt walnąłem błąd, zabiegając za muldę. Od 15pk zaczął się kryzys i już do końca była dętka.  8 miejsce....no cóż :P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z middla mapę już posiadam i chętnie się nią podzielę pod spodem. W skrócie, wahnięcie na pierwszy punkt i ogromny błąd na piątkę, pogrzebały moje szanse na cokolwiek. Później już biegłem sobie tylko dalej żeby biec, bez sił i nadziei :P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-39qc2t_mQTc/TfnyDtwDdaI/AAAAAAAAC1Y/UgeXOs1QJqQ/s1600/img282.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-39qc2t_mQTc/TfnyDtwDdaI/AAAAAAAAC1Y/UgeXOs1QJqQ/s200/img282.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618788155756082594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Do sztafet podeszliśmy z wielkimi nadziejami na medal. Założyliśmy że walka rozegra się pomiędzy Grunwaldem, Orientusiem, UNTSem i nami. Po długiej przerwie, ponownie stanąłem na starcie pierwszy zmian. Jako że moja forma biegowa pozostawia więcej niż wiele do życzenia, to przystępowałem do biegu z lekkimi obawami. Było jednak lepiej niż mogłem się spodziewać. Po sześciu punktach leciałem w czubie, zaraz z Rinem, Wąsem i Grabkiem. Postanowiłem trzymać ich w zasięgu wzroku tak długo jak się da.....a dało się do 9pk, więc szału nie ma :P Tak więc biegnąc na 10 i spadając z góry popełniłem błąd i nie trafiłem w muldę. Tam doszli mnie Lupek, Matyja i Pasza, czyli grupa z którą wolałbym rywalizować technicznie niż fizycznie. Tak więc dobiegłem do mety niedaleko za nimi. Na kolejnych zmianach powyprzedzaliśmy Wawel, Orientuś i Jelenią.....za to na ostatnich punktach trzeciej zmiany cyknął nas Azymut Dębów i nici z medalu. Eh te sztafety...można knuć i knuć i i tak zawsze stanie się coś niespodziewanego ;)&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mAU2h6OBYXA/Tfn7IKTI1KI/AAAAAAAAC1k/3_5zhSCJPOE/s1600/img283.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mAU2h6OBYXA/Tfn7IKTI1KI/AAAAAAAAC1k/3_5zhSCJPOE/s200/img283.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618798127743554722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na prośbę Pana Romka Miszewskiego, dodaję kilka jego uwag i spostrzeżeń:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Korzystając z uprzejmości Maćka prezentuję kilka uwag na temat map z MP w Bochni . &lt;br /&gt;1) Przykład jak przysłonięto paśnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-kH8GmXPVggk/Tfp8VJJ7QJI/AAAAAAAAC1w/POGiZyG6nAg/s1600/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 104px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-kH8GmXPVggk/Tfp8VJJ7QJI/AAAAAAAAC1w/POGiZyG6nAg/s200/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618940187774763154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Przykład jak „zwiększono” przewyższenia .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/---N5-8SaT1Q/Tfp8ps6LxCI/AAAAAAAAC14/pgbTcamGqEw/s1600/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 102px;" src="http://2.bp.blogspot.com/---N5-8SaT1Q/Tfp8ps6LxCI/AAAAAAAAC14/pgbTcamGqEw/s200/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618940540969796642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy liczeniu poziomic pojedynczo między punktami w strefie 2011- jest dobrze ale liczenie „piątkami” powoduje błąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Przykład jak zniknęły połączenia między punktami . ( Do 13 i od 14 )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-AivtL0qc6BI/Tfp9Dc3gVbI/AAAAAAAAC2A/MQMFwmOjmjQ/s1600/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u13.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 104px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-AivtL0qc6BI/Tfp9Dc3gVbI/AAAAAAAAC2A/MQMFwmOjmjQ/s200/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u13.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618940983340193202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy tą rolę mogą pełnić poziomice ?  Nie! Za cienkie są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Romuald Miszewski ( sprint – nkl , średni – 2 m ; Puch.Waw. 2003 – 3m )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibliografia:&lt;br /&gt;2003 – Aktualizacja i kreślenie – R.Trzmielewski , W. Dyzio&lt;br /&gt;2011 – Aktualizacja i kreślenie – J. Kozłowski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-283604357484569778?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/283604357484569778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=283604357484569778' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/283604357484569778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/283604357484569778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/06/mistrzostwa-polski-bochnia.html' title='Mistrzostwa Polski - Bochnia'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-39qc2t_mQTc/TfnyDtwDdaI/AAAAAAAAC1Y/UgeXOs1QJqQ/s72-c/img282.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2654190759164119132</id><published>2011-06-01T14:57:00.018+02:00</published><updated>2011-06-01T15:49:33.644+02:00</updated><title type='text'>RJnO</title><content type='html'>&lt;p&gt;Jako że trafił mi się rarytas w postaci weekendu wolnego od biegania, postanowiłem spróbować czegoś nowego. Jak na zawołanie na moim mailu pojawiła się informacja od klubu Harpagan Gdańsk, zbliżających się Mistrzostwach Polski w Rowerowej Jeździe na Orientację. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Po krótkiej konsultacji z trenerką podjąłem to wyzwanie!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jako że z 6 lat temu byłem zapalonym rowerzystą i śmigałem co weekend z Gdańska do Gdyni i z powrotem, w mojej piwnicy znajdował się całkiem fajny rower. Jako że nie jeździłem na nim od 3 lat, jego stan pozostawiał wiele do życzenia. Na szczęście udało mi się pożyczyć rower od chłopaka siostry, kask od trenera, a mapnik znalazłem gdzieś na dnie szafy :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Najpierw wystartowałem na Sprincie, gdzie po raz pierwszy przekonałem się że RJnO to wcale nie taka prosta sprawa. Popełniłem błąd na 15pk, no a resztę czasu traciłem na prędkości jazdy i braku doświadczenia. Skończyłem na 6 miejscu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Czerwony kolor - jazda na rowerze; pomarańczowy kolor - prowadzenie roweru&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-whtyoouNFBc/TeZBva-_X2I/AAAAAAAAC0M/mKk50PAMEN8/s1600/img277.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-whtyoouNFBc/TeZBva-_X2I/AAAAAAAAC0M/mKk50PAMEN8/s200/img277.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613246268517080930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W sobotę odpuściłem sobie długi dystans z powodu złego samopoczucia. Udałem się natomiast na Middle w niedzielę. Pierwszy raz spotkałem się z Middle długości 15 700 ;) Był to naprawdę ciężki sprawdzian wytrzymałości. Nie dość że trzeba było jeździć w trudnym terenie, to jeszcze w niektórych miejscach trzeba było podbiegać pod górę z rowerem na ramieniu. Pod koniec zawodów zarówno nogi jak i ręce trzęsły mi się już ze zmęczenia. Efektem było ponownie 6 miejsce.&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-APUnDEYKL9U/TeZDMfeHrBI/AAAAAAAAC0Y/uPtm2O-h_-M/s1600/img278.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-APUnDEYKL9U/TeZDMfeHrBI/AAAAAAAAC0Y/uPtm2O-h_-M/s200/img278.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613247867449224210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wnioski?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RJnO to świetna sprawa!!! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2654190759164119132?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2654190759164119132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2654190759164119132' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2654190759164119132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2654190759164119132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/06/rjno.html' title='RJnO'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-whtyoouNFBc/TeZBva-_X2I/AAAAAAAAC0M/mKk50PAMEN8/s72-c/img277.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1167676914919680473</id><published>2011-05-27T15:09:00.031+02:00</published><updated>2011-05-28T23:03:13.659+02:00</updated><title type='text'>Sprawy zaległe...M. województwa i Puchar Bałtyku</title><content type='html'>&lt;p&gt;Jako że znalazłem wolne pięć minut pomiędzy egzaminami, chętnie wykorzystam je do nadrobienia sporych blogowych zaległości. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zaczynają się one dosyć dawno, bo 7 maja, kiedy to organizowałem gdyńską edycję akcji Cała Polska Biega z Mapą. Krajowo wyszło wspaniale (ponad 2000 uczestników), a w Gdyni trochę gorzej (ok. 80 uczestników. Akcja jednak i na pomorzu pociągnęła za sobą wile pozytywnych efektów, jak chociażby prawdopodobnie powstająca fajna współpraca między najważniejszymi aktualnie pomorskimi klubami (Azymut 45 Gdynia i Siódemka Rumia).&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Już samo zaangażowanie wielu osób w klubie można uznać za spory sukces i dobry znak na przyszłość. Ze swojej strony bardzo wszystkim dziękuję.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--S4Xy2ud6iU/Td-lbT0BJmI/AAAAAAAACyY/tCJwA0L8VnE/s1600/gdynia.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--S4Xy2ud6iU/Td-lbT0BJmI/AAAAAAAACyY/tCJwA0L8VnE/s200/gdynia.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611385549320431202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Następnego dnia, po akcji Cała Polska Biega z Mapą, zamieniłem rolę organizatora, na rolę zawodnika. Tym razem czekał mnie start na Mistrzostwach Województwa Pomorskiego w Średniodystansowym Biegu na Orientację....ale długa nazwa ;)  Zawody odbywały się w okolicach leśniczówki Paraszynek, które to tereny gościły w zeszłym roku Grand Pomorza. Mimo że moja forma była drastycznie zaniedbana przez tydzień niebiegania i niespania, poprzedzający CPBZM, udało mi się zdobyć pierwsze miejsce, nawet w tak górzystym terenie. Nie jest to bynajmniej zasługa moich szczególnych możliwości wydolnościowych, ale raczej faktu że frekwencja w mojej kategorii nie powalała. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-A86JOj8hjxg/TeEPXNrdXlI/AAAAAAAACyk/mXv7cb7qDA0/s1600/img271.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-A86JOj8hjxg/TeEPXNrdXlI/AAAAAAAACyk/mXv7cb7qDA0/s200/img271.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611783502163697234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Później długo długo nic się nie działo biegowego w moim życiu. Powoli zaległości na studia zaczęły mi doskwierać i nękają mnie do teraz. Dlatego też jedynym wartym odnotowania faktem był start w I Gdańskim Biegu po Twierdzy. Impreza bardzo fajna, bardzo ciekawa trasa i przepiekne widoki. Zdecydowanie warto było tam pobiegać. Niestety organizator nie zadbał o to żeby nagrody się nie dublowały :( Generalnie rywalizację zakończyłem na 7 miejscu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Oz412R5m6aA/TeEh0xXYslI/AAAAAAAACy8/otzYGffIrCs/s1600/DSCN5949.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Oz412R5m6aA/TeEh0xXYslI/AAAAAAAACy8/otzYGffIrCs/s200/DSCN5949.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611803801168687698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;W zeszły weekend w końcu nadszedł czas na porządne bieganie z mapą. W Wejherowie odbył się Puchar Bałtyku, który w tym roku swoją obecnością zaszczyciło wielu dobrych zagranicznych zawodników. Niestety cztery biegi w trzy dni to było trochę sporo jak na długi okres nietrenowania, który poprzedzał Baltic Cup.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zaczęło się sprintem z którego niestety mapa gdzieś mi się zapodziała. Ale generalnie chyba od dobrych kilku lat nie porobiłem tylu błędów i złych wyborów wariantu jak tym razem. Do tego biegowo kicha...no i skończyło się na bodajże 26 pozycji. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolejny dzień zmagań niósł za sobą starty w dwóch biegach. Rano brałem udział w biegu sztafetowym, natomiast popołudniu w middlu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Teren w którym poprowadzona była pierwsza część tras na sztafetach, bardzo mi się podobał. Później robiło się już zdecydowanie nudniej. Kilka przebiegów wzdłuż dróg...a następnie pętla w terenie który na pamięć znam z treningów JWOCowców. Po niezłym biegu udało mi się obronić trzecią pozycję, chociaż jakieś półtorej minuty więcej przewagi, mogło by pozwolić przybiec mi na drugim miejscu. Ale i tak nastroje bardzo pozytywne. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aeJuY3mPbNw/TeE_dWKm5_I/AAAAAAAACzI/IB0VC8S_KGE/s1600/img276.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-aeJuY3mPbNw/TeE_dWKm5_I/AAAAAAAACzI/IB0VC8S_KGE/s200/img276.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611836384079177714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Middle przeprowadzono w bardzo ciekawym jak na Pomorze terenie. Wszyscy spodziewali się typowego morenowego terenu, a tu w miarę płasko, bagna i syf.....było fajnie :) Niestety po świetnym początku w moim wykonaniu, później posypały się większe i mniejsze błędy...no i generalnie efekt był podobny jak na sprincie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-t2f0eoTeyto/TeFcM0l0e_I/AAAAAAAACzU/S22gOi_oHaY/s1600/img270.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-t2f0eoTeyto/TeFcM0l0e_I/AAAAAAAACzU/S22gOi_oHaY/s200/img270.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611867986025806834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Cały ten maraton startów zakończył się longiem, do którego przystępowałem już naprawdę mocno zmęczony. Oczywiście nie ustrzegłem się kilku błędów, ale generalnie dostawałem głównie biegowo. Zakończyłem jakoś podobnie jak sprint i middle, co dało mi bodajże 17 miejsce w ogólnej klasyfikacji. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-A1Dg55lQR5o/TeFhSPXOEmI/AAAAAAAACzg/YtedhTeCdHg/s1600/img272.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-A1Dg55lQR5o/TeFhSPXOEmI/AAAAAAAACzg/YtedhTeCdHg/s200/img272.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611873576669811298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Czas się wziąć za siebie.....ale to chyba dopiero po sesji :P&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1167676914919680473?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1167676914919680473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1167676914919680473' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1167676914919680473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1167676914919680473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/05/sprawy-zalegem-wojewodztwa-i-puchar.html' title='Sprawy zaległe...M. województwa i Puchar Bałtyku'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--S4Xy2ud6iU/Td-lbT0BJmI/AAAAAAAACyY/tCJwA0L8VnE/s72-c/gdynia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-799099673667028859</id><published>2011-05-13T20:10:00.004+02:00</published><updated>2011-05-13T20:22:50.059+02:00</updated><title type='text'>Ludwig</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9tjFtwFWWL8/Tc1069G3ukI/AAAAAAAACxc/Ipgk0dhzS1M/s1600/Lord-Ludwig-von-Erikson-----v1bMswkl_C5e2RQ44IuRtDc4nPKq0VOr-4nRZW2BTDg%252C.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 151px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9tjFtwFWWL8/Tc1069G3ukI/AAAAAAAACxc/Ipgk0dhzS1M/s200/Lord-Ludwig-von-Erikson-----v1bMswkl_C5e2RQ44IuRtDc4nPKq0VOr-4nRZW2BTDg%252C.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606265667330751042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludwig był młodym, zdrowym i silnym psem. Jeszcze w zeszłą sobotę biegał z moją siostrą podczas akcji Cała Polska Biega z Mapą. W środę odszedł nagle, niespełna dwa tygodnie po ugryzieniu przez kleszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dlatego apeluję do wszystkich przyjaciół, pasjonatów biegania po lesie, o dokładne oglądanie się za kleszczami i obserwację miejsc ukąszonych. Nie bagatelizujmy tego niebezpieczeństwa. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Ludwikowi niech Psi Raj okaże się lepszym miejscem, na jakie zasługiwał...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-799099673667028859?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/799099673667028859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=799099673667028859' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/799099673667028859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/799099673667028859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/05/ludwig.html' title='Ludwig'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9tjFtwFWWL8/Tc1069G3ukI/AAAAAAAACxc/Ipgk0dhzS1M/s72-c/Lord-Ludwig-von-Erikson-----v1bMswkl_C5e2RQ44IuRtDc4nPKq0VOr-4nRZW2BTDg%252C.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-205879171556318350</id><published>2011-05-02T13:44:00.009+02:00</published><updated>2011-05-02T15:37:42.369+02:00</updated><title type='text'>Obóz Wielkanocny - Szwecja</title><content type='html'>Jak powszechnie wiadomo, przebywanie z rodziną, perspektywa rozmów o niczym, marnotrawienie czasu itp nie specjalnie należy do moich przyjemności, dlatego postanowiłem tradycyjnie uciec z kraju na Święta!:) Była to również ucieczka przed wielkim jedzeniem i wielkim tyciem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pomocą znalezienia wielkanocnej alternatywy, już jesienią przyszli do mnie Szwedzi. Mój klub Taby Ok, złożył mi ciekawą ofertę, na którą składały się starty w Stigtomtakavlen, jakimś małym middlu i Elitserien, pod rząd. Później 5 dni wolnego i 10 mila. Zapowiadało się niezwykle ciekawie, tym bardziej że towarzyszyć mi mieli Mały i Daria, którzy zimą dołączyli do Taby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęło się nerwowo, w czwartek 21 kwietnia, na gdańskim lotnisku. Zarządzający portem lotniczym, z sobie tylko znanych przyczyn, rozplanował dwa odloty do Oslo, jeden do Dortmundu i jeden do Sztokholmu, w ciągu 15 minut. Efekt? co najmniej 100 metrowa kolejka do odprawy celnej, 40 minut opóźnienia i masa negatywnych emocji. Po przylocie na Skavstę było już o niebo lepiej. Musieliśmy razem z Małym i Darią poczekać 5 godzin na resztę ekipy która miała nas zabrać z Nykoping, więc spędziliśmy ten czas na jedzeniu pizzy, piciu kawy i surfowaniu po internecie w miejscowym Mcdonaldzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia wieczorem rozpoczęły się sztafety Stigtomtakavlen. Na pierwszy ogień poszedł Mały, który zrobił bardzo dobre wrażenie w swoim debiucie w Taby i przybiegł w przodzie stawki. Później chłopaki ze Szwecji trochę zawalili i rano wyruszałem na czwarta zmianę z 46 pozycji. Teren okazał się najmniej ciekawym i najprostszym jaki spotkałem w Szwecji, więc start ten nie należał do najprzyjemniejszych w mojej karierze. Generalnie bez błędów do 10 punktu, kiedy to stwierdziłem że wystarczy zbiec z góry i złapać drogę...ale że to na tyle proste zadanie że mogę spokojnie poświęcić całą uwagę czytaniu kolejnych punktów. Owszem, zbiegłem na dół i złapałem drogę, ale gdy wyrwałem się już z letargu czytania kolejnych punktów, nagle okazało się że to nie ta droga.... Błąd kuriozalny i nie do końca jestem w stanie opisać swoje zaćmienie umysłu w tamtym momencie...bo ale cóż. Do końca bez zmina, nudno i bezbłędnie. Przez ten głupi błąd udało mi się podskoczyć tylko o 5 pozycji, natomiast koniec końców uplasowaliśmy się na 32 miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-lSJn6yaJS3c/Tb6gURWy74I/AAAAAAAACnU/XpFHDSzcw0Q/s1600/img268.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 120px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-lSJn6yaJS3c/Tb6gURWy74I/AAAAAAAACnU/XpFHDSzcw0Q/s200/img268.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602091256612319106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po Stigtomcie wyjechaliśmy do Jonkoping, gdzie spędziliśmy kolejne trzy pracowite dni. Na pierwszy ogień poszły jakieś małe zawody, na które treningowe wybraliśmy się w czesko-polskim składzie. Forma zawodów była dosyć ciekawa, a mianowicie dwa middle biegane jeden po drugim, z dowolną przerwą na odpoczynek pomiędzy. W drodze na 6pk rzuciło mnie kierunkowo i też chyba nie bardzo kminiłem co się dzieje w okolicy. Kolejny błąd kierunkowy na krótkim przebiegu na 10pk. Druga trasa już bezbłędnie, chociaż na ostatni punkt lepiej było biec od prawej. &lt;br /&gt;Tak jak przez cały bieg każdy z nas się oszczędzał, tak na finiszu każdy dał z siebie wszystko, ponieważ założyliśmy się z Małym i Danielem Hajkiem o najlepszy finisz. Maciej wygrał piwo z wynikim 23s. (Mały 25s., Daniel 28s.)  ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/--80qzKVI3xM/Tb6nxEGuTcI/AAAAAAAACng/OOVurPqbqoI/s1600/img260.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--80qzKVI3xM/Tb6nxEGuTcI/AAAAAAAACng/OOVurPqbqoI/s200/img260.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602099447852846530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-y5oiNCCcAP4/Tb6nxU8IjgI/AAAAAAAACno/JPjvmW2a5gU/s1600/img261.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-y5oiNCCcAP4/Tb6nxU8IjgI/AAAAAAAACno/JPjvmW2a5gU/s200/img261.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602099452371832322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł czas najważniejszych biegów, a mianowicie dwóch startów na Elitserien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od bardzo wymagającego longu. Trochę rozczarowało mnie to że startowałem w finale C, ale niestety do finału B nie łapałem się z rankingu. W takich sytuacjach tylko denerwują mnie osoby które zgłaszają się np do finału B i nie startują, blokując miejsce dla tych którzy chętnie by tam pobiegali. Jeżeli chodzi o sam bieg, to:&lt;br /&gt;1. Lekkie problemy na wejściu. Zabiegłem na sąsiednią górkę&lt;br /&gt;6. Lepiej było pociągnąć na wprost po poszczególnych dużych bagnach, ponieważ ścieżka przez bagno, po której biegłem, była bardzo męczącym i powolnym wariantem.&lt;br /&gt;10. Dało się minąć górkę po lewej i iść bardziej na wprost.&lt;br /&gt;15. Kierunkowo rzuciło mnie na prawo od punktu&lt;br /&gt;21. Kolejny błąd kierunkowy. Wypadłem na inny punkt&lt;br /&gt;Generalnie jestem bardzo zadowolony i bardzo mi się podobało. Zrobiłem naprawdę niewiele błędów, w wymagającym terenie. Fizycznie też czułem się może nie rewelacyjnie, ale całkiem nieźle. Pozwoliło mi to osiągnąć 8 miejsce, co uważam za dobry rezultat w Szwecji...nawet jeżeli była to kategoria Elity C :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ECPvzkzpUSM/Tb6rqatrKbI/AAAAAAAACn0/wTNbdkk0Vx0/s1600/img270.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ECPvzkzpUSM/Tb6rqatrKbI/AAAAAAAACn0/wTNbdkk0Vx0/s200/img270.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602103731709225394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia biegałem middle. Tego dnia czułem się naprawdę bardzo dobrze fizycznie, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo nie czułem się tak świetnie od początku sezonu. Od pierwszego rzutu oka na mapę wiedziałem że trasa jest bardzo czujna. Udało mi się jednak bardzo szybko pokonywać kolejne przebiegi w szybkim tempie i początek zaliczyłem do bardzo udanych.&lt;br /&gt;5. Lekkie wahnięcie&lt;br /&gt;6. Tu skończył się dobry bieg i wypadłem kompletnie z rytmu. Byłem tuż przy punkcie, przeczesałem wszystko dookoła i nie znalazłem punktu więc odczułem że muszę być w złym miejscu. Wróciłem się, po czym zrozumiałem że na pewno byłem w dobrym miejscu wcześniej. Wróciłem i tym razem znalazłem punkt....lipa.&lt;br /&gt;11. Kolejny mega błąd. Złapałem inną drogę niż myślałem i pobiegłem w zupełnie innym kierunku, tracąc orientację w terenie. Trochę zajęło zanim ogarnąłem co się dzieje.&lt;br /&gt;18. kiepski obieg od punktu i trochę nadrobiłem drogi przez to.&lt;br /&gt;Cieszę się że dobrze się czułem fizycznie, ale chciałem pokonać skomplikowaną trasę za szybko. Nie rozpoznałem też miejsc w których trzeba zwolnić i się zastanowić. Było też trochę pecha....ale jak się ma umiejętności, to i szczęście nie potrzebne. W tym wypadku umiejętności zabrakło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-p6OBPIvl49o/Tb6xvX9tKBI/AAAAAAAACoA/_EX47nCZG1I/s1600/img266.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-p6OBPIvl49o/Tb6xvX9tKBI/AAAAAAAACoA/_EX47nCZG1I/s200/img266.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602110413940271122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne dni spędziliśmy we trójkę mieszkając u mojej siostry pod Sztokholmem. Czas mijał nam błogo na odpoczywaniu, graniu w Fifę, zabawie z moją kochaną siostrzenicą i grillowaniu z mężem siostry. Udało nam się też wyskoczyć na kilka treningów na pobliskich mapach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-0FV7WVJ4Keg/Tb6zGHgJTmI/AAAAAAAACoU/el2Q_hSecx8/s1600/img267.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 147px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0FV7WVJ4Keg/Tb6zGHgJTmI/AAAAAAAACoU/el2Q_hSecx8/s200/img267.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602111904169938530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-O1VKG4hRHxg/Tb6zF2QWDdI/AAAAAAAACoM/UkttqmCTsF4/s1600/img264.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-O1VKG4hRHxg/Tb6zF2QWDdI/AAAAAAAACoM/UkttqmCTsF4/s200/img264.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602111899540262354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-yikN9zWCwWA/Tb6zGjyDlGI/AAAAAAAACoc/PlXIBwiCljo/s1600/img269.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 152px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-yikN9zWCwWA/Tb6zGjyDlGI/AAAAAAAACoc/PlXIBwiCljo/s200/img269.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602111911761253474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam że to był świetny obóz, pełen ciekawych startów, ale podczas którego bardzo wypocząłem psychicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O 10 mili napiszę niebawem, jak uda mi się załatwić mapę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-205879171556318350?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/205879171556318350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=205879171556318350' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/205879171556318350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/205879171556318350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/05/oboz-wielkanocny-szwecja.html' title='Obóz Wielkanocny - Szwecja'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-lSJn6yaJS3c/Tb6gURWy74I/AAAAAAAACnU/XpFHDSzcw0Q/s72-c/img268.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4901616903038649074</id><published>2011-04-24T19:34:00.005+02:00</published><updated>2011-04-24T19:53:54.838+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Szwecji - Nocne i Sprint</title><content type='html'>Korzystając z faktu że siedzę sobie w Mcdonaldzie w Jonkoping i chwilowo mam internet, z radością nadrobię swoje blogowe obowiązki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w związku z moim pobytem w Szwecji, zaległości w postach rosną dramatycznie, ale trzymajmy się chronologii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu udałem się na Szwedzką wyspę Gotland, gdzie odbywały się Mistrzostwa Szwecji w Nocnym i Sprinterskim Biegu na Orientację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się na nocnym...i nie zaczęło się dobrze. Generalnie początek leciałem w miarę w porządku, ale w drodze na 10pk (wykrzyknik) wpieprzyłem się jedną nogą w szczelinę skalną, skręciłem nogę, obiłem piszczel i kolano drugiej nogi. Zanim pozbierałem się z ziemi minęło trochę czasu. Później przez jakiś czas szedłem. Później zacząłem biec, ale byłem już całkowicie zdekoncentrowany...nie będę z tego powodu opisywać błędów, bo wszystkie były spowodowane dekoncentracją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłem na ostatnim miejsu (xD)...ale skończyłem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-z0_RZX5pac4/TbRhS9y4uuI/AAAAAAAACmY/yho2xqkShd8/s1600/map.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-z0_RZX5pac4/TbRhS9y4uuI/AAAAAAAACmY/yho2xqkShd8/s200/map.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599207215181904610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-_KS0cbA0S5U/TbRhTL0vDAI/AAAAAAAACmg/-Ss6nnpNvks/s1600/img250.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_KS0cbA0S5U/TbRhTL0vDAI/AAAAAAAACmg/-Ss6nnpNvks/s200/img250.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599207218947755010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia odbyły się eliminacje do sprintu. Zawiódł mnie poziom trudności tego biegu....był wręcz banalny i ze znikomym lub bez wyboru wariantów. Na tak typowo biegowej trasie nie miałem za dużych szans i zrobiłem co mogłem biegnąc bezbłędnie. Niestety zabrakło mi 2 miejsc by znaleźć się w finale B...i skończyłem w C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-yEs5e4u3v9c/TbRh9euvwOI/AAAAAAAACmo/h0LI0ZlbopY/s1600/img246.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yEs5e4u3v9c/TbRh9euvwOI/AAAAAAAACmo/h0LI0ZlbopY/s200/img246.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599207945577414882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finał stał już na zdecydowanie wyższym poziomie. Mimo że zdarzały się trudniejsze sprinty, tym razem nie było na co narzekać. Wykorzystałem trudniejszą trasę by osiągnąć zadowalający rezultat...chociaż w tej chwili już nie pamiętam które to było miejsce...chyba 10. Finał B miał tą samą trasę i tam byłbym 18. Generalnie bieg bezbłędny...ale znowu dostałem biegowo...tradycyjnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-F0tiO5mcDK4/TbRi2WXNRtI/AAAAAAAACm0/QorB-r7QsZI/s1600/img247.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-F0tiO5mcDK4/TbRi2WXNRtI/AAAAAAAACm0/QorB-r7QsZI/s200/img247.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599208922583746258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili jestem już po sztafetach Stigtomtakavlen i w trakcie Elitserien, a przed 10milą...ale o tym już wkrótce....nie wszystko na raz ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4901616903038649074?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4901616903038649074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4901616903038649074' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4901616903038649074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4901616903038649074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/04/mistrzostwa-szwecji-nocne-i-sprint.html' title='Mistrzostwa Szwecji - Nocne i Sprint'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-z0_RZX5pac4/TbRhS9y4uuI/AAAAAAAACmY/yho2xqkShd8/s72-c/map.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6748550543511721670</id><published>2011-04-11T22:09:00.003+02:00</published><updated>2011-04-11T22:33:34.467+02:00</updated><title type='text'>Weekend z mapą</title><content type='html'>Ostatnio przeżywam mały biegowy kryzys. Generalnie bieganie zeszło na drugi tor, ustępując miejsca studiom i sprawom organizacyjnym w klubie i KSRiP. Poza tym bieganie lekko mówiąc nie sprawia mi ostatnio za dużo przyjemności...zobaczymy czym to się skończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej całej niechęci udało mi się zdobyć na dwa treningi z mapą organizowane przez klub.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy odbył się w Gdyni, na trasie autorstwa Jacka Morawskiego. Było całkiem ciekawie, aczkolwiek w lesie sporo obszarów było pokrytych połamanymi gałęziami i drzewami, które straszyły niczym dzidy czyhające na przebicie nogi. Na szczęście nic takiego się nie stało. Na trasie popełniłem tylko jeden błąd, nie zachowując wystarczającej uwagi przy ataku na 11pk i schodząc do złego bagna, podczas gdy prawidłowe znajdowało się po lewej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-XAnlAaSR3mU/TaNh4RI-U1I/AAAAAAAAClM/k8wN46bUGIk/s1600/img245.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XAnlAaSR3mU/TaNh4RI-U1I/AAAAAAAAClM/k8wN46bUGIk/s200/img245.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594422781425898322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny dzień = kolejnu trening, tym razem z hasłem przewodnim "JWOC 94", bo właśnie trasę kobiecą z tych zawodów przyszło mi pokonać. Generalnie czułem się słabo, co nie było niespodzianką już od dłuższego czasu, aczkolwiek uczucie to było zapewne spotęgowane przez drobną imprezę poprzedniego dnia, długi spacer po sopocie (z nudów w oczekiwaniu na SKM) i krótki sen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie na drugi poszedłbym chyba teraz bardziej od lewej, w górę muldy i potem wspinał się pod niższą ścianę, mijając gęstwinę z lewej strony. Na trzeci pobiegłem w złą muldę...od kilku lat mi się chyba taki nie przydarzył i nadal nie powinien, zważywszy że 11 rok biegam po morenie. Na 6 za dużo obiegu, ale już mi się nie chciało:) Sporo problemów na 11, ponieważ mapa była wydrukowana w dziwny sposób i warstwice pod zielonym kolorem były praktycznie nieczytelne. Musiałem długo rozkminiać po czym powinienem biec. Na 13pk była spora amba, a to wszystko przez....widoki! Gdy znalazłem się na tym wysokim grzbiecie, rozciągnęła się przede mną tak piękna panorama Zatoki Gdańskiej i Sopotu, że jak przystało na romantyczną duszę zapatrzyłem się i zabiegłem:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Xk7KxkxgJqg/TaNlYozhhqI/AAAAAAAAClY/AgnK7TwcCX8/s1600/img243.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Xk7KxkxgJqg/TaNlYozhhqI/AAAAAAAAClY/AgnK7TwcCX8/s200/img243.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594426636069078690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-JwxLmR357Ys/TaNlZFSt92I/AAAAAAAAClg/PafgdsWWuL8/s1600/img244.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 159px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-JwxLmR357Ys/TaNlZFSt92I/AAAAAAAAClg/PafgdsWWuL8/s200/img244.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5594426643716110178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to do następnego wpisu...;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6748550543511721670?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6748550543511721670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6748550543511721670' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6748550543511721670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6748550543511721670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/04/weekend-z-mapa.html' title='Weekend z mapą'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XAnlAaSR3mU/TaNh4RI-U1I/AAAAAAAAClM/k8wN46bUGIk/s72-c/img245.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6140564335548965928</id><published>2011-04-06T18:26:00.004+02:00</published><updated>2011-04-06T19:02:48.790+02:00</updated><title type='text'>AMP Przełaje + Kwidzyn</title><content type='html'>Kilka dni temu przeszedłem pierwszy poważny test formy fizycznej, jakim były Akademickie Mistrzostwa Polski w przełajach. Dzięki pięciu dniom diety białkowej udało mi się przed nim zrzucić około 3kg, co było całkiem pozytywnym objawem. Trasa którą znałem już z zeszłorocznych mistrzostw zdecydowanie nie należy do najciekawszych. Zdążyłem się już przyzwyczaić do faktu że biegi przełajowe organizowane w Polsce są bardziej podobne do stadionowych czy też ulicznych, niż do terenowych. Tak też było tym razem, ponieważ pętla którą pokonywaliśmy trzy razy w większości prowadziła po płaskich alejkach, czasem tylko schodząc na trawnik. Na pętli znajdował się również jeden podbieg. Jak łatwo się domyślić w takich warunkach trudno wykorzystać 11 letnie doświadczenie biegania w trudnym terenie...bo trudnego terenu nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc przystąpiłem do rywalizacji w grupie około 120 biegaczy, z czego sporą grupkę stanowili orientaliści. Oprócz mnie startowali jeszcze Drągu, Podzio, Jancia, Jacek, Haribo, Chrupek i Kamil Student....jak kogoś pominąłem to przeszkadzam. W tej też kolejności pojawiali się na mecie, a ja zająłem miejsce między Charubcią a Chrupkiem...w klasyfikacji była to 59 pozycja. Oprócz nas biegał jeszcze Karol Galicz, który jednak wybrał rywalizację na krótszej o połowę trasie (4,5km).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza pętla minęła mi całkiem pozytywnie. Drągu z Jancią wyrwali do przodu, byli jednak w zasięgu wzroku. Razem z Jackiem siedzieliśmy im na ogonie podczas okrążania. Gdy rozpocząłem drugą pętlę Jacek powoli zaczął mnie wyprzedzać, a ze względu na to że nie czułem się jakoś super świeżo postanowiłem go puścić przodem. Znajdowałem się w grupie biegaczy których tempo idealnie mi odpowiadało. W tym momencie nadszedł czas na drugi podbieg, który zdecydowanie przeszarżowałem z niewiadomych powodów...momentalnie podeszła mi gula pod przeponę, która chwilę później zaowocowała kolką. Trzecie kółko to już dwa postoje na trzy szybkie skłony, zgubienie dobrej grupy i walka o średnią pozycję. Bez rewelacji &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-RXRO_6g3Taw/TZyZNy7b-VI/AAAAAAAACkg/KqHfNmPyd8s/s1600/DSC_2227.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-RXRO_6g3Taw/TZyZNy7b-VI/AAAAAAAACkg/KqHfNmPyd8s/s200/DSC_2227.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592513299575732562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czułem się mniej więcej tak jak wyglądałem...czyli nie najlepiej;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo po biegu ruszyliśmy autokarem w podróż powrotną. Zamiast wracać z ekipą uniwersytecką do Gdańska, wysiadłem w Nowych Marzach, by dostać się jakimś sposobem do Kwidzyna gdzie miały odbyć się następnego dnia zawody. Od tej pory podróż wyglądała ciekawie, ponieważ składała się z 6km spaceru przy krajowej jedynce, 5km autostopem i kolejnych 30km busem z trenerem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia wziąłem udział w Pierwszych Otwartych Mistrzostwach Kwidzyna, oraz Mistrzostwach Województwa w Biegu na Orientację, zarówno jako organizator, jak i zawodnik. Zawody wyszły doskonale! Nie sposób było wskazać jakiekolwiek uchybienie, oko cieszyły banery wielu sponsorów, a sensację wzbudzała również tak rzadko zainteresowana naszą dyscypliną telewizja. To co najważniejsze, czyli mapy oraz trasy też były zadowalające. Mimo że las był trochę syfiasty, to wielu zawodników zgodnie przyznało że bieganie w takich warunkach jest wymagające i ciekawe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o mój bieg, to mogłem trochę bardziej ściąć na 1pk. Rzuciło mnie przy wejściu na 2kę. Poważniejsze błędy kierunkowe pojawiły się na przebiegach do 7pk, 9pk i 12pk. Do minąłem 16kę zanim ją znalazłem. Generalnie zakończyłem na 2 miejscu, 5'40" za Małym. Na błędach zaoszczędziłbym około 3 minut (całkiem sporo). Biorąc pod uwagę że biegałem po AMP, to jestem z fizycznych aspektów raczej zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-VwIvAJyWrWs/TZyceh6GBgI/AAAAAAAACks/XIDSAyn2ML4/s1600/img238.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VwIvAJyWrWs/TZyceh6GBgI/AAAAAAAACks/XIDSAyn2ML4/s200/img238.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592516885599356418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6140564335548965928?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6140564335548965928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6140564335548965928' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6140564335548965928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6140564335548965928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/04/amp-przeaje-kwidzyn.html' title='AMP Przełaje + Kwidzyn'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-RXRO_6g3Taw/TZyZNy7b-VI/AAAAAAAACkg/KqHfNmPyd8s/s72-c/DSC_2227.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-986596700875672892</id><published>2011-03-23T21:05:00.010+01:00</published><updated>2011-03-25T00:13:22.014+01:00</updated><title type='text'>Puchar Przedwiośnia 2011</title><content type='html'>W zeszły weekend skorzystałem z okazji jaką były pierwsze tegoroczne polskie zawody w BnO i odpieczętowałem sezon 2011 startując na Pucharze Przedwiośnia w Obornikach Śląskich. Generalnie impreza minęła pod znakiem rozczarowań, ale ta atmosfera zawodów...uh, długo na to czekałem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie dobrym pomysłem było podzielenie podróży do Obornik na dwa fragmenty, z kilkugodzinną przerwą w Poznaniu. Dzięki temu czułem się o wiele lepiej po przyjeździe, ale mimo wszystko wypadało iść się troszkę rozruszać na pół godzinki z rytmami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę punktualnie o godzinie 10:00 poprzez start biegu klasycznego miał ruszyć polski sezon orientacji sportowej. No właśnie...miał. Początkowo start opóźniono o pół godziny, o czym szybciej można się było dowiedzieć od zawodników którzy wracali ze startu niż od organizatorów. Tak więc biorąc półgodzinną poprawkę wybrałem się w kierunku miejsca startu. Droga przecinała otwarte pola uprawne, na których hulał chłodny wiatr. Na szczęście podczas rozgrzewkowego biegu nie był on tak uciążliwy. Kłopoty zapowiadał natomiast widok Wojtka Dwojaka który stał przed boksami kiedy dobiegłem na miejsce, a który powinien od dobrych 10-15 minut być na trasie... Okazało się że start opóźniono o kolejne blisko pół godziny. Co więcej, bez przerwy przybywali nowi zawodnicy, bo nikt nie raczył powiadomić w centrum zawodów o kolejnym opóźnieniu. W tym wypadku chłodny wiatr zaczął być trochę bardziej uciążliwy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu start ruszył...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek poszedł bezboleśnie. Na piąty punkt pewnie zdecydowanie lepiej było minąć zbiornik z prawej, natomiast ten przesmyk wyglądał podejrzanie i nie wiedziałem czy jest tam przejście. Dalej ponownie raczej bez błędów. 7pk i 8pk zapowiadały się ciekawie, ale niestety nici z zabawy bo świeciły z daleka jak lampki na choince. Później znowu wiało nudą. W drodze na 15pk spotkał mnie ciekawy dylemat. Najkrótsza droga do punktu prowadziła przez pole uprawne, a byłem niemal pewien że przebieg przez nie jest zakazany. Jak się później okazało tylko ja z seniorów miałem takie dylematy....a tu proszę:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;16.2. Zawodnik nie może biegać na trasie przez uprawy leśne i rolne, ogrodzone sady oraz&lt;br /&gt;inne tereny oznaczone jako obszar zakazany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, to można powiedzieć że wygrałem!:P  Nie no, jak z 20ki zobaczyłem że Banan tnie pole, to sam też podjąłem taką decyzję... :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie już do końca wiało nudą. Podczas biegu myślałem sobie o tym jak dobrze mi się biegnie...jak szybko i bezbłędnie. O jakież zdziwienie mnie ogarnęło gdy się okazało że skończyłem na 7 miejscu, prawie 9 minut za Kowalkiem. Generalnie porażka...ale o konkluzjach napiszę później:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-iWuopwm5FSI/TYsEkAMcDXI/AAAAAAAACi4/AclVI_7pDyU/s1600/img235.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-iWuopwm5FSI/TYsEkAMcDXI/AAAAAAAACi4/AclVI_7pDyU/s200/img235.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587564779257204082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorkiem tego samego dnia, można było przywdziać lampy i pościgać się na nocnym etapie. Generalnie stosunkowo mało jest takich możliwości, więc była to swego rodzaju gratka. Ja w każdym bądź razie ucieszyłem się że będę mógł się przetrzeć w nocy, przed zbliżającymi się wielkimi krokami Mistrzostwami Szwecji m.in. w nocnym. Jak od razu zauważyłem przetarcie było potrzebne, ponieważ przez pierwsze 2-3 punkty średnio pewnie się czułem. Z tego powodu na drugi punkt zrobiłem błąd odbiegu. Później już tylko kolejny błąd odbiegu z 3pk i dalej już bezbłędnie. Fajnie było sobie pobiegać w nocy, szkoda tylko że trasy były poprowadzone w tak banalny sposób. Tym razem obstawa była dużo mniejsza i udało mi się zakończyć na pierwszym miejscu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-x1TdoMmLKt8/TYsHFckrBRI/AAAAAAAACjE/AKzZ3SMkZ9M/s1600/img233.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-x1TdoMmLKt8/TYsHFckrBRI/AAAAAAAACjE/AKzZ3SMkZ9M/s200/img233.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587567552833979666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia czekała nas rywalizacja sztafetowa. Zapowiadało się ciekawie, ponieważ startowałem w dość eksperymentalnym składzie: 1. Tadziu Piłkowski 2. Łukasz Zawodnik 3. ja.&lt;br /&gt;Smaczku dodawał jeszcze fakt, że Śląsk rozdzielił wszystkie swoje siły w miarę po równo między pięć sztafet. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Na pierwszej zmianie Wojtek Dwojak nie dał szans rywalom, natomiast Tadziu przybiegł na 5 pozycji. Na drugiej zmianie też Wojtek, ale tym razem Kowalski, nie dość że wyszedł na prowadzenie, to jeszcze wypracował ogromną przewagę. Łukasz dał z siebie wszystko i nadal dzielnie okupowaliśmy piątą pozycję, z bardzo niewielką stratą do trzech z czterech wyprzedzających nas sztafet. Pierwszy rzut oka na mapę utwierdził mnie w przekonaniu że trudności technicznych jednak nie spotkam na Pucharze Przedwiośnia. Do 5 punktu udało mi się powyprzedzać trzech młodszych kolegów, jednak na samym 5pk miałem małe zawahanie kierunku. Do 7pk minąłem ostatniego rywala i wyszedłem na prowadzenie, chociaż zaczynałem już mieć zadyszkę. Do 10pk oczywiście biegłem po drodze, a nie tak jak pokazuje linia na mapie;) 11pk trochę nerwowo. Z 13pk miałem problem ponieważ dołek ewidentnie narysowany jest na płaskim, natomiast w terenie znajdował się już na zboczu górki...to mnie trochę rozkojarzyło i na kolejne dwa zrobiłem błędy kierunkowe. Ukończyliśmy na pierwszym miejscu!:D Jak się później okazało, bodajże 14ki miały trudniejsze trasy niż seniorzy i seniorki...organizatorzy pomylili mapy! Dodatkowo podczas dekoracji moja sztafeta nie została uwzględniona w klasyfikacji, ponieważ mimo zgłoszenia w Pucharze Przedwiośnia, zakończenie zostało zrobione tylko dla Mistrzostw Województwa, w których jako mieszana sztafeta nie mogliśmy być klasyfikowani. Dopiero po interwencji organizatorzy przyznali nam na szczęście rację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-SQu43XHFPCU/TYtNWt2SD9I/AAAAAAAACjQ/ufVuA9MR6KQ/s1600/img234.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SQu43XHFPCU/TYtNWt2SD9I/AAAAAAAACjQ/ufVuA9MR6KQ/s200/img234.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587644815342964690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót był na tyle ciekawy że nadal dochodzę po nim do siebie. Akurat trafiłem na pociąg z kibicami Lechii wracającymi z Wrocławia...innymi słowy ponad 8 godzin w korytarzu na torbie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozczarowania:&lt;br /&gt;1. Organizatorzy - Artemis Wrocław&lt;br /&gt;Jest mi bardzo szkoda szansy która nie została wykorzystana. Po ilości i że tak powiem również jakości nazwisk, które pojawiły się na listach startowych, dla każdego organizatora jasnym powinno być że jest to szansa by na stałe zostać pierwszym przystankiem w biegowym kalendarzu wielu zawodników. Powinien to być sygnał do maksymalnego zaangażowania się i zadbania by nie wynikły żadne zaniedbania. Niestety szansa Pucharu Przedwiośnia w moim mniemaniu została w dużym stopniu zmarnowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. ja&lt;br /&gt;Generalnie jestem bardzo zadowolony z tego że pojechałem na te zawody. Dały mi szansę bardzo wcześnie zauważyć jaka jest ogromna różnica między moimi możliwościami, a formą prezentowaną przez resztę seniorów. Na pewno było to dosyć przygnębiające doświadczenie i jasnym jest że znalazłem się na kolejnym rozdrożu swojej kariery biegowej. Z jednej strony może to znak by w końcu zacząć traktować to ulgowo. Zająć się porządnie studiami...iść do pracy...zejść z rodziców...zacząć w końcu żyć w tym normalnym świecie. Z drugiej strony, mógłbym uznać to za ciekawe wyzwanie i poświęcić resztkę normalnego życia, w pogoni za oddalającymi się rywalami w dyscyplinie którą i tak 80% społeczeństwa ma w dupie i z której nigdy nic nie będę miał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...cóż, do tego normalnego świata i tak nigdy nie pasowałem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-986596700875672892?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/986596700875672892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=986596700875672892' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/986596700875672892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/986596700875672892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/03/puchar-przedwiosnia-2011.html' title='Puchar Przedwiośnia 2011'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-iWuopwm5FSI/TYsEkAMcDXI/AAAAAAAACi4/AclVI_7pDyU/s72-c/img235.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6211024642029178699</id><published>2011-02-26T14:50:00.001+01:00</published><updated>2011-02-26T14:51:46.722+01:00</updated><title type='text'>Pierwszy dyplom w tej kategorii</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-G-jifOQMqmQ/TWkFYodoigI/AAAAAAAACgo/mu26gHlm_BA/s1600/img219.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-G-jifOQMqmQ/TWkFYodoigI/AAAAAAAACgo/mu26gHlm_BA/s200/img219.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577995534211779074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6211024642029178699?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6211024642029178699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6211024642029178699' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6211024642029178699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6211024642029178699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/02/pierwszy-dyplom-w-tej-kategorii.html' title='Pierwszy dyplom w tej kategorii'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-G-jifOQMqmQ/TWkFYodoigI/AAAAAAAACgo/mu26gHlm_BA/s72-c/img219.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-9119696255157688204</id><published>2011-02-23T13:36:00.006+01:00</published><updated>2011-02-23T15:23:32.764+01:00</updated><title type='text'>Obozowo</title><content type='html'>Z dniem dzisiejszym zakończył się mój wyczerpujący maraton obowiązków, który trwał od początku stycznia. Początkowo przybrał on postać typowo naukowo akademicką, ponieważ w obliczu wielu trudnych kolokwiów, a później także egzaminów, bieganie zeszło na drugi tor. Jednak w piątek 4 lutego wszystko na szczęście obróciło się do góry nogami...zacząłem znów żyć w biegu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym obozowym przystankiem roku 2011 okazało się Żelazko. Tamtejszy Ośrodek Sportowo-rekreacyjny prowadzony przez Pawła i Lilkę Biedermanów okazał się miejscem na wskroś przesiąkniętym orientalistycznym duchem. Dobre warunki, rodzinna atmosfera, codzienne analizy map na rzutniku, a później wspólne oglądanie filmów, mnogość atrakcyjnych i zmapowanych terenów dookoła, a także to czego zwykle brakuje...porządna suszarnia, sprawiają że człowiek jeszcze znajdując się tam na obozie, już zaczyna planować kolejne przyjazdy. Jedynym "minusem" jest Pan Heniu, czyli osoba odpowiedzialna za wyżywienia, sprawca mojego przytycia. Niestety Pan Heniu serwuje jedzenie tak dobre, że nie sposób nie odkrywać granicznych pojemności żołądków...każdego dnia, podczas każdego posiłku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Żelazku spędziłem tydzień, starając się podczas realizacji planu treningowego jak najczęściej wykorzystywać mapę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-D6o6WYLioz4/TWUIcS5vcgI/AAAAAAAACfE/WfrxZRJ5TmY/s1600/img208.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-D6o6WYLioz4/TWUIcS5vcgI/AAAAAAAACfE/WfrxZRJ5TmY/s200/img208.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576872995771609602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-prKllyY4nsw/TWUJ6D8W76I/AAAAAAAACfo/EjAIwNj3wT0/s1600/img212.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 173px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-prKllyY4nsw/TWUJ6D8W76I/AAAAAAAACfo/EjAIwNj3wT0/s200/img212.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576874606663757730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-3NZaqq9CNJQ/TWUJ58pVtbI/AAAAAAAACfg/5-xHd-ZPAIo/s1600/img211.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 162px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-3NZaqq9CNJQ/TWUJ58pVtbI/AAAAAAAACfg/5-xHd-ZPAIo/s200/img211.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576874604704937394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-WM2rbAwxsKs/TWUJ5J3Bt8I/AAAAAAAACfY/HoV1WK2k3tM/s1600/img210.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 119px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WM2rbAwxsKs/TWUJ5J3Bt8I/AAAAAAAACfY/HoV1WK2k3tM/s200/img210.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576874591072139202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vuZZmReRUyE/TWUJ41pAagI/AAAAAAAACfQ/s1rGeeAIaVk/s1600/img209.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vuZZmReRUyE/TWUJ41pAagI/AAAAAAAACfQ/s1rGeeAIaVk/s200/img209.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576874585644624386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-D0uZ-2YJ2MM/TWUJ6rv_78I/AAAAAAAACfw/U2hdmFq0GzY/s1600/img213.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 178px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-D0uZ-2YJ2MM/TWUJ6rv_78I/AAAAAAAACfw/U2hdmFq0GzY/s200/img213.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576874617349337026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-MrONH89VyZw/TWUK96meSHI/AAAAAAAACgU/aOArI2i_OnE/s1600/img217.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 79px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MrONH89VyZw/TWUK96meSHI/AAAAAAAACgU/aOArI2i_OnE/s200/img217.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576875772387149938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-A28aSvFH1-U/TWUK9yHGv0I/AAAAAAAACgM/v_SMlb9Y0PI/s1600/img216.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 163px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-A28aSvFH1-U/TWUK9yHGv0I/AAAAAAAACgM/v_SMlb9Y0PI/s200/img216.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576875770108100418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-xNwONdHfNB0/TWUK9o2exFI/AAAAAAAACgE/mg8maAdI0BU/s1600/img215.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 164px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-xNwONdHfNB0/TWUK9o2exFI/AAAAAAAACgE/mg8maAdI0BU/s200/img215.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576875767622452306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ygmxtYLHcuc/TWUK9MTMq7I/AAAAAAAACf8/OeGJYt2taE4/s1600/img214.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 170px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ygmxtYLHcuc/TWUK9MTMq7I/AAAAAAAACf8/OeGJYt2taE4/s200/img214.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576875759958272946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GyCIX8vsvUc/TWUK-EzGTyI/AAAAAAAACgc/0TrKqrtBuB0/s1600/img218.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GyCIX8vsvUc/TWUK-EzGTyI/AAAAAAAACgc/0TrKqrtBuB0/s200/img218.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576875775124459298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pobycie w Żelazku, musiałem zrobić dwudniowe międzylądowanie w Gdańsku, w celu napisania egzaminu poprawkowego (jest 4 :D ), zanim znów wróciłem na południe, tym razem do Jagniątkowa, nieopodal Jeleniej Góry. Aura pogodowa zdążyła się trochę zmienić i w górach przywitała mnie biel śniegu. Nowe warunki nie sprzyjały za bardzo bieganiu po mapach, więc tym razem skoncentrowałem się wyłącznie na biegowej robocie. Na szczęście do tego celu nie ma lepszego miejsca niż Gościniec "Koralowa Ścieżka" w którym się zatrzymałem. Jest on położony bardzo blisko drogi pod reglami, co jest idealnym walorem podczas wykonywania zakresów, oraz wybiegań. Pobliskie lasy i mapy dają doskonałą możliwość biegania crossów. Wisienką na torcie są jednak zdecydowanie wycieczki biegowe. Jagniątków daje nam niezliczone warianty wbiegnięcia na szczyty, gdzie czekają nas wizyty w wielu schroniskach, wspaniałe widoki i szlaki które wręcz namawiają do biegania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykonałem kawał dobrej roboty, z której jestem bardzo zadowolony. Na efekty trzeba jednak poczekać do rozpoczęcia sezonu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas wrócić do Gdańskiej codzienności...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-9119696255157688204?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/9119696255157688204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=9119696255157688204' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/9119696255157688204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/9119696255157688204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/02/obozowo.html' title='Obozowo'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-D6o6WYLioz4/TWUIcS5vcgI/AAAAAAAACfE/WfrxZRJ5TmY/s72-c/img208.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1205261202080003341</id><published>2011-01-22T11:48:00.002+01:00</published><updated>2011-01-22T12:34:31.666+01:00</updated><title type='text'>Grand Prix Sopotu</title><content type='html'>W zeszłą sobotę postanowiłem zafundować sobie na 21 urodziny to co lubię najbardziej...a mianowicie odrobinę sportowej rywalizacji. Chociaż poranna deszczowa pogoda nie zachęcała, to jak przystało na biegacza na orientację nie dałem się zniechęcić i stawiłem się o 10 w punkcie zgłoszeń do Grand Prix Sopotu w biegach po plaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przetruchtaniu pętli wiedziałem już że łatwo nie będzie. Cienka pokrywa śniegu na zmrożonej plaży rozjeżdżała się pod nogami i była bardzo śliska. Na szczęście wiatr nie był zbyt duży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na starcie ruszyłem mocno, by nie utknąć w tłumie biegaczy na nawrocie. Gdy przyszedł czas na pierwszą długą prostą zaniepokoił mnie fakt że Gucio biegł przede mną i systematycznie się oddalał. Zaczęły mnie trapić wątpliwości, czy aby na pewno moje przygotowania idą zgodnie z planem, skoro nie jestem w stanie dotrzymać mu kroku. W każdym razie postanowiłem nie wyrywać się do przodu i utrzymywać stałe tempo. Kolejne 5 osób które wyprzedziło mnie podczas pierwszej pętli wcale nie poprawiało mi humoru, ale nadal spokojnie trzymałem się swojej prędkości. Po 4 km wyszła na jaw tajemnica pędzącego Gucia, który okazało się że biegł w biegu licealistów na 4km, a nie głównym na 8km. Tak więc sporo rywali odpadło mi w połowie dystansu, a kiedy przetarłem się na drugiej pętli wyprzedziłem kolejnych trzech. Na mecie zameldowałem się na 14 pozycji, z czasem 32:26 na 8.13km. Później odcierpiałem nogi ponaciągane od ślizgania się na śniegu, ale jestem zadowolony z rezultatu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1205261202080003341?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1205261202080003341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1205261202080003341' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1205261202080003341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1205261202080003341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/01/grand-prix-sopotu.html' title='Grand Prix Sopotu'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7105069877999009772</id><published>2011-01-02T21:05:00.005+01:00</published><updated>2011-01-07T21:30:32.132+01:00</updated><title type='text'>Obóz 2010/2011</title><content type='html'>Już dwa razy z rzędu zdarzyło mi się pojechać na obóz sportowy w terminie świąteczno-noworocznym. Uważam że były to świetnie spędzone chwile. Dlatego też, gdy jasne było że w tym roku z klubu taka akcja nie będzie organizowana, rozpocząłem poszukiwania okazji na własną rękę. I w ten oto sposób znalazłem się 27 grudnia w Sztutowie, wraz z zawodnikami z UNTSu, Rumi, a także Anną Morawianką, Pałką i Tadziem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z początku sceptycznie podszedłem do zimowego obozu organizowanego nad morzem i jechałem tam właściwie wyłącznie po to, by spędzić trochę czasu z Joanną... Sytuacja się trochę odwróciła i z Joanną czasu spędziłem mało, za to obóz okazał się fantastyczny! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W prawdzie głęboki śnieg pokryty lodem dawał się we znaki, ale wyposażeni w kilka par długich skarpetek i ochraniacze, jakoś podołaliśmy trudom zimy. Na treningach nie można było narzekać na nudę. Szczególnie mocno w pamięć zapadł mi sylwestrowy nocny sprint ze startem wspólnym, oraz korytarz po napisie "NEW YEAR". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję UNTSowi że pozwolili mi towarzyszyć sobie na tym wyjeździe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naładowanymi akumulatorami powracam do brutalnej i szarej studenckiej codzienności, w okresie przed sesyjnym...i życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDexxem9KI/AAAAAAAACdM/-DCngk5UD9Y/s1600/img174.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDexxem9KI/AAAAAAAACdM/-DCngk5UD9Y/s200/img174.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557686886851867810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDexbR6kzI/AAAAAAAACdE/FazRnb3hBi0/s1600/img173.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 168px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDexbR6kzI/AAAAAAAACdE/FazRnb3hBi0/s200/img173.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557686880893047602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDew7Y_E9I/AAAAAAAACc8/_2LSXixrqGQ/s1600/img172.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 174px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDew7Y_E9I/AAAAAAAACc8/_2LSXixrqGQ/s200/img172.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557686872332768210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDev9qvtDI/AAAAAAAACc0/f96GsZD3Asc/s1600/img170.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDev9qvtDI/AAAAAAAACc0/f96GsZD3Asc/s200/img170.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557686855764259890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDeyc2E9HI/AAAAAAAACdU/BYN0jAXTdD0/s1600/img175.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 115px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDeyc2E9HI/AAAAAAAACdU/BYN0jAXTdD0/s200/img175.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557686898493027442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfqivLv0I/AAAAAAAACd0/xn3t0Vpp8mg/s1600/img179.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfqivLv0I/AAAAAAAACd0/xn3t0Vpp8mg/s200/img179.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557687862147399490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfpu6kzqI/AAAAAAAACds/irnzbCa0sJs/s1600/img178.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 158px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfpu6kzqI/AAAAAAAACds/irnzbCa0sJs/s200/img178.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557687848236535458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfpHgjwTI/AAAAAAAACdk/AoPKD1lkI6k/s1600/img177.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfpHgjwTI/AAAAAAAACdk/AoPKD1lkI6k/s200/img177.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557687837658431794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDforknXyI/AAAAAAAACdc/HN4G_4kjReI/s1600/img176.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDforknXyI/AAAAAAAACdc/HN4G_4kjReI/s200/img176.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557687830159253282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfrGcKIQI/AAAAAAAACd8/zFQYx-D6v5o/s1600/img180.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 162px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDfrGcKIQI/AAAAAAAACd8/zFQYx-D6v5o/s200/img180.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557687871731278082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7105069877999009772?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7105069877999009772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7105069877999009772' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7105069877999009772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7105069877999009772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2011/01/oboz-20102011.html' title='Obóz 2010/2011'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TSDexxem9KI/AAAAAAAACdM/-DCngk5UD9Y/s72-c/img174.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1749745736566214009</id><published>2010-12-16T22:33:00.004+01:00</published><updated>2010-12-16T23:25:13.481+01:00</updated><title type='text'>No to zaczynamy...</title><content type='html'>Trudno mi w to uwierzyć, ale udało mi się znaleźć odrobinę wolnego czasu na naskrobanie czegoś na blogu. Generalnie takie momenty często się nie zdarzają, głównie za sprawą studiów, które w tym semestrze dają mi mocno się we znaki....ale kiedyś trzeba w końcu poczuć że się studiuje. A co do sportu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku tygodniach odpoczywania, rekonwalescencji i imprezowania w pełnego tego słowa znaczeniu, w końcu powróciłem do treningów. Dwa założenia roztrenowania wypełniłem w 100%: &lt;br /&gt;- wyleczyłem wszystkie większe kontuzje&lt;br /&gt;- straciłem ochotę na więcej imprez xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, rozpocząłem swój powrót do aktywności od tego co najtrudniejsze, czyli określenia czego wymagam od przyszłego sezonu. Koniec końców myślę że może się okazać dosyć zabawnym i ciekawym. Bez większych oczekiwań, bez większych presji, tylko ja i mój sport.....może właśnie tego od dłuższego czasu mi brakowało - odrobiny dystansu. Nie znaczy to jednak że wywieszam białą flagę zanim pierwszy raz w 2011 roku włożę kolce na nogi. O przyszłym sezonie lubię myśleć jak o poligonie doświadczalnym. Jeszcze nigdy wcześniej nie miałem tak dużego wpływu na wygląd mojego planu treningowego jak teraz. Spełnia to nawet w dużym stopniu funkcję motywacyjną. Zakończę te filozoficzne rozważania pewną konkluzją....nic nie muszę, mogę wiele, a co ugram będzie moje:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z bardziej konkretnych rzeczy pochwalę się, że pierwszy trening techniczny okresu przygotowawczego już za mną. W zeszłą niedzielę trener J.P. dla urozmaicenia wycieczki biegowej przygotował dla chętnych ciekawą trasę "liniówki". Chyba pierwszy raz w życiu przebiegłem 11,5 km skipem A, brodząc jajami w śniegu. Może odrobinę przesadzam...jaja zostały nietknięte, natomiast kolana prawie nikły w białym puchu. Podaną powyżej odległość udało mi się pokonać w zawrotnym czasie 90'! W każdym bądź razie w obecnych warunkach pozostaje się tylko przyzwyczaić i cieszyć z naturalnej siły biegowej, jaką można trenować na każdym treningu przedzierając się przez zaspy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TQqOv3Wl6SI/AAAAAAAACb4/AS3azg31xUU/s1600/img168.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 166px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TQqOv3Wl6SI/AAAAAAAACb4/AS3azg31xUU/s200/img168.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551406443651262754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Niestety chcąc nie chcąc byłem ostatnio zmuszony zmienić barwy klubowe. Wśród modnych w naszym kraju wszelkich Azymutów i Azymków, świetnie odnajdę się prezentując barwy Azymutu 45 Gdynia;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1749745736566214009?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1749745736566214009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1749745736566214009' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1749745736566214009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1749745736566214009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/12/no-to-zaczynamy.html' title='No to zaczynamy...'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TQqOv3Wl6SI/AAAAAAAACb4/AS3azg31xUU/s72-c/img168.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1705998885864344368</id><published>2010-11-15T20:30:00.007+01:00</published><updated>2010-11-17T21:13:10.774+01:00</updated><title type='text'>Szybki Mózg</title><content type='html'>Decyzje o starcie na Szybkim Mózgu podjąłem już dawno, a wpisowe też już opłacone, dlatego mimo inwalidzkiego stanu formy, ani myślałem podarować sobie ten start. Ruszyliśmy z Gdańska kobylastym Volvo małego, które z braku prawa jazdy u właściciela, przypadło mi prowadzić. Swoją drogą zawsze to jakiś prestiż prowadzić samochód, którym wcześniej przez kilka lat jeździł teraźniejszy najlepszy w Polsce orientalista Kowalek. Podróż minęła w miarę bezboleśnie, z drobnymi przerwami na trwający godzinę wyjazd z Gdańska, postój w Mcdonaldzie i tajemniczy tajemniczy korek, który powstał z niewiadomych przyczyn. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmagania kolejnego dnia rozpoczynały się dopiero popołudniu, dlatego też wykorzystałem poranek na odwiedzenie z Joanną kina. Wybraliśmy się na "Tajemnice sowiego królestwa", bajkę wyprodukowaną w technice 3D. Muszę przyznać że efekty zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie i pomimo wysokiej ceny biletów, koniec końców uważam że było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy bieg miał miejsce w Parku Szczęśliwickim. Pierwszy rzut oka na typ parku powiedział mi, że będzie to szybki bieg, mało wymagający technicznie. Muszę powiedzieć że dużo się niestety nie pomyliłem. Niestety, ponieważ oprócz tego że generalnie preferuję wyzwania techniczne niż fizyczne, cztery tygodnie antybiotyku i kontuzja rozcięgna podeszwowego nie pozostawiły mojej formy bez uszczerbku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dobrym początku, już w drodze do 6pk siedziałem na plecach gonionego na minutę Oleja. Niestety na tym fajerwerki się skończyły, ponieważ od tego momentu siły zaczęły wyłącznie opadać, a zadaniem zamiast gonienia Oleja, było uciekanie przed Paszą. Jedynymi wartymi odnotowania faktami był 10pk, na którym prawie zrobiłem nkla podbijając nie swój punkt, oraz 16pk, na który niepotrzebnie poszedłem górą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQvYJmd7yI/AAAAAAAACaU/2-7NZ2iJTjw/s1600/trasy_etapI.M.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQvYJmd7yI/AAAAAAAACaU/2-7NZ2iJTjw/s200/trasy_etapI.M.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540605533513183010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po biegu najpierw poczekaliśmy na dekorację, później poszliśmy do pizzeri, następnie pojechaliśmy do szkoły zostawić rzeczy, potem poszliśmy do sklepu zrobić zakupy....aż w końcu wróciliśmy do szkoły i zorganizowaliśmy imprezę. Więcej grzechów z tego dnia nie pamiętam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano z lekko uszczuplonymi przez kacyk siłami, ale też podniesiony na duchu informacją że kolejne etapy będą bardziej techniczne, ruszyłem na start kolejnego etapu. Organizatorzy nie kłamali, faktycznie tym razem, biegając po terenie otaczającym Sejm RP, trzeba się było sporo nagłowić. Niestety niektórzy głowili się bardziej nad niedozwolonymi skrótami, niż nad lepszymi wariantami. Co do mnie, to ponownie technicznie nie wyglądało to źle...a gorzej fizycznie. Pierwszy błąd pojawił się na czujnej pętelce, kiedy biegnąc do 10pk znalazłem się po złej stronie płotu nie do przejścia. Później jeszcze jedna wtopa, gdy już na samej końcówce odbiegając od 21pk zamiast od razu iść w prawo, obiegałem cały murek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQy_O4JX8I/AAAAAAAACag/t45C3F9hivA/s1600/trasy_etapII.M.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQy_O4JX8I/AAAAAAAACag/t45C3F9hivA/s200/trasy_etapII.M.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540609503479291842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilkugodzinnej, zbawiennej drzemce, udałem się w okolice stadionu "Ległej", na start etapu trzeciego. Tym razem mapa obejmowała teren Agrykoli, który podobnie jak pierwszy etap zdawał się trudności nie sprawiać. Jednak po zastosowaniu pewnych zabiegów przez kartografa i budowniczego, dawał czasem do myślenia. Uciekałem przed młodym Wołowczykiem, oraz Łobodzińskim, z zaledwie kilkusekundowym zapasem. Technicznie nie miałem za bardzo gdzie uciec, więc walka rozgrywała się w zasadzie tylko w formie biegowej. Po drobnym błędzie na 8pk wyprzedzili mnie obydwoje goniący. Krzysia udało mi się od razu na powrót wyprzedzić i już do końca biegu nie puścić przed siebie, natomiast Łobodziński pozostał do końca z przodu. W zasadzie już nic ciekawego do końca biegu się nie działo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQ2oaNdmDI/AAAAAAAACas/AFymKOPibI4/s1600/trasy_etapIII.M.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQ2oaNdmDI/AAAAAAAACas/AFymKOPibI4/s200/trasy_etapIII.M.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540613509431007282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie staram się od czasu do czasu poruszać, ale jak to mówią: zawsze coś. Dlatego na przykład wczoraj skręciłem sobie kostkę...no i tak co chwile coś się do mnie przyczepia. Zapewne niedługo zasiądę do przeanalizowania planów na przyszły rok. A tym czasem korzystam z zasłużonego odpoczynku ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1705998885864344368?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1705998885864344368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1705998885864344368' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1705998885864344368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1705998885864344368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/11/szybki-mozg.html' title='Szybki Mózg'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TOQvYJmd7yI/AAAAAAAACaU/2-7NZ2iJTjw/s72-c/trasy_etapI.M.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1246295369142774928</id><published>2010-10-29T18:09:00.004+02:00</published><updated>2010-11-01T12:04:42.428+01:00</updated><title type='text'>Długodystansowe Mistrzostwa Polski....czyli po prostu Long:)</title><content type='html'>Po dwóch tygodniach od Longa, nie doszedłem jeszcze do siebie na tyle żeby powrócić do aktywności fizycznej, ale już na tyle żeby napisać o zawodach. Ale zacznijmy od początku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę przed zawodami zebraliśmy ekipę flotowskiego busa i ruszyliśmy w stronę Łodzi, a raczej Sulejowa pod Łodzią. Pozornie nie taka długa podróż, zajęła nam rekordowe dziewięć godzin. A to wszystko za sprawą trzech godzinnych postojów na "kawkę". W każdym razie dotarliśmy w końcu na miejsce i wszyscy grzecznie położyliśmy się spać, odpoczywając przed trudami następnego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczesna godzina pobudki w niedzielę, jakoś nie wpłynęła za dobrze na mój apetyt. Koniec końców wdusiłem w siebie jednak lekkie śniadanko na szybko i przygotowałem się do biegu. Mimo że czułem się w miarę dobrze, miałem przeczucie że łatwo nie będzie, bo forma już lekko pikuje w dół. Założyłem sobie że absolutnym minimum jest zdobycie medalu, żeby poza sztafetami mieć komplecik na MP. A to jaki stopień podium wywalczę, zeszło raczej na drugi tor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starałem się wyglądać na pewnego siebie, kiedy Asia odprowadzała mnie kawałek do startu...ale szczerze przyznam że nie wiem jaki był efekt:P Później skromna rozgrzewka starych kości i zastałych mięśni...no i ten nieprzyjemny moment zaraz przed startem, kiedy człowiek sobie odlicza że za 2 minuty zaczyna biec i szybko nie przestanie (przynajmniej na tym dystansie). Muszę jednak przyznać że towarzystwo w boksach trafiło mi się całkiem niezłe, bo z tą samą minutą startowali Jacek i Daria. Tak więc w tym klubowym składzie, wspólnie ruszyliśmy walczyć z długimi trasami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dwa punkty okazały się jakąś zupełną kpiną pod względem trudności. Następne cztery też do trudnych nie należały. Dopiero na siódmym punkcie trochę straciłem, nie zauważając samego punktu wśród porostów. 8 też z drobnymi problemami...ale później znów aż do 14 pk nie ma w zasadzie o czym pisać. Z 14ki na odbiegu trochę rzuciło mnie w prawo i dobiegłem aż do drogi. Później znowu długo, długo nic ciekawego. No i doczekałem się punktu żywieniowego. Już podczas motylka czułem że pojawia się ból prawego podudzia, ale zmierzając do wodopoju wiedziałem że problem jest większy niż mi się zdawało. Na półmetku wymiana zdań z trenerką, szybki drink izotoniczny i ruszamy dalej. Prawdziwy problem zaczął się w drodze na 21 punkt. Podudzie zaczęło mnie boleć tak bardzo, że myślałem że się tam zesram, a jednocześnie zdawałem sobie sprawę z tego że jak się zatrzymam to już nie ruszę. Kuśtykałem sobie dalej, rozważając zejście z trasy. Już przy samym punkcie zauważyłem Rafała Matyje odbiegającego w takim tempie, że wyobraziłem sobie jak medal ucieka tak samo szybko jak on. Mięsień mi trochę odpuścił, ale nadal co jakiś czas zaczynał strasznie boleć...nie mniej jednak, dało się biec. Na motylkach dogoniłem już sporo osób i praktycznie co chwilę mijałem kogoś z kategorii, więc trasa jakoś szybciej mi mijała. W drodze do 30pk nadszedł czas na wypicie guarany i liczenie że specyfik uwolni rezerwy energii na końcówkę. Doczekałem się ponieważ kolejne trzy punkty byłem w stanie przebiec bardzo szybko, za to na 34 kompletnie straciłem już świadomość i trochę się pogubiłem. W drodze do ostatniego punktu dogonił mnie Podzio, przed którym za wszelką cenę chciałem podbić ostatni punkt. Nadszedł upragniony koniec, ostatnie metry, Aśka krzycząca na mecie...i w końcu puszka mety. Przez chwilę nie byłem w stanie dojść do siebie, a próba roztruchtania skończyła się bolesną porażką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż byłem święcie przekonany że nie udało mi się zrealizować założenia, okazało się że udało mi się zająć trzecią pozycję i to z całkiem sporą przewagą nad czwartym Sławkiem. Gdybym wiedział, to bym zwolnił na trasie:) Rino i Podzio byli poza zasięgiem tego dnia, więc trzecie miejsce jak najbardziej mnie usatysfakcjonowało. Później już tylko ostatnie chwile cieszenia się towarzystwem przyjaciół i dziewczyny, dekoracja najlepszych...i dłuuuuga droga do domu. Generalnie nie pamiętam żebym kiedykolwiek miał taki apetyt jak po tegorocznym longu. Jeszcze w centrum zawodów wypiłem sobie kaloryczne piwko, później zjadłem obiad, chwilę później dwa powiększone mczestawy w McDonaldzie, a później nadal byłem głodny, więc postanowiłem przespać resztę drogi:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne przeszkody zaczęły się już w domu. W poniedziałek idąc na studia poczułem jak ból zaczyna przeszywać moją stopę przy każdym kroku. Okazało się że przywlekło się zapalenie rozcięgna podeszwowego, a do tego dostałem nowy, jakiś trudniej przeze mnie znoszony antybiotyk na boreliozę. Po dwóch tygodniach nieruszania się i katowania antybiotykiem jestem trochę sflaczały i nie przejawiający żadnych sportowych cech motorycznych:P Ale powoli dochodzę do siebie, antybiotyk odstawiłem i zaczynamy walczyć dalej!!!:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TM6c335JDwI/AAAAAAAACZw/2_gm9SASmoQ/s1600/long.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TM6c335JDwI/AAAAAAAACZw/2_gm9SASmoQ/s200/long.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534533475795275522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1246295369142774928?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1246295369142774928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1246295369142774928' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1246295369142774928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1246295369142774928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/10/dugodystansowe-mistrzostwa-polskiczyli.html' title='Długodystansowe Mistrzostwa Polski....czyli po prostu Long:)'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TM6c335JDwI/AAAAAAAACZw/2_gm9SASmoQ/s72-c/long.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2291440916182650456</id><published>2010-10-16T08:32:00.005+02:00</published><updated>2010-10-18T12:48:19.427+02:00</updated><title type='text'>Puchar Doliny Bobru</title><content type='html'>Na Bobry jechałem z mieszanymi uczuciami. Pech chciał że po ostatnim kleszczu jaki mnie zdołał ugryźć w tym roku, pojawił się rumień, który sumiennie muszę leczyć antybiotykami. Cały tydzień pod względem treningów wyglądało to tragicznie i byłe pewien że jadę pochodzić sobie po lesie, ale niespodziewanie ostatni trening przed wyjazdem wyszedł mi całkiem przyzwoity. Trochę podbudowany tym faktem ruszyłem na południe...nie mniej moim głównym założeniem nadal było spotkanie się ze znajomymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Middle pozwolił mi pokazać przewagę jaką daje mi doświadczenie. Mimo iż tempo biegu nie było jakieś szaleńcze, bo też moje pokłady sił były całkiem wątłe, udało mi się wywalczyć drugie miejsce za Podziem, ale co ważniejsze dużą przewagę nad kolejnymi zawodnikami, co później okazało się zbawienne. Na 5pk wydaje mi się że powinienem okrążać ścieżką. Na 19pk trochę mnie zniosło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwk95prvII/AAAAAAAACYw/f0w54wIQ02w/s1600/img162.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwk95prvII/AAAAAAAACYw/f0w54wIQ02w/s200/img162.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529335088370400386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno mi się tak dobrze nie biegło na sprincie, jak tym razem. Utrzymywałem równe wysokie tempo, co jak później pokazały międzyczasy prowadziło mnie prosto na pierwsze miejsce. Nawet mimo kiepskiego wariantu na 7pk. Później wszystko się sypnęło bo minąłem 10pk i musiałem się cofać z 11ki. Po takim błędzie ciężko mi było zmusić się do utrzymania tempa, a dodatkowo się zdekoncentrowałem i palnąłem głupi błąd na 15pk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwlafnkm5I/AAAAAAAACZA/0qME_rHf8Zo/s1600/img161.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwlafnkm5I/AAAAAAAACZA/0qME_rHf8Zo/s200/img161.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529335579598429074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas klasyka nie czułem się już tak świeżo jak przy wcześniejszych biegach. Jak zwykle w wypadku gdy wiem że biegowo będę odstawać, starałem się jak najbardziej skoncentrować na bezbłędnym pokonaniu trasy i rozłożeniu sił. Niestety efekt nie był taki jak zwykle przy teg typu staraniach. Już na 3 punkcie zgubiłem dużo czasu, ponieważ nie kontrolowałem wystarczająco przebiegu. Kolejne wahnięcie pojawiło się w drodze na 12pk, kiedy nie byłem do końca pewien w którym miejscu dokładnie znużyłem się w gęstwiny. Po 26 punkcie zacząłem już lekko umierać. Na 25pk źle odbiegłem i musiałem iść lewą stroną, co było gorszym wyjściem. Dodatkowo uderzyłem piszczelą o ukryte w porostach drzewo, po czym przeleżałem z minutę na ziemi, nie mogąc podnieść się na bolącą nogę. Do końca już co raz mniej błędów i co raz mniej sił. Generalnie ten bieg nie należał do rewelacyjnych. Na szczęście udany bieg na middlu pozwolił mi na obronienie drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwlZ5ThsbI/AAAAAAAACY4/wQS_5wgc6lA/s1600/img160.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwlZ5ThsbI/AAAAAAAACY4/wQS_5wgc6lA/s200/img160.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529335569313804722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2291440916182650456?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2291440916182650456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2291440916182650456' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2291440916182650456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2291440916182650456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/10/puchar-doliny-bobru.html' title='Puchar Doliny Bobru'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TLwk95prvII/AAAAAAAACYw/f0w54wIQ02w/s72-c/img162.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6833941504214861575</id><published>2010-09-30T12:19:00.004+02:00</published><updated>2010-09-30T13:23:53.993+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski w Nocnym i Klasyku</title><content type='html'>Po udanych startach w czerwcowych Mistrzostwach Polski i zdobyciu dwóch złotych medali wiedziałem że kolejne biegi z cyklu MP będą dużą próbą charakteru. Po pierwsze, jak już zdobyło się dwa złota, to warto byłoby pokazać że to nie był przypadek. Po drugie, po blamażu na wszelkich imprezach międzynarodowych dobrze byłoby pokazać że jeszcze za wcześnie by stawiać na mnie krzyżyk. Po trzecie, forma już nie ta co w czerwcu, więc biegi zapowiadały się dużo ciężej. Po czwarte, lada dzień miałem składać wniosek o stypendium ministra i każdy medal z MP był na nim mile widziany. Po piąte, to dla mnie prawie ostatnie starty na Mistrzostwach Polski w kategorii M20, ponieważ został już tylko Long. Wiadomo że w elicie już nie będzie tak łatwo o "blaszkę", więc wypada zapełnić półeczkę z trofeami jak tylko się da. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się nocnym, który spędzał mi od dłuższego czasu sen z powiek. Wszystkie wcześniejsze treningi pod ten dystans wypadały średnio dobrze, a do tego na każdym przydarzała mi się jakaś krzywda. Od dawna staram się sobie wmówić (sam nie wiem czemu) że nie jestem stworzony do biegów nocnych, teraz trzeba było stanąć na starcie Mistrzostw Polski, gdzie w walce o medale nie przewiduje się miejsca na żadne błędy i słabości. Po losowaniu minut okazało się że do lasu idę jako ostatni ze swojej kategorii. Z jednej strony dobrze, bo mam względny spokój z tyłu i nie muszę się denerwować że mnie ktoś dogoni. Z drugiej strony źle, bo nie mam motywacji w postaci jakiegoś goniącego mnie kozaka, w postaci Rina, czy Podzia. W każdym razie jak zwykle długo się nad tym nie zastanawiałem, ponieważ minuta w której startuję nigdy nie ma dla mnie większego znaczenia. Kiedy by się nie startowało i tak trzeba przecież zapie******. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek trasy pokazał mi że to nie będzie łatwe zadanie, bo prócz tego że w nocy ciężko jest nawigować po lesie, to jeszcze ciężko było ogarnąć co się dzieje na pełnej szczegółów mapie w skali 1:15000. Z tego powodu podjąłem decyzję o konieczności podejścia do tego biegu z respektem, co nie ustrzegło mnie przed drobnymi poszukiwaniami pierwszego punktu. Dalsze punkty sprawiły mi już dużo mniej problemów, z racji wybierania ostrożnych wariantów i przy drobnym uśmiechu szczęścia(na przykład przy 5pk który wystawiło mi kilku odbiegających panów). I tutaj skończyło się miejsce na rozwagę, ponieważ kolejny przebieg wymagał jedynie decyzji z której strony chcę ominąć jezioro, oraz silnych płuc i szybkich nóg. Zabrałem się za obieganie od lewej, ale pędząc ścieżkami niestety nie zauważyłem skrzyżowania na którym miałem skręcić. Błąd kosztował mnie trochę czasu i utratę spokoju, przez co jeszcze posypałem się w końcowej fazie przebiegu. Zauważywszy co się dzieje, uznałem że najwyższy czas na chwilę zwolnić i się uspokoić, gdyż będzie mnie to mniej kosztowało niż kolejne błędy. Tym sposobem bez większych problemów, stopniowo zwiększając swoje tempo, w miarę jak zaczynałem czuć się co raz pewniej, pokonałem pętelkę od 7 do 10 punktu. Jednak na tym ostatnim niestety znowu zgubiłem trochę czasu. Tym razem już nie tyle w wyniku błędu, co pecha i nie zauważenia odblasku. Cóż, bilans szczęścia i pecha wyszedł na zero. Dwa kolejne przebiegi były wyłącznie sprawdzianem możliwości biegowych, z którego wypadłem całkiem nieźle. Aczkolwiek na 13pk bardziej opłacał się wariant ścieżkami od prawej, jak się później okazało przy analizie międzyczasów. Dalsza część trasy potoczyła się w ekspresowym tempie. Najpierw drobne zdziwienie przy 14ce gdy przebiegałem przez wycinkę której nie zaznaczono na mapie, później nieudane ścinanie na 15ke, pogoń za zauważonym Charubcią na 16ke, poszukiwania przecinki na 17ke, gubienie Charubci na 18ke i finisz do mety! Biegowo czułem się tego dnia bardzo dobrze...technicznie w sumie wyszło też lepiej niż myślałem. Koniec końców udało mi się wywalczyć srebro, z którego jestem zadowolony, mimo iż złoto było tego dnia w zasięgu ręki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TKRuHyi8D9I/AAAAAAAACX8/FPrfBe-ZEHU/s1600/img155.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TKRuHyi8D9I/AAAAAAAACX8/FPrfBe-ZEHU/s200/img155.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522660123169525714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O sobocie w sumie nie mam za bardzo jak się rozpisywać. Podjąłem decyzję by nie startować w dodatkowym biegu, jakim były sztafety sprinterskie, więc ograniczyłem się do kibicowania. Później drobny trening, który uwidocznił mi jak wiele kosztowało mnie ambitne podejście do biegu nocnego i jak kiepsko się po tym wszystkim czułem. Wszelkie troski na szczęście uciekły podczas rozdania nagród za nocne i późniejszego spędzania czasu z przyjaciółmi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Truchtając na start biegu klasycznego stwierdziłem, że tego dnia nie warto sobie robić żadnych konkretnych założeń, bo mogą mnie tylko zdołować. Świeżość po nocnym nie powróciła, a nogi bolały miejscami niesamowicie i wydawały się jakieś takie ociężałe. Mimo wszystko ani myślałem składać broń i doszedłem do wniosku że trzeba przede wszystkim pilnować by nie robić błędów, biec tak szybko na ile pozwoli obecna dyspozycja i zobaczyć na mecie jaki jest wynik tych wysiłków. Pierwsze założenie spełniłem celująco, nie popełniając żadnych błędów (prócz za wczesnego szukania 4ki i krótkiego czesania przy źle stojącej 8ce). Drugie założenie też spełniłem na tyle, na ile mogłem. Wiedziałem że nie jest różowo, bo prócz kiepskiego samopoczucia, widziałem że Podzio już na 11pk był tuż za mną. Zaczęła się heroiczna ucieczka i walka z piekącymi nogami. Zacząłem kolejno wyprzedzać kolegów z wcześniejszych minut startowych, a Podzia nie widziałem już za sobą, więc sytuacja została w miarę opanowana. Dałem z siebie wszystko i padłem na mecie wykończony czekając na rywali. Okazało się że wola walki doprowadziła mnie na trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski w Klasycznym Biegu na Orientację. Mimo że pozycja niższa niż podczas gorszych, tym razem byłem zadowolony z wyniku już bez żadnego "ale". Zrobiłem co w mojej mocy i tego dnia nie było mnie stać na nic więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TKRyxaaFohI/AAAAAAAACYI/J0TMfIOSeXU/s1600/img154.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TKRyxaaFohI/AAAAAAAACYI/J0TMfIOSeXU/s200/img154.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522665236290970130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostały do rozdania już tylko medale z Mistrzostw Polski w Długodystansowym Biegu na Orientację, do którego rozpocząłem przygotowania. Niestety na razie wygląda to marnie, ale na szczęście pozostało jeszcze trochę czasu by przygotować się do tego wymagającego dystansu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6833941504214861575?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6833941504214861575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6833941504214861575' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6833941504214861575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6833941504214861575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/09/mistrzostwa-polski-w-nocnym-i-klasyku.html' title='Mistrzostwa Polski w Nocnym i Klasyku'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TKRuHyi8D9I/AAAAAAAACX8/FPrfBe-ZEHU/s72-c/img155.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4783576409385809609</id><published>2010-09-20T20:31:00.005+02:00</published><updated>2010-09-20T23:19:35.750+02:00</updated><title type='text'>brąz, srebro, złoto...czyli KMP</title><content type='html'>Zeszły weekend spędziłem jak to często bywa na zawodach. Tym razem była to druga runda Klubowych Mistrzostw Polski, organizowana nieopodal Krasnegostawu. Droga przed nami była dość długa, więc z ulgą przyjęliśmy wiadomość o tym, że wyruszymy już w czwartek, by przespać się w Nowym Dworze Mazowieckim. Następnego dnia z samego rana wybraliśmy się w dalszą podróż, by stanąć na starcie pierwszego dystansu jakim był sprint.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechaliśmy do centrum zawodów na tyle wcześnie, że zdołałem wybrać się jeszcze na rozpoznanie terenu. Początkowe wrażenie było dosyć mało entuzjastyczne, bo obszar stadniny na której się znajdowaliśmy wyglądał nudno z punktu widzenia mającego się odbyć w nim sprincie. Sam bieg jednak przyniósł niespodziankę, bo okazał się ciekawszy niż myślałem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze cztery punkty nie przyniosły mi większych trudności. Na piątkę niemiła niespodzianka...jak można umieścić punkt w budynku, nie zaznaczając na szaro ze jest możliwość wejścia do niego. Nie popełniłem z tego powodu błędu, natomiast organizatorzy popełnili całkiem spory. 6pk wymagał chyba najdłuższego namysłu. Az musiałem się zatrzymać na sekundę żeby to przekminić:P 7pk bez problemów, 8pk mogłem bardziej ścinać, no i 9pk wielki bląd....nie wiem jak to się stało że zabiegłem aż do następnego lasu. Dalsza część już bez problemów. Największą bolączką tradycyjnie już okazał się aspekt fizyczny, który w połączeniu ze wspomnianym błędem zrzucił mnie na trzecią pozycję, za Podzia i Charubcię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJe5llgFJXI/AAAAAAAACXY/p2NxrG1mXXw/s1600/img151+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJe5llgFJXI/AAAAAAAACXY/p2NxrG1mXXw/s200/img151+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519083923738797426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym indywidualnym dystansem był middle, rozgrywany w poprzecinanym jarami lesie. Podszedłem do biegu z dużą koncentracją dlatego też początek nie sprawił mi żadnych trudności technicznych. Pierwszych 9 punktów poszło jak po sznurku. Na 10pk drobny błąd, ponieważ niepotrzebnie ominąłem gęstwinę przy samym punkcie. 11pk ok....natomiast 12 przyniósł mi już sporo problemów. Zadanie było proste: wyjść muldą w górę, minąć drogę, złapać następną która doprowadzi mnie w pobliże punktu. Plan realizowałem do momentu przecięcia drogi....później jakimś sposobem znalazłem się przy jarze dużo poniżej 12ki. Nie wiem jak to się stało, no ale się stało i trzeba było lecieć dalej. Na 13kę kolejny głupi błąd: biegnąc wzdłuż drogi na początku przebiegu, nie zauważyłem kiedy w prawo odchodzi ścieżka prowadząca praktycznie do punktu. Dobiegłem aż do niższego skrzyżowania i musiałem trochę obiegać. Przy 14ce trochę szukania już w samym "kółeczku". I pozostała tylko końcówka, która była poprowadzona w nudny i głupi sposób. Tego dnia mimo słabszego samopoczucia fizycznego byłem w stanie wygrać. Niestety błędy na końcu trasy zrzuciły mnie na drugie miejsce, za Drąga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJfEgGTvngI/AAAAAAAACXk/HykalagbA7k/s1600/img153+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJfEgGTvngI/AAAAAAAACXk/HykalagbA7k/s200/img153+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519095924094115330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim akcentem Klubowych Mistrzostw Polski była sztafeta pokoleń. Wygrać KMP to jedno, ale wygrać tę sztafetę to również prestiż. Z tego powodu Flota wystawiając trzy sztafety, zadbała o to by pierwszy team walczył wyłącznie o złoto. W ten sposób powstał skład który na papierze nie pozostawiał żadnych złudzeń konkurencji: Jacek Morawski, Monika Depta, Ania Morawska, Daria Lajn, Radek Piotrowski, Maciek Hewelt i Kamil Włodarczyk....to brzmi dumnie:P Jak powszechnie jednak wiadomo życie lubi toczyć się inaczej niż nakazuje mu papier, dlatego też po drugiej zmianie zamiast planowo mieć już dużą przewagę, musieliśmy gonić Tukana Iwiny. Na trzeciej jeszcze dorównywali nam kroku, aż w końcu od czwartej zmiany Daria wyrobiła przewagę która już później stale się powiększała, bez względu na to jak zmieniała się sytuacja wśród klubów które nas goniły. Gdy wychodziłem do lasu miałem bezpieczne 4 minuty przewagi, co pozwoliło mi nie martwić się o kiepską formę, a jedynie skoncentrować na bezbłędnym biegu. Przez pierwsze 5 punktów faktycznie nie miałem żadnych problemów, aż na 6kę ponownie rzuciło mnie w dziwny sposób...błąd podobny jak na middlu, więc trzeba będzie się dłużej zastanowić nad tym z czego mogły wynikać. Później już bez większych problemów, co pozwoliło mi jeszcze bardziej powiększyć przewagę nad goniącym nas Orientusiem. Włodar bez problemów przywiózł nam upragnione zwycięstwo, natomiast za nami nastąpiła mała roszada, przez co podium kształtowało się kolejno: Flota, Śląsk, Orientuś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJfPnLRpaNI/AAAAAAAACXw/aQkUI0vwp0o/s1600/img152+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJfPnLRpaNI/AAAAAAAACXw/aQkUI0vwp0o/s200/img152+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519108140314486994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest rezultat tych wszystkich zmagań każdy pewnie już wie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;FLOTA GDYNIA MISTRZEM JEST!!!!! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4783576409385809609?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4783576409385809609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4783576409385809609' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4783576409385809609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4783576409385809609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/09/braz-srebro-zotoczyli-kmp.html' title='brąz, srebro, złoto...czyli KMP'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TJe5llgFJXI/AAAAAAAACXY/p2NxrG1mXXw/s72-c/img151+-+Kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3440731373042114187</id><published>2010-09-08T11:29:00.003+02:00</published><updated>2010-09-08T12:26:51.874+02:00</updated><title type='text'>Bieg Westerplatte - Gdańsk</title><content type='html'>W ubiegły weekend dla odmiany postanowiłem wystąpić w biegu ulicznym. Wybór padł na bieg na 10km między Westerplatte a Gdańskiem. Obsada orientalistów na tej imprezie była całkiem niezła, bo poza Grabkiem, Justą, Włodim i Andrzejem Olechem, pojawił się nawet Podzio. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie pierwszy raz kiedy startowałem na tym dystansie, dlatego miałem już pewne porównanie do poprzednich biegów. W zasadzie zawsze coś nie grało...a to choroba, a to kolka itp. Tak więc nigdy nie udało mi się złamać granicy 37 minut. Pobicie tego czasu założyłem sobie jako główny cel tego dnia. Na szczęście pomoc zaoferował mi Grabek, który podobno nie czuł się jakoś szczególnie świeżo, ale wystarczająco żeby naprowadzić mnie na upragniony wynik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy jak zwykle od wywalczenia dobrego miejsca na linii startowej....bo jak zwykle dziadki biegające po 5-6 na kilometr chciały się wepchnąć na sam przód. 3...2...1...start....i poszli :)&lt;br /&gt;Pierwsze 3 kilometry w dobrym tempie, zeszły bezboleśnie i nawet nie poczułem...później zaczęły się drobne schody, bo jakoś co raz ciężej było mi utrzymać tempo, ale dawałem radę. Jestem pewien że już w tym momencie zwykle zniszczyła by mnie kolka, ale trzy nospy przed startem zrobiły swoje. Tak więc przemęczyłem się kolejne 4 kilometry, po których zaczął się największy podbieg na trasie...Grabek tylko krzyknął wcześniej że musimy utrzymać tempo na podbiegu...a ja odżyłem:P&lt;br /&gt;Jakoś podbiegłem bez większych problemów, później rozpędziliśmy się na długim zbiegu i już wbiegaliśmy do starego miasta. W tym miejscu dosyć uciążliwe było bieganie po kostce brukowej, ale niesieni dopingiem personelu restauracji położonej przy trasie biegu, przelecieliśmy ten kawałek. Gdy przebiegaliśmy pod Zieloną Bramą i wbiegaliśmy na Długą, została nam jeszcze jedno kilometrowa pętla po starówce. Tam Grabek krzyknął że się rozpędzamy bo dogonimy jeszcze gościa przed nami, a ja po pierwszych próbach stwierdziłem że jednak się na to nie czuję i kazałem mu biec dalej. To była dla mnie ciężka pętla, aż do nawrotu na którym dogonił mnie Podzio. Przez sekundę jeszcze biegliśmy spokojnym tempem, ale zaczęliśmy się rozpędzać, bo żaden nie chciał odpuścić. Szaleńczy bieg ramię w ramię aż w pewnym momencie zasadziłem taki finisz z którego mogę być dumny:) Podzio został, a wziąłem jeszcze gościa przed sobą. Rezultat - 35'41", 38 miejsce. Założenie spełnione i to z dużą nawiązką! Dzięki Grabek!;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę też pochylić czoła przed Włodarem, który pobiegł 30'45"...jest trochę maszyna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później we flotowskim gronie spotkaliśmy się na grillu u mnie na działce, gdzie dzieliliśmy się wrażeniami z biegu i nie tylko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIdkv-h8yWI/AAAAAAAACXM/4rdcA67ix8A/s1600/48+Bieg+Westerplatte_36.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIdkv-h8yWI/AAAAAAAACXM/4rdcA67ix8A/s200/48+Bieg+Westerplatte_36.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514487044140484962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na zdjęciu Grabek prowadzący mnie na wynik:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3440731373042114187?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3440731373042114187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3440731373042114187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3440731373042114187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3440731373042114187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/09/bieg-westerplatte-gdansk.html' title='Bieg Westerplatte - Gdańsk'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIdkv-h8yWI/AAAAAAAACXM/4rdcA67ix8A/s72-c/48+Bieg+Westerplatte_36.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-373764733317330843</id><published>2010-09-04T22:00:00.006+02:00</published><updated>2010-09-04T23:38:56.679+02:00</updated><title type='text'>Grand Prix Pomorza i Obóz w Pucku</title><content type='html'>Jak zwykle ostatnie dwa tygodnie sierpnia mój klub spędził na obozie, który w tym roku miał miejsce w Pucku. Tradycyjnie na koniec obozu organizowaliśmy i biegaliśmy na Grand Prix Pomorza. Oczywiście w przypływie masochizmu postanowiłem zgłosić się w kategorii M21-E....ale czytając na listach startowych nazwiska Włodarczyk, Wensław, Richert, Grabowski, Podziński....co raz bardziej żałowałem :P  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie zawody organizowaliśmy między Lęborkiem a Wejherowem, w lasach które zapowiadały sporo przewyższeń na trasach. Nie zawiedliśmy się!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszym etapie już do punktu nr. 1 wykonałem przebieg bardzo nerwowo, na czym straciłem trochę czasu. Następny błąd na 3ke. Tak dobrze mi się biegło fizycznie, że aż zabiegłem moment w którym powinienem zbiegać ze zbocza. Na 5ty bez sensu zbiegałem. 11ka - błąd na wejściu. Generalnie bez rewelacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIKtcaW1JpI/AAAAAAAACV8/1j0CxNnkW88/s1600/img142.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIKtcaW1JpI/AAAAAAAACV8/1j0CxNnkW88/s200/img142.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513159597477930642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zawodach czekało mnie jeszcze zbieranie punktów które mnie wykończyło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parametry drugiego etapu były najbardziej wymagające spośród wszystkich dni. Najdłuższy etap zaczął się dosyć niesympatycznie, bo od źle postawionego punktu, na którym straciłem sporo czasu. Później kiepski wariant na 4ke, bo trzeba było obiegać dołem drogą. Później aż do końca bezbłędnie, chociaż czułem że odstaje fizycznie od kolegów z seniorowskiej kategorii. Na 9 prawie dogonił mnie Mały, ale mu uciekłem. Później doszedł mnie znowu przy 15pk, ale już do końca udało mi się odpierać jego ataki i nie dać się wyprzedzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK2OTj6vwI/AAAAAAAACWI/VvBIEvBLBsw/s1600/img143.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK2OTj6vwI/AAAAAAAACWI/VvBIEvBLBsw/s200/img143.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513169250740256514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas ostatniego dnia byłem już bardzo wymęczony dotychczasowymi zmaganiami. Trasy tym razem były dosyć płaskie, ale i tak potrafiły dać w kość. Przy 4pk mapa była ewidentnie skopana. Narysowałem na mapie jaki jest faktyczny przebieg drogi. Na 6ty punkt troche mnie rzuciło na przebiegu. Do końca już dobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK5VM3T14I/AAAAAAAACWU/kvu_bGC39j4/s1600/img144.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK5VM3T14I/AAAAAAAACWU/kvu_bGC39j4/s200/img144.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513172667736512386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie skończyłem na 5 miejscu ze sporą stratą chociażby do 4tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samym obozie mieliśmy wiele ciekawych treningów takich jak: pamięciówki, pierwsza zmiania, stawianie, zbieranie, bieg w parach...itp, itd. Oto niektóre mapy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7kfx4wtI/AAAAAAAACW4/H6rFfF2e6Pc/s1600/img139.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 178px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7kfx4wtI/AAAAAAAACW4/H6rFfF2e6Pc/s200/img139.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513175129535333074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7j3MBL-I/AAAAAAAACWw/-x6_Wky2qbE/s1600/img138.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 155px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7j3MBL-I/AAAAAAAACWw/-x6_Wky2qbE/s200/img138.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513175118639083490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7jayd42I/AAAAAAAACWo/aZSNbyyAyL4/s1600/img137.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7jayd42I/AAAAAAAACWo/aZSNbyyAyL4/s200/img137.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513175111015719778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7ixKslWI/AAAAAAAACWg/wicTZiG27wE/s1600/img136.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7ixKslWI/AAAAAAAACWg/wicTZiG27wE/s200/img136.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513175099843056994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7k4RyuII/AAAAAAAACXA/d5m-NA3Wj-M/s1600/img140.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIK7k4RyuII/AAAAAAAACXA/d5m-NA3Wj-M/s200/img140.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513175136111605890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-373764733317330843?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/373764733317330843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=373764733317330843' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/373764733317330843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/373764733317330843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/09/grand-prix-pomorza-i-oboz-w-pucku.html' title='Grand Prix Pomorza i Obóz w Pucku'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TIKtcaW1JpI/AAAAAAAACV8/1j0CxNnkW88/s72-c/img142.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3523218791996918935</id><published>2010-08-31T15:35:00.008+02:00</published><updated>2010-08-31T18:34:15.431+02:00</updated><title type='text'>Grand Prix Polonia</title><content type='html'>Od Wawel Cupu 2007 staram się każdego roku wybierać jedne zawody, na które sam sobie organizuję wyjazd, sam sobie za wszystko płacę i jadę tam wyłącznie po to, by się dobrze bawić, oraz miło spędzić czas. Tym razem, podobnie jak w zeszłym roku, postanowiłem wybrać się na Podkarpacie by wziąć udział w Grand Prix Polonia. W zeszłym roku się nie zawiodłem, a jak było w tym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od ciężkiej podróży olejowym peugeotem 206, w którym musiały upchnąć się 4 osoby....ja, Podzio, Ewiaczka i Olej. Przejazd z Gdańska, do Góry Kalwarii, okazał się żmudny i katorżniczy, ale nagrodą była wspaniała impreza, którą Jolka zorganizowała na swoje pożegnanie, przed wyjazdem do Szwecji na studia. Przez cały kolejny dzień odpoczywaliśmy, dochodziliśmy do siebie i spędzaliśmy z Jolką jak najwięcej czasu. W końcu nie wiadomo kiedy znowu przyjdzie się zobaczyć. Trzeci dzień wyprawy to już przejazd z Góry Kalwarii do Dębowa, koło Przeworska, gdzie znajdowało się biuro zawodów. Po przyjeździe zdążyłem dokonać niezbędnych formalności, gdy pod szkołę w której się znajdowałem zajechał mazowiecki autokar, z Asiką na pokładzie. Och co to było za urocze i pełne uczuć spotkanie...mimo że rozłąka była krótka, bo od jolkowej imprezy. W każdym bądź razie Szlendi udała się na trening organizatora, a ekipa z peugeota nie zachęcona mapą trenignową, pojechała do Przeworska na obiad i poczekać na pierwszy bieg, jakim były Nieoficjalne Mistrzostwa Świata w Biegu Par z Przewiązką. Niestety nie udało nam się znaleźć miejsca w którym ten bieg miał być rozgrywany, więc powróciliśmy do Dębowa...co na dobre mi wyszło, bo zdołałem jeszcze załatwić sobie nocleg w internacie w Jarosławiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie wróciliśmy do Przeworska i tym razem udało nam się dotrzeć na start biegu duetów. Zabawa naprawdę przednia!!! Na małej przestrzeni poprowadzono dwie trasy, każda z osób w duecie miała inną. Zawodnicy byli ze sobą związani, ale musieli zaliczać swoje punkty w kolejności. Tak więc para musiała ze sobą tak współpracować, by wybrać najlepszy sposób pokonania obydwu tras. Niestety z Asią popełniliśmy parę błędów i zabrakło nas na podium, ale nie miało to większego znaczenia, ponieważ bawiliśmy się świetnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0Yu1L6kII/AAAAAAAACPs/7J6wfrr5QHU/s1600/bieg+parami+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 151px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0Yu1L6kII/AAAAAAAACPs/7J6wfrr5QHU/s200/bieg+parami+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511588711801458818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0YvWfWX8I/AAAAAAAACP0/74MmvvA-2b8/s1600/bieg+parami+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 152px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0YvWfWX8I/AAAAAAAACP0/74MmvvA-2b8/s200/bieg+parami+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511588720741343170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia rano, ruszyłem na trasę pierwszego etapu GPP. Jak zwykle zacząłem spokojnie, by wejść w mapę i po chwili się rozkręcić....a wyszło tak że wchodząc w mapę odkryłem że nie będzie ona idealna, a siły na rozkręcanie się mogą nigdy nie przyjść. Pierwsza bomba na 6pk...zupełnie bez wyczucia. Długi przebieg na 7pk też bez sensu. Tym razem błąd wariantowy, bo trzeba było obiegać asfaltem przez górę. Na 8pk szedłem za nisko i go minąłem....prawdziwa czarna seria. Dalsza część trasy już bez błędów technicznych, ale z wielkimi problemami fizycznymi...szczególnie na podbiegach. Obudziłem się dopiero po 20pk kiedy zacząłem uciekać przed Włodarem....co innego z nim przegrać, a co innego dać się dogonić;) Najmilej z całego biegu wspominam moment kiedy już prawie kończyłem i biegnąc na 22pk ujrzałem jak Pasza wspina się pod górę, zapewne w drodze do 17pk...jego przetyrana mina i to że została mu jeszcze spora pętelka do pokonania, jakoś poprawiły mi humor ;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0cjzT0cWI/AAAAAAAACQA/RtNFIjfzMrw/s1600/etap+I.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0cjzT0cWI/AAAAAAAACQA/RtNFIjfzMrw/s200/etap+I.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511592920365691234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popołudniu zorganizowano kwalifikacje do sprintu o Puchar Burmistrza Przeworska. Trasa była ciekawa, mająca kilka niespodzianek, ale w gruncie rzeczy prosta i krótka. A że się spiąłem, to ją wygrałem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0dMDN7khI/AAAAAAAACQI/7z8mNHLYJwA/s1600/sprint+eliminacje.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0dMDN7khI/AAAAAAAACQI/7z8mNHLYJwA/s200/sprint+eliminacje.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511593611830727186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak upłynął wieczór i poranek, dzień drugi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny dzień harmonogramem zbliżony był do dnia poprzedniego. Rano czekał nas bieg klasyczny (II etap GPP) a popołudniu finał sprintu. Słońce od wczesnych godzin grzało niesamowicie, co zapowiadało ciężką walkę o przeżycie w lesie. Przeczucia okazały się trafne, ponieważ banalna technicznie trasa, dała mi mocno się we znaki. Pierwsze trzy punkty i z zamkniętymi oczami by się znalazło. na 4pk lekko mnie zniosło. Później ciąg dalszy nudy... No i pomiędzy 6pk a 7pk generalnie nie wiem co się działo. Na mapie biało, w terenie gęsto, więc trochę zgłupiałem, później nie zobaczyłem wzniesienia....no ale w końcu dotarłem do punktu. Na 9pk dogoniłem Piotrka Leśniaka, co w końcowym rozrachunku uratowało mi tyłek. Później fragment banalny, ale trochę mnie wymęczył. No i między 14 a 16 punktem miałem ogromny kryzys...i tu właśnie Piotrek mnie uratował częstując żelką i motywując do dalszego biegu. Kryzys jakoś przeżyłem więc zabrałem się za pokonywanie dalszych fragmentów "przełajowej" trasy. Popełniłem jeszcze dwa błędy na odbiegu (19pk, 23pk), miałem trochę problemów z interpretacją terenu biegnąc na 20-kę, ale generalnie reszta trasy przeleciała bez większych niespodzianek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0gpoaO0RI/AAAAAAAACQU/qR5zKe7tCys/s1600/etap+II.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0gpoaO0RI/AAAAAAAACQU/qR5zKe7tCys/s200/etap+II.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511597418565521682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprint wywarł na mnie duże wrażenie. Trasy mimo że krótkie, poprowadzono w bardzo ciekawy sposób, dając możliwość wyboru wielu wariantów. Pamiętając o kibicach, niektóre przebiegi poprowadzono koło mety, gdzie rozsiadła się większość widzów. W zasadzie nie wiem co więcej napisać...sprint idealny! W rywalizacji o Puchar Burmistrza Przeworska uplasowałem się na 3 pozycji za Włodarem i Podziem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0itbWdcUI/AAAAAAAACQg/wEV-TjSKh70/s1600/sprint+fina%C5%82.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0itbWdcUI/AAAAAAAACQg/wEV-TjSKh70/s200/sprint+fina%C5%82.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511599682802774338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ukrywam że te 5 biegów dało mi w kość! A to nie był jeszcze koniec rywalizacji. Ostatniego dnia czekała na nas trasa trzeciego etapu, mająca postać przedłużonego sprintu. Rozpoczynaliśmy na stadionie, a kontynuowaliśmy po osiedlach i parku. Tego dnia słońce było jeszcze bardziej upierdliwe niż przedtem, a jak na złość ogłoszono strefę zamkniętą na starcie, no i do tego moja kategoria ruszała na samym końcu. Tak więc seniorzy pobijali rekordy kreatywności w szukaniu cienia i miejsca do wylegiwania się. Sam start ewidentnie mi nie wyszedł. Fizycznie byłem już bardzo wyczerpany, więc chciałem tylko dobiec do mety z w miarę przyzwoitym czasem. Technicznie popełniłem parę błędów, na przykład pakując się w pułapkę podczas przebiegu do 7pk i wybierając zły wariant do 9pk. Tym razem trasa nie była już tak ciekawa jak finałowy sprint w dniu poprzednim, a ewidentnym błędem było narysowanie numerku (7) w miejscu przejścia, przez co nie wiedzieliśmy czy było zamknięte czy nie. Głupie też było dawanie map na minutę przed startem...w kategorii seniorów sami ustaliliśmy między sobą, że patrzymy na mapę dopiero gdy wybije czas opuszczenia boksu, ponieważ inaczej będzie za prosto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0sI0wrDbI/AAAAAAAACQs/Ol38iJMMOm4/s1600/etap+III.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0sI0wrDbI/AAAAAAAACQs/Ol38iJMMOm4/s200/etap+III.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511610049084722610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później już tylko zakończenie zawodów, w bardzo miłej atmosferze. Poza paroma indywidualnymi medalami, w tym moim brązowym, udało nam się wywalczyć 3 miejsce dla Floty w klasyfikacji klubowej. No i nadszedł czas na długą podróż do domu....7 godzin autokarem, 1.5 godziny na dworcu PKS, 2 godziny na dworcu PKP i 9 godzin pociągiem....oraz masa perypetii :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3523218791996918935?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3523218791996918935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3523218791996918935' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3523218791996918935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3523218791996918935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/08/grand-prix-polonia.html' title='Grand Prix Polonia'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TH0Yu1L6kII/AAAAAAAACPs/7J6wfrr5QHU/s72-c/bieg+parami+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6031610162247387551</id><published>2010-08-22T15:01:00.010+02:00</published><updated>2010-08-23T15:23:56.871+02:00</updated><title type='text'>treningi w wejherowie</title><content type='html'>Po moich krótkich wakacjach i rozbracie z orientacją nadszedł czas na wznowienie treningów. Szczęśliwie złożyło się że w Wejherowie organizowany był oficjalny obóz treningowy pod JWOC 2011. Generalnie nie byłem powołany na ten obóz, ani na kolejnym JWOCu startować nie będę, ale jedną z obecnych w Wejherowie była Asika, więc chętnie znajdowałem chwilę wolną od pracy i każdego dnia dojeżdżałem na co najmniej jeden trening.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jeden z treningów wybrałem się z Asią, w celu odkrycia co tam w Szlendakowej głowie piszczy podczas biegu. Pokonywaliśmy trasę na mapie samymi warstwicami. Na pierwszy punkt widać zły odbieg i brak kontroli kierunku. Później było już lepiej, chociaż na 3pk poszedłbym lewą stroną. Mieliśmy odrobinę problemów z wejściem na pk nr 5,ale prawdziwe kłopoty zaczęły się na 7pk, gdzie ewidentnie za nisko spadliśmy i później trzeba się było odnajdywać. Dziwny wariant na 8pk, znowu nas trochę rzuciło. Kolejne bez większych problemów i jedynie ostatni napsuł nam jeszcze trochę krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THEi_i7lzCI/AAAAAAAACOU/UZKxmRyzXK4/s1600/img131.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THEi_i7lzCI/AAAAAAAACOU/UZKxmRyzXK4/s200/img131.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508222294354676770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny trening był dosyć prosty i przyjemny. Tym razem udałem się na trasę sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THEj23GNASI/AAAAAAAACOg/IVY39qomnco/s1600/img128.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THEj23GNASI/AAAAAAAACOg/IVY39qomnco/s200/img128.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508223244660703522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na treningu sprinterskim, poza kiepskim samopoczuciem biegowy, popełniłem błędy na punkt 8 i 10.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGUl6IuuuI/AAAAAAAACOs/eZ4cuwvdOQE/s1600/img130.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGUl6IuuuI/AAAAAAAACOs/eZ4cuwvdOQE/s200/img130.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508347198232771298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kolejny trening mocno ostrzyłem sobie zęby. Był to najdłuższy z treningów...bodajże 11 kilometrowy klasyk, w terenie mocno pofałdowanym. Od początku założyłem sobie że chcę pójść ten trening mocno. Podczas wariantu obiegowego na 1pk popełniłem jeden błąd wbiegając we wcześniejszą ścieżkę...byłem trochę zdezorientowany wycinkami w tym terenie, gdy popełniałem ten błąd. Na 6pk teraz potrafię zauważyć alternatywny, może i szybszy wariant, ale wybrany przeze mnie nie należał do najgorszych. W drodze do 12pk opuściły mnie wszystkie siły. Tak jeszcze nigdy się nie czułem...chciało mi się wymiotować i mdleć. Jakimś cudem udało mi się ukończyć trasę spacerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGX0ggj3eI/AAAAAAAACO4/CN8VIMwnE78/s1600/img132.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGX0ggj3eI/AAAAAAAACO4/CN8VIMwnE78/s200/img132.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508350747586321890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ciężkiej przeprawie na longu, potrzebowałem odrobiny odpoczynku i kolejny trening postanowiłem pobiec ponownie za Asią. Po dobrych, ale i banalnych pierwszych punktach, nadszedł czas na pierwszy długi przebieg. Asia miała odrobinę problemów z odbiegiem od poprzedniego punktu i późniejszym atakiem na punkt następny...ale jakoś daliśmy radę. Później jeszcze tylko głupi błąd na kolejny punkt i już reszta trasy była popisem dobrej orientacji Asiki:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGbMLpyB1I/AAAAAAAACPE/TCjVQYEvjgI/s1600/img129.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGbMLpyB1I/AAAAAAAACPE/TCjVQYEvjgI/s200/img129.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508354452839597906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia okazało się że odpocząłem już na tyle by pobiec kolejny trening trochę mocniej. Nie był on jakiś tragicznie trudny, ale na pewno był dosyć ciekawy. Dziwny błąd na 7 punkt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGcvbGnCTI/AAAAAAAACPQ/Fhur8gZrEx4/s1600/img134.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGcvbGnCTI/AAAAAAAACPQ/Fhur8gZrEx4/s200/img134.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508356157794093362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni trening był mało ciekawy technicznie, mało zachęcający biegowo...i do tego w drodze na 7punkt złapała mnie faza świstaka (stąd urwana połowa mapy ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGdTS24kYI/AAAAAAAACPY/qSvSAbdQ4R4/s1600/img135.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 195px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THGdTS24kYI/AAAAAAAACPY/qSvSAbdQ4R4/s200/img135.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508356774055940482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6031610162247387551?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6031610162247387551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6031610162247387551' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6031610162247387551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6031610162247387551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/08/treningi-w-wejherowie.html' title='treningi w wejherowie'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/THEi_i7lzCI/AAAAAAAACOU/UZKxmRyzXK4/s72-c/img131.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8051057883688973205</id><published>2010-08-16T18:25:00.007+02:00</published><updated>2010-08-16T20:36:00.037+02:00</updated><title type='text'>WUOC 2010</title><content type='html'>Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Tym razem postaram się jak najlepiej opisać co działo się na tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Świata...oczywiście z mojej zawodniczej perspektywy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzostwa odbywały się tydzień po JWOCu, w kolejnym skandynawskim kraju, w szwedzkiej miejscowości Borlange. To co na pewno było ciekawym doświadczeniem, to wyjazd na tego typu imprezę w gronie zupełnie innym niż to do którego zdążyłem się przyzwyczaić. O ile z Drągiem, Jackiem, Moniką i Ewą zdarza mi się często spotkać na jakimś obozie, o tyle z Werą, Anią i Sokalem nie miałem wcześniej przyjemności w takim zgrupowaniu uczestniczyć. Od razu powiem że stanowiliśmy bardzo zgraną paczkę. Tym bardziej że niespodziewanie do naszej grupy dołączył Tadziu, startujący tam na zawodach towarzyszących, a przy okazji dopełniający dobrą atmosferę którą wszyscy tworzyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną nowością była osoba trenera. Dotychczas na obozach miałem szanse współpracować w mniejszym lub większym stopniu z wieloma trenerami. Mógłbym tu rzucać między innymi takimi nazwiskami jak Porzycz, Olech, Sobczyński, czy Paszyński....ale jakoś nigdy nie nadarzyła się okazja podpatrzenia warsztatu trenerskiego Jerzego Antonowicza. Doświadczenie bardzo ciekawe i może nie rozpisując się za bardzo, skwituję tylko że trener Antonowicz dołączył do grupki moich ulubionych trenerów, a jego najsilniejszą bronią na tym wyjeździe była pozytywna motywacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do głównego tematu tego posta, a mianowicie do analizy startów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wcześniejszych doświadczeniach wiedziałem że JWOC jest niesamowitym wysiłkiem dla organizmu i spodziewałem się że tydzień może być stanowczo za krótkim okresem na regenerację. Biorąc pod uwagę również kiepską formę którą ostatnio reprezentowałem, przeczucia nie napawały mnie zbytnią pewnością siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy od oficjalnego treningu który przybliżył nam nieco charakterystykę terenu z którym mieliśmy się zmierzyć. Ten okazał się dosyć prosty technicznie, między innymi z powodu małej jak na Szwecję ilości skał. Nie mniej jednak nie ustrzegłem się wahnięć kierunkowych na 1 i 10pk. Technika jednak nie była moim największym zmartwieniem, bo tak jak się spodziewałem mchy i bagna obnażyły moją słabą postawę fizyczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGls16E7ikI/AAAAAAAACNY/x3biBEUE22s/s1600/img116.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGls16E7ikI/AAAAAAAACNY/x3biBEUE22s/s200/img116.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506051692815944258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym biegiem o stawkę był klasyk. Rano już wiedziałem że czuję się trochę lepiej niż dzień wcześniej, więc liczyłem na udany bieg. Okazało się że na to czemu miałem stawić czoła nie mogłem być przygotowany. 12 kilometrów trasy ciągnęło się nie tylko po sporych wzgórzach, ale przede wszystkim non stop po zapadającym się mchu i chwytających nogi wrzosowatych krzaczkach. Dla odmiany czasami trafiało się na bagno, które też umiejętnie chwytało nogę. Tym sposobem wykonałem 12 kilometrowy skipp A, który niesamowicie dał mi w kość. Z technicznego punktu widzenia, początek był dla mnie bardzo udany. W drodze na 3pk nie wiedziałem przez pewien czas w którym miejscu dokładnie jestem, ale trzymałem kierunek aż do momentu kiedy udało mi się rozszyfrować okolicę. Kolejne dwa punkty również bez większych problemów, aż w końcu przyszedł czas na 6pk i zarazem na mój spory błąd. Umknęła mi możliwość pójścia po ścieżce lewą stronę, więc zdecydowałem się na wariant bliższy kreski, ale dużo bardziej męczący. Wykonywałem go jednak bez większych problemów, aż do momentu znalezienie się na zboczu na którym miał znajdować się punkt. Miałem ogromne problemy z określeniem w którym miejscu dokładnie się znajduję, przez co minąłem stacje kontrolną o kilkadziesiąt metrów i spadłem aż do ścieżki, z której później wchodziłem od pewnego miejsca. Dalsza część trasy mimo że nie sprawiała mi już większych trudności technicznych, co raz bardziej uszczuplała moje zapasy energii. Wreszcie gdy znajdowałem się już niedaleko mety, przydarzył mi się kolejny błąd (15pk) wynikający tak samo jak wcześniej z braku pewności w którym dokładnie miejscu obecnie się znajdowałem. Później do mety już gites majonez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl1f0IrQlI/AAAAAAAACNk/tjEuCRN1lLg/s1600/klasyk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 137px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl1f0IrQlI/AAAAAAAACNk/tjEuCRN1lLg/s200/klasyk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506061208868569682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorsze zdawało się być już za mną i chyba faktycznie tak było. Kolejnego dnia czekał mnie start w mojej koronnej konkurencji, a mianowicie sprincie. I owszem, okazało się że z technicznego punktu widzenia, trasa nie sprawiła mi większych trudności, a obierane warianty były według mnie dobre. Małe wpadki zdarzyły się na 9pk - nie zdążyłem wyczytać czy płot jest do przejścia i wolałem trochę obiec, 16pk - lepiej było pociągnąć w lewo i wzdłuż grzbietu, 18pk - nie zauważyłem dziury w płocie i zamiast iść mostem narobiłem niepotrzebne przewyższenia. Tak czy inaczej biegowo głupio mi się już powtarzać, ale ten start był właśnie taką powtórką formy z poprzednich występów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl4YJuglAI/AAAAAAAACNw/ZqqVdlNToXU/s1600/sprint.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl4YJuglAI/AAAAAAAACNw/ZqqVdlNToXU/s200/sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506064375760327682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny w kolejce był bieg średniodystansowy. Miałem nadzieję na chwilę oddechu, zważywszy na charakterystykę tego typu startów, stawiających na technikę w większym stopniu niż na formę biegową. Chociaż bez tego drugiego i w middlu ciężko coś ugrać. Pierwsze cenne sekundy, a prawdopodobnie i ponad minutę, zgubiłem już na początku trasy nieuważnie zbiegając do 2 punktu i pechowo go nie zauważając gdy był metry ode mnie. Od trzeciego punktu zaczęła się ponowna tragedia z formą. Teraz uważam że na ten punkt lepiej było iść obiegiem z lewej strony, ale mój wariant też nie był najgorszy. Na 4pk lekkie wahnięcie i dopadł mnie Norweg. Na 5pk starałem się prowadzić, ale wyrzuciło mnie na lewo. Nie chcę się żalić i usprawiedliwiać, ale mapa w tym jednym miejscu wymagałaby według mnie poprawki. Na 6pk Norweg chciał mnie już wyprzedzić, ale jeszcze się nie dałem...za to jak poszedł na 7pk to już myślałem że się nie zobaczymy...ale że głowa zwykle wygrywa z mięśniami, to mimo że on wyrwał szybkim tempem, dogoniłem go na punkcie po wcześniejszym oszczędnym podbieganiu i pewnym miejscu ataku. Później niestety już byłem tak zważony że po raz pierwszy w życiu ewidentnie ciągnąłem się za gościem, gapiąc się tylko na jego plecy i kontrolując mapę. Bardzo mnie to denerwowało bo mimo że za nim biegłem, to rozmyślałem sobie że taki wynik który jest wybiegany na czyichś plecach nie ma dla mnie żadnej wartości. No ale tak biegłem i biegłem, aż źle spadliśmy na 12pk. Po 12ce wstąpiły we mnie nowe siły i chociaż musiałem zachować trochę ostrożności przy dwuch ostatnich punktach, to jednak miło było puścić w końcu odrobinę luźniejsze nogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl-MTuqFNI/AAAAAAAACN8/5-z8k9vaWLY/s1600/img120.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 153px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGl-MTuqFNI/AAAAAAAACN8/5-z8k9vaWLY/s200/img120.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506070769356641490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł moment ostatecznej rozgrywki. Na deser musieliśmy walczyć o dobre miejsca w sztafetach, rozgrywanych w lesie przyległym do mapy z middla. Mimo że to ten sam las, to jednak teren diametralnie różny. Nazywaliśmy go pieszczotliwie "Mazowszem" i chociaż na pierwszy rzut oka ilość wzniesień zdaje się wykluczać możliwość jakiegokolwiek porównania tego lasu do lasów mazowieckich, to jednak przebieżność, widoczność i łatwość tego terenu, faktycznie pozwalała nam na nadanie temu miejscu nazwy szwedzkiego Mazowsza. Wyraźnie podpasowała nam ta mapa, czemu wyraz dał Jacek, kończąc pierwszą zmianę w czubie. Na drugą ruszył Drągu i chociaż jeszcze mu brakuje trochę do Jacka i spadł trochę miejsc, to jednak i tak spisał się dobrze dając z siebie wszystko. Ja oczywiście biegowo wypadłem najsłabiej z tego doborowego towarzystwa, ale mimo wszystko i tak z rezultatu byłem zadowolony, bo potrafiłem zacisnąć zęby i dać z siebie więcej niż teraźniejsze możliwości mi pozwalały. Technicznie lekkie wahnięcie na 8 i 17. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGmCqIrI1EI/AAAAAAAACOI/YWZr47cy6QQ/s1600/sztafety.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGmCqIrI1EI/AAAAAAAACOI/YWZr47cy6QQ/s200/sztafety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506075679831675970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc bieg sztafetowy rozpocząłem 9 dniowe wakacje, których hasłem przewodnim było "odzyskaj świeżość i zawartość portfela"...a co wybiegałem po tych wakacjach, napiszę już niebawem;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8051057883688973205?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8051057883688973205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8051057883688973205' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8051057883688973205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8051057883688973205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/08/wuoc-2010.html' title='WUOC 2010'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGls16E7ikI/AAAAAAAACNY/x3biBEUE22s/s72-c/img116.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3540046118963094146</id><published>2010-08-05T12:03:00.008+02:00</published><updated>2010-08-09T23:40:40.300+02:00</updated><title type='text'>JWOC 2010</title><content type='html'>W samym środku wakacji jakoś ciężko zabrać się za pisanie, ale jako że wszystkie najważniejsze starty już za mną, wypadałoby jakoś je podsumować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tegoroczną imprezą docelową były oczywiście Mistrzostwa Świata Juniorów w Biegu na Orientację, odbywające się w Danii. Po wielu konfrontacjach z trenerką udało mi się w końcu przekonać ją do puszczenia mnie na każdym dystansie, za cenę pierwszej sztafety (planowo sprint, middle i pewnie i tak druga sztafeta). Tegoroczne przygotowania trwające od listopada zeszłego roku, były ułożone głównie pod tą imprezę....a przynajmniej mam taką nadzieję że były tak ułożone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie rozpoczęliśmy krótkim zgrupowaniem w Świnoujściu, skąd udawaliśmy się na treningi techniczne do pobliskich Niemiec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TFqPCJmYTuI/AAAAAAAACMA/jxXlPKieyx0/s1600/img093.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TFqPCJmYTuI/AAAAAAAACMA/jxXlPKieyx0/s200/img093.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501867161885888226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TFqPBnmVYKI/AAAAAAAACL4/90LBLeEYTek/s1600/img092.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TFqPBnmVYKI/AAAAAAAACL4/90LBLeEYTek/s200/img092.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501867152758890658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te testowe biegi zdawały się napawać optymizmem, ponieważ i technicznie i fizycznie czułem się raczej dobrze. W każdym bądź razie nasz pobyt nad polskim morzem nie potrwał długo i niebawem wyruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem już do Alborga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sprint&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzostwa rozpoczynał bieg sprinterski, z którego mapy niestety nie posiada....musiała zaginąć gdzieś podczas niezgrabnego pakowania po bankiecie. Dzień podczas sprintu był bezchmurny i dość upalny. Psychicznie czułem się bardzo dobrze, jednak już po kilku pierwszych punktach wiedziałem że fizycznie nie jest najlepiej. Pierwsze punkty zgodnie z planem potraktowałem z lekkim dystansem, spokojnie wchodząc w mapę, dzięki czemu wystrzegłem się większych błędów w najtrudniejszej części trasy. Kolejne raczej dłuższe przebiegi nie sprawiały mi większych problemów, jednak z każdym kolejnym punktem nogi stawały się co raz cięższe. Miarka przebrała się mniej więcej w 2/3 trasy, gdy dogonił mnie Brytyjczyk (późniejszy srebrny medalista). Wyprowadziło mnie to strasznie z równowagi, ponieważ wiedziałem że walka o wyższe cele staje się z góry przegrana, pozostawało starać się utrzymać za pędzącym rywalem, chociaż stawało się to co raz trudniejsze. Końcowa część trasy wróciła w osiedla obfitujące w wiele szczegółów. Będąc już bardzo wyczerpanym popełniłem błąd który kosztował mnie stracenie z oczu Brytyjczyka. Popełniłem jeszcze kilka małych wahnięć i dobiegłem w końcu do mety. Bardzo rozwścieczył mnie ten bieg i zdecydowanie nie był tym czego oczekiwałem. Moją najsłabszą stroną okazało się przygotowanie fizyczne, a konkretnie wytrzymałość tempowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;long&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzony sprintem i nadal wierzący w swoje możliwości, przystąpiłem z zapałem do longu. Nic nie zapowiadało żeby to był łatwy bieg...ani fizycznie, anie przede wszystkim technicznie. W praktyce początek biegu faktycznie mógł sprawić sporo trudności i straciłem tam trochę czasu, natomiast reszta trasy nie była szczególnie skomplikowana. Mogłem się ustrzec błędu wariantowego na 14pk i błędu na wejściu na 15pk. Te błędy były zupełnie niepotrzebne. Od 17pk zacząłem powoli gasnąć fizycznie i obierać oszczędne warianty, aż do 21pk, po którym zgasłem zupełnie....i posypały się błędy. 22pk - złe wejście na punkt, 23 - za mało koncentracji na wykonaniu wariantu i błąd na wejściu, 25 - po wejściu zejściu z drogi niedaleko punktu, stwierdziłem że nic mi tam nie pasuje. Plan był prosty...iść wzdłuż granicy kultur aż do punktu. Problem w tym że ani granicy kultur, ani nic poza tym, nie byłem w stanie tam rozpoznać i zacząłem się błąkać. Teraz wiem że już nawet obiegiem byłoby lepiej...ale kto by to przewidział. W drodze do kolejnych punktów narastało moje zmęczenie, a malało tempo biegu. 29pk kolejny błąd na wejściu...ponownie nie zrozumiałem interpretacji kartografa. Na 30pk błąd kierunkowy...najgłupszy ze wszystkich. Później tylko wczołgać się na górę i koniec. Diagnoza podobna jak przy sprincie...fizycznie nawet nie byłem w stanie liznąć żadnego dobrego miejsca, a zmęczenie mnożyło kolejne błędy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBY2pLyUSI/AAAAAAAACMU/GBtI4oTwl6Y/s1600/img089.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBY2pLyUSI/AAAAAAAACMU/GBtI4oTwl6Y/s200/img089.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503496440438214946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;middle kwalifikacje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie plan na kwalifikacje był taki żeby pobiec spokojnie i bezbłędnie, co powinno dać start w finale. Plany pozmieniały się w momencie gdy dostałem mapę do ręki. Od razu zauważyłem że pierwszy punkt jest tak banalny, że grzechem byłoby nie przyłożyć w drodze do niego. Na dwójkę pobiegłem trochę ostrożnie, a na trójkę mnie rzuciło, więc tam straciłem trochę czasu. Kolejne punkty bez błędu, aż do 8ki gdzie wybrałem złą drogę i jeszcze straciłem cenne sekundy cofając się po opaskę która mi spadła. Później jeszcze błąd na 12ke...i od tego punktu znowu zaczęło mnie gasić fizycznie. Czemu mnie to nie zdziwiło...   W każdym razie złapałem jakiegoś ziomka i starałem się utrzymywać jego tempo. Taki bieg wystarczył na dostanie się do finału A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBjmfF5RRI/AAAAAAAACMg/K2KjpukgE00/s1600/img098.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBjmfF5RRI/AAAAAAAACMg/K2KjpukgE00/s200/img098.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503508257479148818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;middle finał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, finał przysporzył mi trochę więcej problemów w doborze taktyki. Z jednej strony, trzeba było zachować ostrożność, tak jak planowaliśmy początkowo na kwalifikacje, z drugiej strony...tutaj już trzeba było walczyć o wszystko i zaryzykować w odpowiednim stopniu. Tak czy inaczej, pierwsze punkty ustawiły sytuacje w taki sposób, że żadna taktyka już nie była potrzebna. Biegnąc na pierwszy punkt stwierdziłem że nic mi nie pasuje i nie wiem co jest grane...tak więc starałem się trzymać kierunek i biec przed siebie. Trzymanie kierunku szło mi całkiem nieźle, ponieważ później okazało się że przebiegłem dosyć blisko punktu, natomiast moja interpretacja terenu nadal była do dupy, tak więc pobiegłem sobie dalej...później zawróciłem...później stwierdziłem że to bez sensu i że trzeba odbić się od domków (jedynego miejsca w którym mogłem być pewny gdzie jestem). znalazłem punkt... Kolejne dwa w porządku, a po nich punkt 4. Tak zagubiony nie byłem od dawna....wszystko kontrolowałem, dobrze odszedłem od punktu, wypadłem między dwie małe gęstwinki tak jak planowałem...a później zgłupiałem bo nic mi nie pasowało. Natrafiłem na miejsce które idealnie pasowało ale punktu w nim nie było. Przeczesałem trochę terenu, wbiegłem na jakąś wielką górę która nie mam pojęcia gdzie jest na mapie, aż w końcu udało mi się wrócić do dwóch gęstwinek i po ponownym namierzeniu się, jakoś go szczęśliwie znalazłem. Miałem już tyle straty że dalszą część trasy potraktowałem jako wybieganie. Tuptając popełniłem jeszcze drobne błędy na 8, 13 i 20 punkt. W sumie ten późniejszy bieg bez żadnego obciążenia był całkiem przyjemny. Po biegu wiele razy zastanawiałem się co mogło być przyczyną błędów. Brak koncentracji? brak umiejętności? Za szybkie tempo? pech? Moim zdaniem i za nim będę się upierał, ten fragment mapy był oddany przez kartografa w karygodny sposób i mimo że użalanie się na mapę jest żałosne...tym razem myślę że jest też uzasadnione w pewnym stopniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBpgI4uZqI/AAAAAAAACMs/nftXkY1J3gc/s1600/img095.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGBpgI4uZqI/AAAAAAAACMs/nftXkY1J3gc/s200/img095.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503514745508882082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sztafety&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostałem wytypowany na pierwszą zmianę, w drugiej sztafecie. Gdy tylko przyjechaliśmy do centrum zawodów wiedzieliśmy że to nie będzie łatwe zadanie. Słońce grzało niemiłosiernie, a na niebie nie było śladu po chociażby najmniejszej chmurce. Wiedzieliśmy też że trasa będzie przebiegać głównie po terenach otwartych, gdzie będziemy jak na patelni. Już na samym starcie czekała mnie niemiła niespodzianka, ponieważ jakiś idiota nadepnął mi na buta na wirażu i całego go rozerwał. Cała trasa z wielką dziurą w bucie nie należała do przyjemnych. Nie czułem się jakoś świeżo, niemniej utrzymywałem się w czołówce przez pierwszy fragment trasy, aż do 8pk (kod 55). Tam popełniłem głupi błąd i straciłem na chwilę orientację...zanim go znalazłem pierwsza grupa zdążyła mi już uciec. Kolejne cztery punkty wyprowadzały nas na polany, gdzie dominowały podbiegi. Dostałem mocno w kość na tym fragmencie...a chwile później czekała nas zmiana mapy. Po zmianie mapy już musiałem być tak zważony, że czekało mnie chwilowe zaćmienie umysłu. Znajdowałem się zaraz przy pierwszym punkcie po zmianie mapy(kod 35), ale po zauważeniu że inni biegną w dół, minąłem ten punkt i pobiegłem z nimi....daleko, hen daleko. Gdy zobaczyłem że ominąłem punkt chciałem bardzo zejść z trasy,ale postanowiłem się wrócić i skończyć. Generalnie mój bieg od tej pory to już tylko walka o życie i dojście do mety...jakoś się udało. Myślę że ponownie zawiodło przygotowanie fizyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGB0smdY9-I/AAAAAAAACNE/mkfCe9zAdJs/s1600/img096.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TGB0smdY9-I/AAAAAAAACNE/mkfCe9zAdJs/s200/img096.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503527054233630690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak łatwo się domyślić, nie jestem zadowolony z JWOCa w moim wykonaniu. Zawiodło przede wszystkim przygotowanie fizyczne. Bez odpowiedniej kondychy, nie ma czego szukać na tej rangi imprezie. Czas zastanowić się poważnie i dokonać pewnych niezbędnych zmian...bo przecież gorzej być nie może.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3540046118963094146?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3540046118963094146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3540046118963094146' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3540046118963094146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3540046118963094146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/08/jwoc-2010.html' title='JWOC 2010'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TFqPCJmYTuI/AAAAAAAACMA/jxXlPKieyx0/s72-c/img093.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7120870309176682969</id><published>2010-06-26T13:28:00.005+02:00</published><updated>2010-06-26T18:35:31.845+02:00</updated><title type='text'>Jukola 2010</title><content type='html'>Każdy biegacz na orientację powinien wystartować w życiu w trzech miejscach, żeby poczuć się spełnionym: na 10 mili, O-ringenie i Jukoli. Odwiedzenie tych imprez to jak mekka dla islamistów.&lt;br /&gt;Jak dotąd mój skromny dorobek składał się ze startów na trzech 10 milach, ale w zeszły weekend poprzez start na Jukoli postawiłem kolejny krok na drodze do orientalistycznego spełnienia:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kiepskim występie na tegorocznej 10 mili, nie byłem do końca przekonany czy moi szwedzcy przyjaciele z Taby OK ponownie będą chcieli ryzykować wystawianiem mnie w sztafecie. Okazało się jednak że zdają się stawiać na mój rozwój i jasno dali do zrozumienia że mam duże szanse na start w pierwszym składzie, jeżeli tylko będę prezentować wysoką formę. Forma wiadomo...w tym roku zwyżkuje, więc i miejsce w pierwszej sztafecie się znalazło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Finlandii leciałem już w piątek, zaraz po wcześniejszym powrocie z obozu kadrowego w Białogórze. Podróż rozpocząłem na lotnisku w Gdańsku, skąd lotem nad Bałtykiem przefrunąłem do fińskiego Turku. Następnie krótka podróż autobusem, długi spacer z torbą i już stanąłem u progu dworca kolejowego. Ostatnim punktem podróży był przejazd pociągiem do Helsinek, gdzie odbyłem krótki trening biegowy i spędziłem jedną noc. W sobotę rano przebrnąłem jakoś, przygniatany ciężką torbą, do helsińskiego nabrzeża i powitałem resztę klubu, która przypływała statkiem ze Sztokholmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dojechaliśmy autokarem do centrum zawodów, nie mogłem uwierzyć własnym oczom! Po prawej stronie szosy rozpościerało się morze zielonych wojskowych namiotów, pawilon z prysznicami i polową sauną, dziesiątki toi toi, stanowisko do mycia obuwia, kilka kraników z pitną wodą, a nawet namiot służący za polowy salon samochodowy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYcn1sC6NI/AAAAAAAACKU/9RAYRqrma6k/s1600/IMG_0135.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYcn1sC6NI/AAAAAAAACKU/9RAYRqrma6k/s200/IMG_0135.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487104666749823186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lewej stronie szosy znajdował się polowy szpital, polowy komisariat policji, pawilon informacji, scena, strefa zmian i poboru map, tablice wyników, stanowisko komentatorów, telebim i ogromne namioty, a w namiotach sklepy sportowe, strefa gastronomiczna....fryzjer i kosmetyczka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYeGbnioJI/AAAAAAAACKg/EAVgYsJcbPA/s1600/IMG_0154.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYeGbnioJI/AAAAAAAACKg/EAVgYsJcbPA/s200/IMG_0154.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487106291839180946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszędzie dookoła pełno ludzi. Warto chociażby powiedzieć że zgłoszonych zawodników było 15000!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały sobotni dzień spędziłem krzątając się po tym wielkim obozowisku i od czasu do czasu kibicując dziewczynom z Taby, które w tym czasie rywalizowały z setkami innych pań. Postanowiłem też skorzystać z okazji przeprowadzenia treningu na mapie przyległej do terenu zawodów....co mnie lekko przeraziło, gdy zobaczyłem z czym przyjdzie mi się zmierzyć.&lt;br /&gt;Wieczorem start pierwszych zmian, czyli niezapomniany widok...i już trzeba było iść spać by wypocząć przed własnym biegiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodziłem do lasu około godziny 5 rano, jako zawodnik 6 zmiany. Początkowo największym problemem było dla mnie uruchomienie Garmina, który lubi od czasu do czasu płatać figle z łapaniem satelit. Szybko jednak okazało się że zegarek nie będzie moim jedynym problemem podczas biegu, ponieważ miałem do czynienia z najtrudniejszym terenem w jakim przyszło mi się ścigać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1pk - Mimo że rzuciło mnie trochę na lewo, bez większych problemów.&lt;br /&gt;2pk - Jeszcze zanim zacząłem biec na ten punkt, wiedziałem że będzie on sprawiał problemy, ponieważ nie miałem pomysłu od czego mam przeprowadzić atak na niego. Zaczęło się przede wszystkim głupim błędem, jakim był odbieg w złym kierunku. Później przebieg nie sprawiał mi problemów, ale miałem rację że kłopoty zaczną się przy wchodzeniu na punkt. Nie zrozumiałem terenu i szukałem go w innym miejscu niż powinienem, a później zaczęło się drobne czesanie.&lt;br /&gt;3pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;4pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;5pk - mogłem sobie darować wbieganie na tą małą górkę po prawej&lt;br /&gt;6pk - Znowu głupi błąd. Myślałem że już mam lecieć długi przebieg, ale na szczęście przypomniałem sobie o 6pk zanim zdążyłem odbiec za daleko&lt;br /&gt;7pk - z długiego przebiegu jestem raczej zadowolony&lt;br /&gt;8pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;9pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;10pk - błąd na wejściu&lt;br /&gt;11pk - dużo problemów sprawił mi skomplikowany układ terenu niemal przy samym punkcie, gdzie musiałem znacząco zwolnić&lt;br /&gt;12pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;13pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;14pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;15pk - trochę nerwowo przy punkcie, ale obyło się bez błędu&lt;br /&gt;16pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;17pk - chyba trzeba było od razu bić na wprost, a nie bawić się w obiegi&lt;br /&gt;18pk - szukałem go za wcześnie i generalnie nerwowa końcówka&lt;br /&gt;19pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;20pk - bezbłędnie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie prócz 2 i 6 punktu jestem zadowolony ze swojego biegu. Niestety teren okazał się na tyle wymagający że musiałem biec bardzo powoli by nie zrobić błędu. Chociażby na długim przebiegu na 7pk straciłem ponad 3 minuty na samym tempie. Ania Morawska nazwałaby to błędem biegowym :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYrkH2IU9I/AAAAAAAACKs/QfvdOgz9GaQ/s1600/mapa+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYrkH2IU9I/AAAAAAAACKs/QfvdOgz9GaQ/s200/mapa+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487121095578899410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja sztafeta po 10 miejscu na pierwszej zmianie, miała generalnie tendencje spadkową i zatrzymała się na 74 pozycji na 1500 sztafet. Najbardziej zabawną sytuacją była pierwsza połowa drugiej zmiany, kiedy to mój klubowy kolega Johan Lindahl utrzymywał się na pierwszym miejscu, z przewagą powyżej jednej minuty. Niestety jak się można było spodziewać idący w grupie mocniejsi zawodnicy wyprzedzili go w dalszej części trasy, jednak zawsze mogę się pochwalić że biegałem w sztafecie która przez pewien czas prowadziła na Jukoli:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje zainteresowanie wzbudził jeden zawodnik, startujący na ostatniej zmianie w zwycięskiej sztafecie Haldenu, Olav Lundanes. Gościu wydał mi się młody, dlatego z ciekawości postanowiłem poszukać o nim jakichś wiadomości. Okazało się że Olav, który 20 czerwca bieżącego roku wygrał Jukole, nie dając się dogonić fantastycznemu Thierriemu Gueorgiou, jest ode mnie tylko o 3 lata starszy. Jest to dla mnie fajny punkt odniesienia, bo od razu pomyślałem sobie "Chłopie, chciałbym za 3 lata być tam gdzie Ty teraz jesteś w swojej karierze". I chodź przekaz tej nieśmiałej myśli która pojawiła mi się w głowie jest bardzo nieprawdopodobny, to czym ja niby innym mam się zajmować w życiu, jak nie próbami spełniania tych nieprawdopodobnych marzeń;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7120870309176682969?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7120870309176682969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7120870309176682969' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7120870309176682969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7120870309176682969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/06/jukola-2010.html' title='Jukola 2010'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TCYcn1sC6NI/AAAAAAAACKU/9RAYRqrma6k/s72-c/IMG_0135.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6884497289088992439</id><published>2010-06-14T16:03:00.005+02:00</published><updated>2010-06-14T18:32:13.719+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski - Gdańsk</title><content type='html'>Nie starając się być oryginalnym, rozpocznę tak jak zwykle:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ubiegły weekend odbyły się zawody...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były to Mistrzostwa Polski na dystansach sprinterskim, średnim i w sztafetach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek był pierwszym dniem sportowych zmagań, podczas którego rozegrano sprint. Najpierw jednak rano musiałem poradzić sobie na innym polu, pisząc egzamin zaliczeniowy z Historii Gospodarczej. Zaliczony przedmiot natchnął mnie pozytywnie i wprowadził w nastrój gotowości zdobywania kolejnych sukcesów:P Zanim jednak udałem się do centrum zawodów, za które tego dnia posłużyła Politechnika Gdańska, wraz z przyległym parkiem; przez cały dzień zastanawiałem się jak mój klub wywiąże się z organizacji MP. Właściwie najbardziej ciekawy byłem sprintu... W zasadzie teren w którym zawody miały być rozgrywane, był niespotykanie ciekawy jak na standardy polskich sprintów i miał ogromny potencjał do stworzenia dobrej rywalizacji. Nadal jednak pozostawało pytanie, czy organizatorowi uda się ten potencjał wykorzystać. Jak się okazało, co wcale mnie nie zdziwiło, oczywiście nie! Ale do tego jeszcze wrócę w tej relacji. W każdym razie, start zaplanowano na godzinę 17, więc na miejscu pojawiłem się jakoś przed 16. Oczywiście udzieliła mi się wspaniała atmosfera tworzona przez orientalistów z całej Polski. Dokładnie w momencie kiedy trzeba było wychodzić do strefy startu, jak na złość nad Gdańskiem rozpętała się nawałnica. Mimo wielkiej ulewy, w strachu przed dyskwalifikacją nie było innego wyjścia jak tylko wybiec na deszcz i dotrzeć do strefy. Gdy już wszyscy byli na miejscu...ogłoszono przesunięcie startu o 10 minut :/ Już sama perspektywa dość późnej minuty nie radowała mnie specjalnie przed biegiem, ale bonusowe 10 minut stania w deszczu, bez wcześniejszego ostrzeżenia, to już była przesada. Przemoczony i zmarznięty, wyczekiwałem nastania mojej minuty. Na szczęście jakiś czas przed wybiegnięciem deszcz przestał padać i ruszałem na trasę w słonecznej aurze. W trakcie biegu, nie zdarzało mi się raczej popełnić żadnych błędów. Inna sprawa że tak jak wcześniej napisałem, technicznie trasa nie wykorzystywała potencjału terenu....była raczej prosta, w większości bez dylematów wariantowych. Największą kpiną było dla mnie identyczne ułożenie trasy M20 i M21 między 11 a 15pk... Generalnie uważam że dziewiczy teren Politechniki Gdańskiej został tragicznie zmarnowany! W każdym razie jedynym problemem dla mnie, było utrzymanie satysfakcjonującego mnie tempa biegu, po 10 punkcie. Wobec zbliżających się Mistrzostw Świata nie napawa mnie to optymizmem...ale nie jest źle. W każdym razie sprint wygrany!:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZD_k2JBII/AAAAAAAACFM/zRwfgT3Pba8/s1600/s_m20t.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZD_k2JBII/AAAAAAAACFM/zRwfgT3Pba8/s200/s_m20t.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482644355871736962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za centrum zawodów podczas średniego dystansu i sztafet posłużyła polana nieopodal wsi Bąkowo, zaraz za obwodnicą Trójmiasta. W sobotę biegaliśmy middla, w którym nie czułem się już tak pewnie jak w sprincie. Nie mniej jednak od początku założyłem sobie że podczas Mistrzostw Polski daje z siebie wszystko i ten plan zamierzałem konsekwentnie wykonywać. Tego dnia pogoda była przepiękna i słoneczna, co odzwierciedlało w pewien sposób moje samopoczucie xD W prawdzie obawiałem się że będę odrobinę zmęczony i niewyspany, po tym jak stęskniona Panna Joanna Szlendak nie chciała mnie wypuścić do domu, kiedy ją odwiedziłem po sprincie:P Obawy na szczęście okazały się niesłuszne, bo na dyspozycję nie narzekałem. Po uroczym spacerku na start, w tym samym towarzystwie z którym spędziłem poprzedni wieczór, zacząłem krótką rozgrzewkę i oczekiwałem na moja minutę. Gdy w końcu mapa wpadła w moje ręce, ruszyłem z animuszem wzdłuż taśm, które miały doprowadzić mnie do startu...i tu niespodzianka! Taśmy gdzieś mi umknęły w bok, ja ruszyłem wzdłuż jakiejś muldy myśląc że zaraz zobaczę lampion startu....i tak biegnę i biegnę i biegnę i się okazało że wybiegłem gdzieś w maliny. Jak tak ma wyglądać oznakowanie startu, to to jest jakiś dramat. Na szczęście w miarę szybko się ogarnąłem i przycisnąłem na kolejnych przebiegach, z którymi nie miałem większych problemów. Dopiero podczas przebiegu na 8pk ponownie zrobiło się dosyć ciekawie. Otóż zbiegłem z górki i generalnie nie wiedziałem co się dzieje...z lewej bagno, z prawej bagno, ja przebiegam po jakimś łączniku między bagnami, to myślę sobie że pewnie jestem między bagnami zaznaczonymi na mapie, ale niestety na ścieżce wypadłem w zupełnie innym miejscu. Przebieg z Garmina pokazuje że mijałem prawe bagno z prawej strony...więc nie wiem skąd teren podmokły który również w lesie miałem po prawej stronie i ten który miałem pod swoimi nogami. Chyba będę musiał któregoś dnia pojechać do Bąkowa rozwiązać tą zagadkę :P W każdym razie opierając się na górce którą miałem przed sobą, przyjąłem założenie że akurat ona pewnie jest dobrze narysowana na mapie i po zmianie założenia wariantowego dotarłem bezpiecznie do punktu. Podczas podbiegu na 10pk było wesoło, ponieważ nie mogąc rozwijać tam zawrotnych prędkości, miałem więcej czasu na czytanie tego co się w terenie dzieje. Moje zdziwienie wzbudziły gęstwinki które mijałem i oczekiwałem ich na mapie, ale generalnie nie doszukałem się na niej niczego zielonego. Jak się później okazało, mapy były wydrukowane w niezwykle blady sposób. Kolejną niespodzianką było położenie 13pk...generalnie coś mi tam nie grało, jak większości osób które ten punkt musiały odwiedzić. Kolejny punkt, to już niestety ewidentnie mój błąd, kiedy to przez chwilowe zaćmienie postanowiłem z sobie tylko znanych przyczyn zbiec ze ścieżko gdzieś w maliny. Później już tylko tragiczny odbieg z 16 punktu i diabelnie męcząca końcówka. Generalnie podczas biegu tak pełnego błędów, byłem pewien że walczę maksymalnie o 3 lokatę za Podziem i Rinem. Nie zmieniło to jednak faktu że wcześniej postanowiłem biegać podczas MP na maksa i planu tego porzucić nie zamierzałem. W każdej części trasy biegłem ile tylko sił w nogach i przyniosło mi to nagrodę w postaci wygranej 7 sekund nad Podziem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZUfwe34RI/AAAAAAAACFY/-qv2Q0nBxLs/s1600/m_m20t.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 152px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZUfwe34RI/AAAAAAAACFY/-qv2Q0nBxLs/s200/m_m20t.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482662500937228562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po middlu kierownicy ekip mieli zgłaszać składy sztafet, dlatego też liczyłem że własną sztafetę też będzie dane mi poznać. Niestety nas rygor czasowy podawania składów zdawał się nie obowiązywać i odpowiedzi na temat "z kim biegam?" nie otrzymałem. Generalnie miałem poczucie że w tym roku zasługuję na starty w drugim teamie, w czym tylko utwierdził mnie jeden z trenerów. Niestety na 10 minut przed startem pierwszych zmian, bo dzień wcześniej generalnie nikt nie wpadł na to żeby mnie poinformować, dowiedziałem się że oczywiście trenerka miała inną wizję i ląduję w trzeciej sztafecie... Trochę mnie to rozczarowało, ale nie było czasu o tym myśleć bo już trzeba było się grzać. Na szczęście Flotę stać na wystawianie trzech mocnych sztafet, więc trzeba było dać z siebie wszystko, by nie zawieść kolegów z drużyny, którymi byli Jacek Nowak i Kowal.Jacek przybiegł na bardzo dobrym trzecim miejscu i w tym momencie zaczynała się moja robota. Tego dnia wyraźnie już nie czułem się tak świeżo jak podczas dwóch poprzednich startów, jednak nadal chciałem dawać z siebie wszystko. W drodze na 3pk wpieprzyłem się w bagno, gdzie doszedł mnie startujący chwilę później Bigos. Dalszą część trasy w dużej mierze wyglądała tak, że znacząco odstawałem od Bigosa biegowo, ale pewniej atakowałem punkty, dzięki czemu trzymaliśmy się razem przez większą część biegu. Dopiero na 15 punkcie, dalsze rozbicie spowodowało że dalszą część trasy musiałem pokonywać sam. Jak na złość w tym momencie wbiegłem w jakąś szemraną część terenu... Generalnie na 17pk jakoś ściągnęło mnie inne obniżenie, które zdawało mi się większe niż na mapie...ale to i tak był czysty debilizm z mojej strony. Inaczej sprawa wyglądała podczas przebiegu na 18pk, kiedy byłem pewien że odbiegam w dobrym kierunku, pod górę, sprawdzając z kompasem...a jednak rzuciło mnie w dziwny sposób na prawo. Dalsza część w miarę OK i dopiero przy 22pk znowu coś mi nie grało i namierzając się kompasem, wypadłem w zupełnie innym miejscu niż powinienem. Generalnie z biegu byłbym zadowolony, gdyby nie trzy głupie błędy w końcowej części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZU_QhEvII/AAAAAAAACFg/6Kh7Qjpurq8/s1600/img077t.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 149px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZU_QhEvII/AAAAAAAACFg/6Kh7Qjpurq8/s200/img077t.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482663042112339074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując Mistrzostwa: Jestem zadowolony ze swojej dyspozycji. Zdaję sobie sprawę z tego że konkurencja w postaci Rina, Podzia, czy Sławka, jest bardzo wymagająca, dlatego tym bardziej się cieszę że kiedy przyłożę się do biegu, jestem w stanie wygrywać tak ważne zawody. Przy podsumowywaniu trudno mi pominąć podsumowanie organizacji, za co pewnie mi się dostanie jako że jestem członkiem Floty. Jednym słowem to była jakaś tragikomedia...tyle. Przykro mi że w sezonie 2010 kiedy zainaugurowano konkurs na najlepsze zawody i kiedy wszystkie dotychczasowe imprezy prezentowały się naprawdę fajnie, akurat na naszej poziom musiał ponownie opaść do smutnej polskiej normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hasło na kolejne tygodnie: przygotowania do JWOC! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6884497289088992439?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6884497289088992439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6884497289088992439' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6884497289088992439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6884497289088992439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/06/mistrzostwa-polski-gdansk.html' title='Mistrzostwa Polski - Gdańsk'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TBZD_k2JBII/AAAAAAAACFM/zRwfgT3Pba8/s72-c/s_m20t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2821234854922157086</id><published>2010-06-07T21:03:00.002+02:00</published><updated>2010-06-07T21:18:16.497+02:00</updated><title type='text'>Puchar Czech</title><content type='html'>Tradycyjnie już z powodu sesji nie będę się za bardzo rozpisywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Puchar Czech na którym startowałem odbył się w dniach 5-6.06, nieopodal miejscowości Novy Bor. Pierwszego dnia biegaliśmy middle, natomiast drugiego klasyk. Przez całe zawody pogoda mocno nam doskwierała. Było diabelnie gorąco i słonecznie, a w lesie panował nieznośny zaduch. To była główna przeszkoda podczas zawodów. Jedno trzeba przyznać...na tak idealnie zrobionych mapach, sama przyjemność biegać. Nawet przebiegi wrzucone z Garmina, nie pamiętam żeby kiedykolwiek tak dokładnie pokrywały mi się z mapą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TA1F00pyWEI/AAAAAAAACE4/C0ENP_ZTnzU/s1600/middle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TA1F00pyWEI/AAAAAAAACE4/C0ENP_ZTnzU/s200/middle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480113095369185346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TA1F1pcH6DI/AAAAAAAACFA/GYcCtC6MEmM/s1600/klasyk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TA1F1pcH6DI/AAAAAAAACFA/GYcCtC6MEmM/s200/klasyk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480113109538957362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2821234854922157086?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2821234854922157086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2821234854922157086' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2821234854922157086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2821234854922157086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/06/puchar-czech.html' title='Puchar Czech'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/TA1F00pyWEI/AAAAAAAACE4/C0ENP_ZTnzU/s72-c/middle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1592572301083794676</id><published>2010-05-25T19:55:00.003+02:00</published><updated>2010-05-25T20:07:51.641+02:00</updated><title type='text'>Ostsee Cup</title><content type='html'>Z powodu zbliżających się kolokwiów i egzaminów nie mam niestety czasu żeby się za nadto rozpisywać. W zeszły weekend brałem udział w kolejnych eliminacjach do JWOC, podczas zawodów Ostsee Cup odbywających się obok Świnoujścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegowo jeszcze nie ma rewelacji, pojawiło się trochę błędów wariantowych i na wejściach na punkty, ale technicznie generalnie nie było najgorzej, a psychicznie ponownie rewelacyjnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki nie powalające na kolana, ale też nie można powiedzieć że złe. Plasowałem się generalnie za Podziem i Rinem, a przed resztą Polaków. Wygrałem sprint, a ogólnie na zawodach byłem 6. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do oglądania map:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRjJnEj2I/AAAAAAAACEA/Ibx2LH49-NA/s1600/IMG_0130.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRjJnEj2I/AAAAAAAACEA/Ibx2LH49-NA/s200/IMG_0130.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475270542548569954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRip0nbZI/AAAAAAAACD4/SBJjNlGqmMY/s1600/IMG_0127.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRip0nbZI/AAAAAAAACD4/SBJjNlGqmMY/s200/IMG_0127.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475270534015446418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRiIRuw5I/AAAAAAAACDw/jHg-wG9Fveo/s1600/img057.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRiIRuw5I/AAAAAAAACDw/jHg-wG9Fveo/s200/img057.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475270525010756498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRhrLPYeI/AAAAAAAACDo/AzrCQFAYWtE/s1600/img056.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRhrLPYeI/AAAAAAAACDo/AzrCQFAYWtE/s200/img056.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475270517198905826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRjqShcPI/AAAAAAAACEI/TgsX-4deX4w/s1600/201005230668.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRjqShcPI/AAAAAAAACEI/TgsX-4deX4w/s200/201005230668.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475270551320752370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1592572301083794676?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1592572301083794676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1592572301083794676' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1592572301083794676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1592572301083794676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/05/ostsee-cup.html' title='Ostsee Cup'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_wRjJnEj2I/AAAAAAAACEA/Ibx2LH49-NA/s72-c/IMG_0130.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7757402435988075738</id><published>2010-05-17T11:52:00.005+02:00</published><updated>2010-05-17T13:04:15.898+02:00</updated><title type='text'>KMP - Wzgórza Dylewskie</title><content type='html'>Cały ostatni tydzień był dla mnie prawdziwym, stresującym wyścigiem z czasem. Rozpoczęło się już przed zeszłotygodniowym weekendem, kiedy zaczęło boleć mnie gardło. Nie zrażony tym objawem nadal miałem w planach start w dwóch sobotnich biegach - Biegu JM Rektora UG i Biegu Europejskim w Gdyni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poranne samopoczucie pamiętnego sobotniego dnia nie należało do najlepszych. Gardło szwankowało co raz bardziej a do tego doszło dziwne zmęczenie. W każdym bądź razie, jak już przystało na mnie, musiałem podjąć najmniej odpowiedzialną decyzję i wystartować. W biegu Rektora na 3km wykręciłem czas 10'02" i zdobyłem trzecie miejsce, co na samopoczucie danego dnia satysfakcjonowało mnie w zupełności. Pokrzepiony tym wynikiem uznałem że czuję się lepiej i wystartowałem w Gdyni, biegając 10km w 37'18" i kończąc rywalizację na 36 pozycji. Znowu zabiły mnie kolki, doszło gardło, a jednak w sumie wyszło nie najgorzej. Wróciłem do domu, padłem...i już tak leżałem kilka dni z drobnymi przerwami na wizyty u lekarza i na studiach. Generalnie okazało się że wyhodowałem ropne zapalenie gardła, które skutecznie uniemożliwiało mi pobieranie radości z życia, czy chociażby pokarmu z talerza. Uderzyłem w nie silnym antybiotykiem i czekałem niecierpliwie na rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało się doprowadzić do stanu używalności na piątek, więc z wielką radością spakowałem plecak i wsiadłem do flotowskiego autokaru jadącego w stronę Ostródy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzgórza Dylewskie nie przywitały nas najlepiej, bo też całemu pierwszemu dniu zawodów towarzyszyły deszcze i mgły. Tego dnia rozgrywano sztafety, z którymi mój klub wiązał w kategorii seniorów bardzo duże nadzieje. Jeden z trzech silnych składów tworzyłem ja, Lupek i Jachu. Po udanym początku w wykonaniu Lupka, jeszcze lepszą robotę wykonał Jachu, przybiegając na drugiej pozycji z niewielką stratą do Rycha. Tutaj zaczynała się moja rola, raczej uciekającego przed kolejnymi sztafetami, niż goniącego Małego. Chciałem by przynajmniej początek tego biegu był spokojny w moim wykonaniu, niestety akurat tego dnia nie udało mi się dobrze wejść w mapę. Miałem spore problemy z interpretacją poszczególnych obiektów, poirytowałem się kolejnymi błędami, a irytację zwiększyła jeszcze fatalna dyspozycja fizyczna. Widać antybiotyk wykończył nie tylko wirusa, ale też moją formę biegową. Po wahnięciu na pierwszym punkcie już dopadł mnie Podzio. Byłem w stanie utrzymać się za nim tylko przez kolejne 4 punkty, by później widzieć jak powoli oddala się poza mój zasięg. Dalsza część trasy nadal nie przebiegała dla mnie pomyślnie, bo mimo usilnych starań i ostrożności nie byłem w stanie ustrzec się błędów, które posypały się na 11,12,13 i 14 punkcie. Nic dziwnego że na 14ce już miał mieli mnie Grabek i Banan. Pokrzepiony nowym towarzystwem z nową nadzieją zerkałem na mapę i starałem się utrzymać ich tempo. Niestety tym razem udało mi się to jeszcze krócej niż w wypadku Podzia, bo tylko przez dwa punkty, które zwieńczył jeszcze błąd na 16ke. No i od tej pory stawka rozbijała się wyłącznie o skończenie trasy,ponieważ wiedziałem ze z tyłu już raczej nikt groźny się nie pojawi, a z przodu poziom mnie przerastał obecnego dnia. Dobiegłem na 5 pozycji. Pozostałe sztafety Floty skończyły na 1 i 4 miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_EhSsHa1LI/AAAAAAAAB7w/BqdeVnhyRx0/s1600/img055.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_EhSsHa1LI/AAAAAAAAB7w/BqdeVnhyRx0/s200/img055.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472191627195503794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi dzień niósł widmo dystansu klasycznego, które majaczyło złowieszczo w głowie każdego z zawodników. Dystanse, przewyższenia, oraz poziom trudności orientowania się w danym terenie budził respekt. Na szczęście gdy nie miałem do czynienia z taką bezpośrednią walką jak na sztafetach, umiałem narzucić sobie podejście które w tym roku tak bardzo pomaga mi osiągać satysfakcjonujące rezultaty. Po chorobie, czy nie po chorobie...bieg obserwowany, czy nie...walka o punkty czy też nie...po prostu wziąłem mapę z myślą żeby zrobić jak zwykle to co do mnie należy, jak najlepiej potrafię i nie zastanawiając się nad niczym co nie jest w moich rękach, do czasu podbicia puszki mety. Zacząłem od ostrożnego najścia na 1pk i opracowania wariantu na długi przebieg. Plan był taki żeby omijać wzgórza biegnąc drogą z prawej strony. Niestety zdekoncentrowałem się na chwilę i odbiłem za wcześnie w ścieżkę, przez co i tak musiałem przebijać się po wzgórzach. Dalsza część trasy to bardzo ostrożne wchodzenie na pk 3 i 4, z lekkim błędem właśnie na 4; szybkie pk 5-7 i dalej walka o przetrwanie. Po 7pk paliwo w nogach się wyczerpało i musiałem podzielić zadania umysłu między kontrolą trasy, a motywowaniem samego siebie do kolejnych minut wysiłku. Na szczęście do końca trasy już nie przydarzyły się żadne wpadki techniczne i udało mi się doczłapać, jeszcze wykręcając kostkę po drodze na 16pk. Rezultat? zaskakujący! Udało mi się zakończyć na drugim miejscu, tylko niecałe półtorej minuty za Rinem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_Eh9sAHlMI/AAAAAAAAB74/R5s_ovujaWU/s1600/IMG_0001+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_Eh9sAHlMI/AAAAAAAAB74/R5s_ovujaWU/s200/IMG_0001+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472192365899257026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim wyzwaniem był niedzielny sprint, w okolicach Hotelu SPA Dr Ireny Eris. Skoro meta była w tym samym miejscu co centrum zawodów każdego dnia i skoro w pobliżu królował las, chaszcze, oraz bagna, dosyć jasnym dla mnie było że będzie to sprint głównie po terenach leśnych. Komunikat zawodów zdawał się takie przypuszczenia potwierdzać, polecając ubiór w pełen strój do biegania po lesie. Zastanawianie się nad moimi możliwościami, szansami i samopoczuciem fizycznym, tego dnia również nie byłoby najlepszym pomysłem. Dlatego też ponownie stanąłem na starcie chcąc nabiegać jak najlepiej i zobaczyć co z tego wyjdzie. Doświadczenie podpowiadało mi że jeżeli sprint ma być przeprowadzany w warunkach leśnych, trzeba się trzy razy bardziej skupić niż w terenie miejskim lub parkowym. Na takich sprintach bardzo łatwo o odbieg w złym kierunku, a interpretacja mapy zarówno przez kartografa jak i przez zawodnika może skutkować dezorientacją. Pierwsza część trasy, do 7pk włącznie, była pętelką w parkowo leśnych warunkach, gdzie liczyła się przede wszystkim szybkość biegu i równie szybkie decyzje. Później kilka dłuższych przebiegów, które okazywały się bardzo męczące i wchodzące w nogi w palący sposób i kończące się kolejnymi czterema krótkimi i czujnymi fragmentami trasy, gdzie przez zmęczenie ciężko się było skupić i gdzie postanowiłem odrobinę zwolnić. Ostatnia część trasy była kolejnym męczącym testem wytrzymałości i szybkości, ponieważ dosyć łatwa specyfika terenu i spore przewyższenia okazały się diabelskim połączeniem. Tutaj też przydarzył mi się błąd, na przebiegu do 16pk już chciałem odbiec na złe wzgórze, ale kształt obniżenia przy którym stałem nie zaalarmował mnie i koniec końców wybrałem dobrą drogę do punktu. Ukończyłem rywalizację na pierwszym miejscu z 50" przewagi, co uważam za wielki sukces. Porównanie czasów w seniorami ścigającymi się na tej samej trasie jasno pokazuje że fizycznie byłem dętką na tych zawodach, ale dobra postawa psychiczna i techniczna pozwoliły na satysfakcjonujące rezultaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_EiR_nPeiI/AAAAAAAAB8A/3_M4YPWbHy4/s1600/img054.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_EiR_nPeiI/AAAAAAAAB8A/3_M4YPWbHy4/s200/img054.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472192714761009698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie dopisać jeszcze krótką uwagę. Jako że od początku tego roku zaczął zawodzić mnie kompas, któremu przestałem ufać (a lubię ufać swojemu sprzętowi) postanowiłem się rzucić na nowy, ale taki sam model. W życiu nie spodziewałem się że może być taka różnica jakości między nowym, a dwuletnim kompasem. Nauczyłem się że gdy komuś zależy na walce o każdą zaoszczędzoną sekundę podczas startów, nie można oszczędzać na podstawowym wyposażeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz najwyższy czas zacząć dochodzić do siebie i myśleć o kolejnych startach!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7757402435988075738?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7757402435988075738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7757402435988075738' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7757402435988075738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7757402435988075738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/05/kmp-wzgorza-dylewskie.html' title='KMP - Wzgórza Dylewskie'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S_EhSsHa1LI/AAAAAAAAB7w/BqdeVnhyRx0/s72-c/img055.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4972808735938288051</id><published>2010-04-27T19:38:00.006+02:00</published><updated>2010-04-27T20:57:56.568+02:00</updated><title type='text'>Weekend z orientacją w Trójmieście</title><content type='html'>W zeszły weekend w Trójmieście miały miejsce Konsultacje Kadry Narodowej Juniorów. W prawdzie oficjalnie w nich nie uczestniczyłem, mieszkając i żywiąc się w domku, ale na treningi i zawody jak najbardziej uczęszczałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę rano, w Rumi, biegaliśmy zawody na dystansie sprinterskim. Zostały one rozegrane na mapie "Janowo", na której nigdy wcześniej nie miałem okazji biegać. Teren całkiem ciekawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9ciNo2ySnI/AAAAAAAAB6c/saAIcZmObNk/s1600/IMG_00331.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9ciNo2ySnI/AAAAAAAAB6c/saAIcZmObNk/s200/IMG_00331.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464874290538236530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz po sprincie udaliśmy się w okolice Redy, by potrenować na mapie podobnej do terenu pod klasyk na JWOCu 2011. Z mapy zostały usunięte wszystkie drogi, natomiast budowniczym tras był Michał Motała, który będzie pełnił tę funkcję również na JWOCu.&lt;br /&gt;Generalnie tak słabo nie biegało mi się na żadnej mapie w trójmieście. Rzeźba miejscami była nieczytelna, już nie wspominając o miejscami niezrozumiałej interpretacji przebieżności lasu, na braku zaznaczenia wielu płotów, a zaznaczeniu płotu nie istniejącego kończąc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9cxaAplbdI/AAAAAAAAB6o/7xHVF9URJTo/s1600/IMG_00341.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9cxaAplbdI/AAAAAAAAB6o/7xHVF9URJTo/s200/IMG_00341.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464890995758165458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim orientacyjnym aspektem weekendu był niedzielny klasy, organizowany w okolicach Gdyni Dąbrowy. Mapa już lekko nadużywana podczas treningów i zawodów nie nie budziła we mnie zbyt wiele emocji. Biegło mi się całkiem w porządku, ale niestety pojawiły się dwa błędy. Jeden na 5pk, a drugi na 17pk. Pierwszy wynikał z brakiem konsekwencji w trzymaniu kierunku i za pobłażliwym potraktowaniem przebiegu, natomiast drugi był konsekwencją dużego zmęczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9czWrG9BAI/AAAAAAAAB6w/c5Dn-asMllk/s1600/IMG_00351.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9czWrG9BAI/AAAAAAAAB6w/c5Dn-asMllk/s200/IMG_00351.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464893137459414018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już siedzę w Szwecji, w miejscowości Ahus, gdzie przygotowuję się pod kątem terenów na JWOC 2010. Zwieńczeniem obozu ma być start na 3 zmianie sztafety Taby OK w 10mili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4972808735938288051?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4972808735938288051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4972808735938288051' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4972808735938288051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4972808735938288051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/04/weekend-z-orientacja-w-trojmiescie.html' title='Weekend z orientacją w Trójmieście'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S9ciNo2ySnI/AAAAAAAAB6c/saAIcZmObNk/s72-c/IMG_00331.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5934438379105833661</id><published>2010-04-20T14:05:00.007+02:00</published><updated>2010-04-20T18:13:43.232+02:00</updated><title type='text'>Weekend w Szwecji</title><content type='html'>Jako że wielkimi krokami zbliża się wszystkim doskonale znana 10 mila, dostałem od kolegów z Taby OK zaproszenie na zawody, które miały dostarczyć im więcej odpowiedzi na temat składu, na te dziesięciozmianowe sztafety, a mi wiele nowego doświadczenia. Zawody miały miejsce nieopodal szwedzkiej miejscowości Norrkoping. Ale zanim rozpocząłem swoje zmagania w tamtejszym terenie, postanowiłem polecieć do Szwecji wcześniej, by zobaczyć w końcu moją miesięczną kochaną siostrzenice. O tym że jest to najsłodsza istota na świecie nie będę się rozpisywać, myślę że każdy może zobaczyć to cudo samemu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto prześliczna Oliwka&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82c1vuZDCI/AAAAAAAAB5A/WimQQ2c5faU/s1600/25642_110315512313936_100000064622277_262872_3238625_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82c1vuZDCI/AAAAAAAAB5A/WimQQ2c5faU/s200/25642_110315512313936_100000064622277_262872_3238625_n.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462194370228325410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę tutaj dodać, że Oliwka przyniosła mi szczęście. Żeby ją odwiedzić wyleciałem z Polski w czwartek, zamiast planowo w piątek. Szczęście tkwi w tym, że w piątek przez pył wulkaniczny już bym nie wyleciał. Wracając jednak do aspektów sportowych, podczas weekendu wziąłem udział w trzech biegach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nocne sztafety dwuzmianowe (pierwsza zmiana) - czyli podążać w stronę światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;start - godzina 21:00, liczba zespołów dwuosobowych - 123&lt;br /&gt;pk.1 - w zasadzie mało kumałem co się dzieje i tylko leciałem za wszystkimi. To nieogarnięcie zaowocowało niepewnym i błędnym nachodzeniem na punkt w końcowej fazie.&lt;br /&gt;pk.2 - ok&lt;br /&gt;pk.3 - w zasadzie tylko bieg za innymi i kontrola w którym mniej więcej miejscu jestem, bo spodziewałem się że będzie dobrze widać jak ludzie podbijają mój punkt&lt;br /&gt;pk.4-7 - prostszy kawałek który chciałem maksymalnie wykorzystać biegnąc jak najszybciej. Lekko zabiegłem pk.6. Na pk.7 można było iść prosto, ale uznałem że lewą stroną mogę biec szybciej, a później będę mieć pewniejsze wejście, co się potwierdziło.&lt;br /&gt;pk.8 - podejrzewam że leciałem w jednej z pierwszych grup (może pierwsza 20) dlatego pilnowałem by cały czas przed sobą widzieć czyjeś plecy i światło które rzucał przed siebie. Grupa z którą biegłem nie ogarnęła za bardzo okolicy przy punkcie, więc tam musiałem wyjść na przód żeby naprowadzić na punkt.&lt;br /&gt;pk.9 - po drodze przy kamieniu stał punkt, więc niepotrzebnie zatrzymałem się żeby sprawdzić kod. To było silniejsze ode mnie, mimo że spodziewałem się że to nie mój.&lt;br /&gt;pk.10 - nerwowe wejście na punkt&lt;br /&gt;pk.11 - popis debilizmu i braku myślenia. Zamiast lecieć wzdłuż strumienia prawą stroną, albo chociażby tak jak leciałem tylko pociągnąć drogą do polanki i od niej wchodzić na punkt, ja popisałem się brakiem własnego myślenia i poleciałem za grupą w habazie. &lt;br /&gt;pk.13 - trochę daleko od kreski, ale w sumie ok.&lt;br /&gt;pk.14 - wpieprzyłem się w krzaki, ale później też było ok.&lt;br /&gt;rezultat - ja byłem koło 40, kolega zszedł z trasy i był nkl&lt;br /&gt;wniosek - więcej indywidualnych decyzji, szczególnie trudnych terenach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82kUPE6gVI/AAAAAAAAB5M/swcKValTgd0/s1600/1img022.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82kUPE6gVI/AAAAAAAAB5M/swcKValTgd0/s200/1img022.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462202590621761874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Middle - najszybszy, nie znaczy najlepszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;start - godzina 13.30, kategoria M20E, zawodników 28&lt;br /&gt;pk.1 - ok&lt;br /&gt;pk.2 - nerwowo. Po prostu odbiegłem, zamiast dobrze sprawdzić kierunek, dlatego mnie rzuciło.&lt;br /&gt;pk.3-5 - ok&lt;br /&gt;pk.6 - nic mi tam nie pasowało. Po drodze minąłem wyraźnie widoczną drogę, wyraźnie widoczne małe gęstwinki i zgłupiałem. &lt;br /&gt;pk.7 - szczeniacki błąd. Chciałem szybko nadrobić stracony na poprzednim punkcie czas. efekt...kolejny błąd.&lt;br /&gt;pk.8 - wydaje mi się biegłem tam bliżej kreski, więc pewnie jakieś przekłamanie garmina. Generalnie punkt ok.&lt;br /&gt;pk.9 - dobiegłem w dobrą okolicę, ale nie mogłem znaleźć punktu. Na mapie obiekt stoi przed gęstwiną, w terenie stał już w niej.&lt;br /&gt;pk.10 - ok&lt;br /&gt;pk.11 - zabiegłem w głupi sposób.&lt;br /&gt;pk.12-14 - ok&lt;br /&gt;pk.15 - znowu nie kumałem co się dzieje. W tej gęstwinie co chwilę były jakieś prześwity, polanki...no i zabiegłem.&lt;br /&gt;pk.16-17 - ok&lt;br /&gt;rezultat - 8 miejsce, czas 34'15", strata 4'43"&lt;br /&gt;wnioski - wystarczyło zachować trochę zimnej krwi i biegać to trochę wolniej a dokładniej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82rx3XCRaI/AAAAAAAAB5U/sV5OdXzdsuc/s1600/2img023.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82rx3XCRaI/AAAAAAAAB5U/sV5OdXzdsuc/s200/2img023.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462210796232787362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sztafety pięciozmianowe (pierwsza zmiana) - jak po sznurku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;start - godzina 9, ilość zespołów 120&lt;br /&gt;pk.1-2 - było bardzo ciasno, więc tylko leciałem z tłumem, ale z tymi punktami problemu nie miałem&lt;br /&gt;pk.3 - tu już brak koncentracji dał o sobie znać w postaci błędu. Szukałem punktu w innych miejscach niż powinienem. W końcu go znalazłem ale byłem już trochę z tyłu, z samymi wolnymi biegaczami.&lt;br /&gt;pk.4-6 - miałem w końcu trochę więcej miejsca i czasu na myślenie, więc mogłem się skoncentrować, kontrolować mapę i biec wzdłuż sznura słabszych biegowo zawodników, wyprzedzając ich jeden po drugim.&lt;br /&gt;pk.7 - złapałem dwóch biegaczy których tempo biegu było już do przyjęcia i razem podążaliśmy ku punktowi.&lt;br /&gt;pk.8 - lider grupki odpadł wybierając gorszy wariant, za to dogonił nas Jerker z Rehns BK i jakiś jeszcze jeden szybki ziomek. Wyszli na początek naszej grupki i zaczęli nadawać porządne tempo, które jednak tego dnia nie było dla mnie szczególnie kłopotliwe w utrzymaniu.&lt;br /&gt;pk.9-14 - lecieliśmy dosyć szybko i bezbłędnie napędzając się wzajemnie i doganiając kolejnych biegaczy.&lt;br /&gt;pk.15 - masakryczne podejście&lt;br /&gt;pk.16 - dużo osób miało krótsze rozbicie niż ja i Jerker, więc nas doszli i grupa znacząco się powiększyła. Od tej chwili zaczął się ostry pojedynek biegowy.&lt;br /&gt;pk.17-18 - szybkie tempo biegu w dużej grupie. Zająłem się w sumie wyprzedzaniem ile się da, bo technicznie nie było większych trudności. Na 18 trochę niepewne wejście.&lt;br /&gt;pk.19-meta - zauważyłem że końcówka jest banalna i daje możliwość "przyłożenia", więc puściłem nogi starając się jeszcze kogoś wyprzedzić mimo że widziałem przed sobą już mniej zawodników, za to z większymi różnicami odległości między sobą. Do 20 i na finiszu zaatakowałem Jerkera i udało mi się go wyprzedzić, oraz utrzymać prowadzenie, jednak przyblokował mnie jakiś kretyn przy puszce mety i skończyliśmy z tym samym czasem. &lt;br /&gt;rezultat - 20 miejsce, po 5 zmianach 33 miejsce, czas 55'31", czas łączny 4:32:43&lt;br /&gt;wnioski - duże kłopoty z myśleniem w tłumie. Biegowo spoko. Taktycznie spoko. Nareszcie zadowolony&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S8206zarwoI/AAAAAAAAB5g/xzAWBlAhIdw/s1600/3Bez+nazwy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S8206zarwoI/AAAAAAAAB5g/xzAWBlAhIdw/s200/3Bez+nazwy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462220845397820034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd bardzo udany, wyjazd bardzo fajny i wyjazd bardzo pouczający. Zarówno klub jak i ja byliśmy raczej zadowoleni, przede wszystkim z tego że każdy start w Szwecji, zdaje się wychodzić lepiej. Niestety kłopoty związane z pyłem wulkanicznym nie ominęły mnie. Lot powrotny został odwołany, a ja musiałem ratować się podróżą promem. 19 godzin na statku i niewygodna kabina bardzo mnie poirytowały, ale jak się później okazało i tak mogę być zadowolony że udało mi się dostać jeszcze bilet. Na szczęście do Polski wróciłem tylko z jednodniowym poślizgiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5934438379105833661?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5934438379105833661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5934438379105833661' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5934438379105833661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5934438379105833661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/04/weekend-w-szwecji.html' title='Weekend w Szwecji'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S82c1vuZDCI/AAAAAAAAB5A/WimQQ2c5faU/s72-c/25642_110315512313936_100000064622277_262872_3238625_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1607481840406028021</id><published>2010-04-10T22:09:00.000+02:00</published><updated>2010-04-10T22:10:51.091+02:00</updated><title type='text'>[*][*][*]</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S8DbIyRtoFI/AAAAAAAAB4U/-eyE2pLWs2U/s1600/zaloba.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 127px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S8DbIyRtoFI/AAAAAAAAB4U/-eyE2pLWs2U/s200/zaloba.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458603692354543698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1607481840406028021?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1607481840406028021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1607481840406028021' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1607481840406028021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1607481840406028021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='[*][*][*]'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S8DbIyRtoFI/AAAAAAAAB4U/-eyE2pLWs2U/s72-c/zaloba.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4622946700936545792</id><published>2010-04-08T19:59:00.008+02:00</published><updated>2010-04-08T23:04:58.083+02:00</updated><title type='text'>Wielkanoc po duńsku</title><content type='html'>Stało się już tradycją, że Święta Wielkanocne spędzam na zgrupowaniach sportowych. Tym razem nie mogło być inaczej. Chociaż właściwie to mogło, a nie było...ale rozwinę tę myśl trochę dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ledwo w niedzielę popołudniu wróciłem ze Sztutowa, a już w poniedziałek rano czekał mnie wyjazd do Danii. Na miejsce zbiórki udałem się z Rinem, który nocował u mnie przez noc między wyjazdami. 14 godzinna podróż okazała się bardzo uciążliwa. Do celu naszej wyprawy, miasteczka Givskud, dotarliśmy w środku nocy i od razu poszliśmy spać. W zdumienie wprawiły nas ogromne trzy piętrowe łóżka. Ku mojej wielkiej radości, ekipa która przyjechała ze Spring Cupu i była przed nami, pozajmowała wszystkie dwa niższe piętra, a mi ostało się najwyższe. Cieszyłem się bo spałem tam sam. Miałem tyyyyyyyle miejsca, że przewracałem się całą noc i napawałem moim legowiskiem:P Niestety później gnojek Olej się do mnie wbił i przez następne noce zabierał mi miejsce i powietrze! xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas zgrupowania mieliśmy zaplanowane najpierw treningi na modelach przed zawodami, później start na 3-dniówce, później dwa dni treningów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O treningach przed zawodami nie ma co się rozpisywać. Generalnie tereny na których organizatorzy przygotowali modele były jakąś kpiną. Bardzo małe obszary i banalny przebieg tras. Generalnie tereny w ogóle nie podobne do późniejszych terenów zawodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S74weJhdI7I/AAAAAAAAB2w/aBmyGs1E3sA/s1600/IMG_0027.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S74weJhdI7I/AAAAAAAAB2w/aBmyGs1E3sA/s200/IMG_0027.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457853092930069426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S74wddHCpFI/AAAAAAAAB2o/HuexcHT6FYA/s1600/IMG_0021.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S74wddHCpFI/AAAAAAAAB2o/HuexcHT6FYA/s200/IMG_0021.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457853081008120914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym punktem programu były zawody, które wynagrodziły nam nieco kiepskie pierwsze dni. Pierwszy etap rozgrywany był w około 80% w terenie otwartym. Technicznie było raczej prosto, więc generalnie chodziło o jedno wielkie biegowe ściganie. Całkiem niezła zabawa. Największym problemem była zdecydowanie pogoda. Deszcz, wiatr i mróz, dawał na polanach się we znaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pk.1 - niepotrzebnie szedłem przez grząski piasek&lt;br /&gt;pk.2-6 - wszystko ok&lt;br /&gt;pk.7 - było dosyć gęsto, więc przejście do drogi i szukanie lepszego wejścia było zamierzone. Nie wiem jak z innymi, ale z resztą Polaków wygrałem ten przebieg.&lt;br /&gt;pk.8 - trochę niepewne wejście&lt;br /&gt;pk.9-15 - wszystko ok&lt;br /&gt;pk.16 - trzeba było iść na południe i od tamtej strony wchodzić. Mój wariant był wcześniej nieprzemyślany i nieprzygotowany.&lt;br /&gt;pk.17 - ok&lt;br /&gt;pk.18 - każdy ostrzył zęby na ten przebieg:) Z daleka majaczyła górka wyznaczająca cel, więc wystarczyło grzać na maksa. Niestety z czasem 7'23" przegrałem sekundę z Rinem.&lt;br /&gt;pk.19-21 - wszystko ok&lt;br /&gt;pk.22 - największy błąd. Nie sprawdziłem kierunku odbiegu z kompasem, co zaowocowało wybraniem złego terenu otwartego, przez który miałem przebiec.&lt;br /&gt;od pk.23 do końca już było ok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S741zk9A_2I/AAAAAAAAB3E/7v2Kg8DBG8M/s1600/bane+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S741zk9A_2I/AAAAAAAAB3E/7v2Kg8DBG8M/s200/bane+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457858958628814690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas drugiego etapu pogoda nadal nas nie rozpieszczała. Deszcz i wiatr zacinały jeszcze mocniej. Tego dnia trasa była już w większej mierze poprowadzona po lesie. Przebieżność była jednak dobra i tempo biegu tego dnia nadal było bardzo szybkie. Ciekawe były fragmenty trasy pociągnięte po wydmowych otwartych terenach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pk.1-2 - ok&lt;br /&gt;pk.3 - trochę wolniej, bo zastanawiałem się nad wariantem na pk.4&lt;br /&gt;pk.4 - wszystko ok, tylko te polany przy punktach mi nie pasowały. Trochę mnie rzuciło i nie zauważyłem żeby była tam gęstwina przez którą rzekomo przebiegłem.&lt;br /&gt;pk.5-11 - wszystko ok&lt;br /&gt;pk.12-15 - mijałem Charubcie, więc mocno przyśpieszyłem w tym fragmencie żeby szybko go zgubić.&lt;br /&gt;pk.16 - zdecydowanie kiepski wybór wariantu i wejścia na punkt. Dużo lepiej było iść cały czas drogą od prawej strony, co wyszło później świetnie na międzyczasach.&lt;br /&gt;pk.17-22 - wszystko ok, chociaż na wydmach już byłem bardzo zmęczony.&lt;br /&gt;pk.23 - za wcześnie wszedłem w choiny&lt;br /&gt;do końca już ok&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S747N5eRfNI/AAAAAAAAB3M/Hk6UinP_k64/s1600/bane+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S747N5eRfNI/AAAAAAAAB3M/Hk6UinP_k64/s200/bane+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457864908371754194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas etapu 3 nareszcie była przyjazna pogoda. Już nie padało i było mniej chłodno niż zwykle. Z tego też powodu rozgrzewka mogła ewoulować od przebiegnięcia z busa do startu, do takiej z prawdziwego zdarzenia...z przebiżkami i sprawnością:P Niestety tego dnia zapomniało mi się butów i supersocksów, ale dzięki wielkiemu sercu Cila, który pauzował z powodu kontuzji, udało mi się wystartować. Pożyczył mi swoje dopieszczone Salomony i było git:)Pierwszego dnia skończyłem na 4 miejscu, za Rinem i dwoma Norwegami. Drugiego dnia przegrałem już tylko z Rinem i w ogólnej klasyfikacji wskoczyłem na drugie miejsce. Trzeciego dnia na handicapie startowałem z 3'30" straty do Rina i przewagą około 1'10" nad Norwegiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pk.1 - ostrożnie, żeby nabrać koncentracji i wejść w mapę.&lt;br /&gt;pk.2 - te niby bagna, to były jakieś cholerne jeziorka, więc trochę się zmarszczyłem jak je zobaczyłem. Generalnie stwierdziłem że jak ktoś rysuje bagno, to nawet jak jest bajoro to musi być płytkie. Poszedłem przez środek i było lajtowo, trochę ponad kostki. Zapomniałem jednak o strumyku na środku bagna, wpadłem w ten rów i upadłem twarzą w wodę. Byłem mokry od stóp do głów. Reszta przebiegu ok.&lt;br /&gt;pk.3 - Według mnie i wielu innych zawodników z którymi rozmawiałem, ewidentny błąd mapy. Teren na wschód od mojego błędnego przebiegu był porośnięty choinami, więc wbiegało się między niego a zachodnie choinki. Okazywało się że punkt stał inaczej.&lt;br /&gt;Tam jeden Norweg mnie wyprzedził drugiego spotkałem.&lt;br /&gt;pk.4 - błędne wejście na punkt. Spotkaliśmy się z drugim Norwegiem i biegliśmy w trójkę.&lt;br /&gt;pk.5-6 - uznałem za bezpieczne puszczenie ich przodem i obserwowanie podczas krótkich przebiegów w zielonym. Powystawiali mi punkty.&lt;br /&gt;pk.7-8 - zirytowali mnie wolnym tempem więc wziąłem się za prowadzenie i odwdzięczyłem im się wystawiając dwa punkty.&lt;br /&gt;pk.9 - błędnie zinterpretowaliśmy biały las, myśląc że to już polanka, więc źle naszliśmy na punkt. Generalnie odpuściłem własne poszukiwania, wybrałem jednego norwega i nie odpuszczałem go na krok kiedy czesał. Stwierdziłem że gdyby mi zniknął i znalazł wcześniej punkt, to byłoby po ptakach. Po chwili mignął mi w choinkach Rino, który wcześniej musiał robić błędy. Wystawił nam w końcu punkt.&lt;br /&gt;pk.10 - ok, prowadził Norweg&lt;br /&gt;pk.11 - Norweg zabiegł i go wyprzedziłem&lt;br /&gt;pk.12-14 - ucieczka przed Norwegiem, który niestety w choinkach mnie doszedł i na 14 byliśmy razem,&lt;br /&gt;pk.15-17 - Norweg starał się na początku trzymać równolegle, ale trochę go nosiło na wariantach na boki, więc nadal liderowałem.&lt;br /&gt;pk.18 - Norweg poszedł po polankach a ja wszedłem na drogę. Jak wszedłem na ściechę to odszedłem mu na jakieś 30 metrów....i tak już został:P&lt;br /&gt;Do końca trzymałem tempo żeby zachować bezpieczny dystans. Na finiszu dowiedziałem się że minąłem jeszcze gdzieś Rina i wygrałem ogólną klasyfikację. Norweg był drugi a Rino trzeci. Generalnie pozytywnie:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75CIIwhb9I/AAAAAAAAB3Y/11vkoRpVXu4/s1600/bane+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75CIIwhb9I/AAAAAAAAB3Y/11vkoRpVXu4/s200/bane+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457872505977008082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie o dwóch dniach treningów po zawodach też nie chcę dłużej dywagować. Nie mieliśmy załatwionych map, każdy chciał wracać, w końcu była okazja po kilku latach spędzić święta w domu, a na pytanie czemu nie wracamy nikt nie udzielił mi satysfakcjonującej odpowiedzi. Śniadanie wielkanocne było smutniejsze niż zwykle, bo podejrzewam że większość wolałaby je zjeść w rodzinnym domu. W niedzielę trenerzy załatwili mapy. Sprinterską i jakieś nie wiadomo co, na torze motocrossu. Oddalone o wiele kilometrów od miejsca zamieszkania. Sprint niby nie był zły, ale takie treningi można pobiegać wszędzie...nie koniecznie na siłę w Danii. W poniedziałek mieliśmy bardzo ciekawy middle na mapie z zawodów. Ten trening akurat mi się podobał. Ale generalnie, zaznaczam że jest to tylko i wyłącznie moja opinia, a brzmi ona tak: Nie wiem po c**j zostawaliśmy po zawodach w Danii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam że dałem upust frustracji, bo można było napisać to łagodniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75EtpvNERI/AAAAAAAAB3o/gOUnKdDyagw/s1600/IMG_6702.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 155px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75EtpvNERI/AAAAAAAAB3o/gOUnKdDyagw/s200/IMG_6702.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457875349508264210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75EsuiiPHI/AAAAAAAAB3g/EEuGjHMEKpA/s1600/IMG_6699.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S75EsuiiPHI/AAAAAAAAB3g/EEuGjHMEKpA/s200/IMG_6699.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457875333617433714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4622946700936545792?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4622946700936545792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4622946700936545792' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4622946700936545792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4622946700936545792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/04/wielkanoc-po-dunsku.html' title='Wielkanoc po duńsku'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S74weJhdI7I/AAAAAAAAB2w/aBmyGs1E3sA/s72-c/IMG_0027.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8697325285736076451</id><published>2010-04-07T20:42:00.002+02:00</published><updated>2010-04-07T22:24:38.388+02:00</updated><title type='text'>Weekend w Sztutowie</title><content type='html'>Zaraz po powrocie z Crossu, sprawa mojej formy biegowej zaczynała się robić co raz bardziej dramatyczna i zagadkowa. Najpierw zwykłe poniedziałkowe wybieganie wymęczyło mnie ponad miarę. Później wtorkowy trening z Grabkiem który był mocnym przeżyciem. Jego tempo BC1 było dla mnie tempem wyścigowym. W środę nawet nie pokusiłem się o wyjście na zakres. W czwartek miałem 60 minut BC1 i....po 30 minutach musiałem oprzeć się o drzewo, złapać oddech i jakoś zacząć trudny spacer do domu. Coś było bardzo źle.&lt;br /&gt;Tak więc podjąłem rzadką w moim przypadku decyzję o pójściu do lekarza. Pani doktór bardzo miło mnie zaskoczyła. Zamiast wydać błyskawiczną, prostą decyzję i przepisać jakieś badziewie, rozpoczęła ze mną długą dyskusję, roztrząsając chwila po chwili cały tydzień mojego życia. Powoli zaczęliśmy tłumaczyć kolejne objawy i przyczyny zmęczenia. Diagnoza wykazała: Grypa żołądkowa, z początkowo bardzo lekkimi objawami, ale pogorszona potreningowym odwodnieniem.&lt;br /&gt;O dziwno to że mam grypę niezwykle mnie ucieszyło. Jakby nie patrzeć wolę być chory niż żeby powodem tragicznej formy było coś innego. Od czwartkowego wieczora jednak zaczęło się pogarszać. Tak mnie przeczyściło, że do południa w sobotę straciłem 3 kg:P Generalnie nawet mnie to ucieszyło i jak już zakończyły się moje cierpienia, staram się utrzymać nową wagę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie w sobotę rano musiałem wystąpić w biegu przełajowym, który był również eliminacjami do Akademickich MP w przełajach. Osłabiony byłem strasznie. Na rozgrzewce czułem się tak wypompowany, że zastanawiałem się nad opuszczeniem biegu. Ale to w jakim tempie rywale zaczęli było po prostu jakąś kpiną. Po "przetruchtanym" kółku tak się zirytowałem, że sam zacząłem narzucać tempo. W końcu adrenalina trochę skoczyła i poczułem się trochę lepiej. Pod koniec chłopaki mnie powyprzedzali, a ja nie chcąc się nadwyrężać specjalnie nie walczyłem. Zresztą z Uniwerku i tak byłem pierwszy, więc eliminacje na plusie. Generalnie 4,75km zrobiłem w 16'44"...ujdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popołudniu pojechałem do Sztutowa na krótkie zgrupowanie, na którym przebywała już kadra pomorza, UNTS, Rino oraz Jacek. Tam czekał mnie trening nocny, który potraktowałem dosyć ulgowo i zszedłem wcześniej z trasy, żeby nie przedobrzyć pierwszego dnia po chorobie. Ale trening sam w sobie był wymagający technicznie i bardzo ciekawy. Na niedzielę przewidziano "pierwszą zmianę". Byłem nieco niewyspany po nocnych pogaduchach z niejaką Joanną Sz. ale doszło się jakoś do siebie:P Najpierw biegaliśmy trzy pętle A, B, C, a później na najstarszych, w tym mnie, czekała jeszcze pętla "long". Zapomniałem zabrać kompasu, więc w mikrorzeźbie było wesoło, ale dzięki temu trening był jeszcze ciekawszy. Mimo osłabienia, po krótkich pętlach wynik nie był najgorszy, ale niestety na długiej pętli przed dotarciem do pierwszego punktu zaczęło mnie mdlić i musiałem zejść z trasy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie doszedłem do wniosku że zdarzają się dookoła trójmiasta tereny, które są perełkami do trenowania orientacji, a Sztutowo jest zdecydowanie jedną z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety zostały mi tylko mapy z dwiema pętlami z tamtego krótkiego zgrupowania. Na jednej dodatkowo dorysowałem trzecią pętlę. Nocnego i pętli long, niestety nie posiadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S7zp3CXSWZI/AAAAAAAAB2c/D1Db45pMA9g/s1600/img021.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S7zp3CXSWZI/AAAAAAAAB2c/D1Db45pMA9g/s200/img021.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457493980202817938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S7zp2o12E3I/AAAAAAAAB2U/ipDVMAMlf-E/s1600/img020.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 176px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S7zp2o12E3I/AAAAAAAAB2U/ipDVMAMlf-E/s200/img020.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457493973351666546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8697325285736076451?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8697325285736076451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8697325285736076451' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8697325285736076451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8697325285736076451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/04/weekend-w-sztutowie.html' title='Weekend w Sztutowie'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S7zp3CXSWZI/AAAAAAAAB2c/D1Db45pMA9g/s72-c/img021.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8445243750428346810</id><published>2010-03-22T12:36:00.002+01:00</published><updated>2010-03-22T13:08:20.460+01:00</updated><title type='text'>Cross Podlesice</title><content type='html'>Sezon 2010 został rozpoczęty tradycyjną już imprezą, podlesickim crossem. Tak jak w zeszłym roku, nasze możliwości biegowe mieliśmy testować na pętli w Podlesicach, nieopodal hotelu Orlik. Niestety szybko okazało się że odpływająca powoli zima, pozostawiła po sobie wiele śladów w lasach, w postaci połamanych drzew. Z relacji osób które przebywały wcześniej na obozach w tym miejscu, wynika że kopuły śnieżno lodowe, pokrywające lasy, były na tyle ciężkie by połamać drzewa jak zapałki. W wyniku tego zjawiska pętla crossowa została poprzecinana wieloma konarami i gałęźmi, które uniemożliwiły nam bieganie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście problem został szybko rozwiązany, przeniesieniem sprawdzianu biegowego do Złotego Potoku, na pętlę używaną do 2008 roku. Wiele osób zareagowało na tę zmianę grymasami, ponieważ cross w Złotym Potoku jest bardziej wymagający, ze względu na ostrzejsze podbiegi i wytrącające z rytmu biegowego nawroty. W każdym bądź razie warunki każdy miał takie same, a limity zostały dopasowane do profilu trasy, więc najważniejsze że bieg w ogóle się odbył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadaniem któremu musiałem sprostać była odległość 9.5km w czasie najwyżej 44'20". Zadanie średnio trudne, ponieważ limity były dosyć luźne, a forma raczej ok, więc wystarczyło wystartować i zrobić swoje bez specjalnych nerwów. Wiadomo że dobre miejsca na crossie, to spory prestiż i przewaga psychologiczna przed sezonem, niestety tym razem nie liczyłem się w walce z czołówką. Po drugiej z dziesięciu długości które miałem do pokonania, znajome kłucie nad przeponą, ponownie dało o sobie znać i bojąc się ataku kolki, musiałem zredukować prędkość biegu. O dziwo nie pomogły trzy nospy zażyte przed startem. W każdym bądź razie dalszą taktyką było obliczenie na zegarku jakie czasy na okrążenie mnie satysfakcjonują i dają mi jeszcze odrobinę rezerwy w razie kolki, lub gdyby mnie ścięło. Szczególnie uciążliwe było niedostateczne wykorzystywanie zbiegów, podczas których kłucie się nasilało. Końcowym efektem był czas 41'40". Czas ten dał mi 6 miejsce, ze stratą 2'40" do zwycięzcy, Rina. Niedosyt i zaniepokojenie kolkami pozostaje, natomiast zadanie zrobienia limitu zostało wykonane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia mieliśmy jeszcze szansę uczestniczyć w popołudniowym lub nocnym treningu, w lasko koło zajazdu Jurajskiego w Podlesicach, w którym zatrzymały się ekipy z całej Polski. Niestety połamane drzewa i tym razem dały się we znaki, uniemożliwiając poruszanie się w tempie biegowym. Poirytowany takim stanem rzeczy, po zaliczeniu punktów 1, 2, 3, 5 i 18, wróciłem do ośrodka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej szczęścia mieliśmy w niedzielę, kiedy to zorganizowano trening techniczny na Morsku. Oczywiście połamane drzewa występowały również tam, ale dało się między nimi spokojnie manewrować. Mapa już praktycznie znana przeze mnie na pamięć, ponieważ treningi odbywają się tam co roku, a punkty stoją często w tych samych miejscach, świecąc niemiłosiernie z dalekich odległości. Jednak mimo wszystko był to fajny trening i dobre rozbieganie po crossie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ciekawym weekendzie dochodzę do wniosku, że może czas przenieść cross w inne miejsce, ponieważ Podlesice nie są jedyną miejscowością gdzie można wyznaczyć fajną pętlę, natomiast walory treningów technicznych już praktycznie nie istnieją dla tych którzy jeżdżą tam nieprzerwanie od 5 lat. Jednak to tylko drobna sugestia, ponieważ sam erę crossów prawdopodobnie zakończyłem tegorocznym biegiem...teraz już będę za stary;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6ddn5zNtdI/AAAAAAAAB2I/HnUnu6iqF8Q/s1600-h/IMG_1476.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6ddn5zNtdI/AAAAAAAAB2I/HnUnu6iqF8Q/s200/IMG_1476.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451428814067185106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8445243750428346810?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8445243750428346810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8445243750428346810' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8445243750428346810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8445243750428346810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/03/cross-podlesice.html' title='Cross Podlesice'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6ddn5zNtdI/AAAAAAAAB2I/HnUnu6iqF8Q/s72-c/IMG_1476.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2997409705931483378</id><published>2010-03-17T18:30:00.003+01:00</published><updated>2010-03-17T20:07:34.358+01:00</updated><title type='text'>Obóz w Hiszpanii</title><content type='html'>Pierwszy w tym roku wyjazd zagraniczny, już za mną. Razem z Wiesiem, Darią i Ulą, udało nam się podłączyć do zgrupowania Kadry Narodowej Juniorów, w Hiszpanii. Okazja do treningu wyśmienita, ponieważ warunki pogodowe w Polsce, bieganiu na mapie nie sprzyjały. Natomiast już zeszłoroczna wyprawa do Portugalii, w podobnym okresie, pokazała że jest to niezastąpione przetarcie przed rozpoczynającym się sezonem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak rozpoczęła się nasza podróż z Trójmiasta, tradycyjnym czerwonym busem, w kierunku Warszawy. Podróż dla mnie wyjątkowo krótka, ponieważ po przygotowywaniu projektu na studia i całkowicie nieprzespanej nocy, tylko wsiadłem do samochodu i obudziłem się dopiero w Warszawie na lotnisku. Oddaliśmy busa Paszy, pożegnaliśmy się z Asią, oraz Patisem i wylecieliśmy na podbój zachodu Europy. Pierwszym przystankiem na naszej trasie był Paryż. Niestety mimo bliskiej odległości od stolicy Francji, znanej również jako stolica miłości, lotnisko Charles de Gaulle do romantycznych miejsc nie należało. Kolejnym przystankiem był już hiszpański Madryt. Po wypożyczeniu dużego, brzydkiego busa, ruszyliśmy na zachód, do miejscowości Navalcan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym co nas zaskoczyło, było nasze miejsce zamieszkania. W wynajętym mieszkaniu było zimniej niż na zewnątrz, a dodatkowo musieliśmy spać po dwie osoby na jednym łóżku. Warunki które początkowo wzbudzały obawy, później stały się głównym tematem żartów. Śmiechom i nie było końca, a atmosfera z każdym dniem była co raz lepsza. Treningi w okolicach Navalcan również można zaliczyć do pozytywnych aspektów wyjazdu. Większość terenów była otwarta, pokryta skałami i pofałdowana pagórkami. Trenerka przygotowała dla nas takie treningi jak, bieg w parach, liniówki, stawianie punktów, czy też trasy średnie i sprinterskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czterech dniach biegania, nadszedł czas na przeprowadzkę do miejscowości Navaleno, zlokalizowanej w sąsiedztwie terenów, w których w lipcu odbywać się będą Mistrzostwa Europy Juniorów. Po drodze udało nam się jeszcze przeprowadzić krótki trening w terenie, który znajdował się na przy naszej trasie przejazdu z Navalcan do Navaleno. Po dotarciu na miejsce, okazało się że zarówno warunki mieszkalne, jak i biegowe, różnią się od tych z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej. Zamieszkaliśmy w budynku dawnej stacji kolejowej, przerobionej na pensjonat. Na miejsce pobytu nie mogliśmy narzekać...no może na braki papieru toaletowego, który Daria nagminnie nadużywała do smarkania. tereny różniły się głównie przebieżnością, ponieważ zamiast terenów otwartych i półotwartych, mieliśmy do czynienia z lasem, pokrytym w mniejszym lub większym stopniu uciążliwymi porostami. Ilość i rozmieszczenie skał również się zmieniły, ponieważ tym razem występowały raczej skupiska większych skał i ścian skalnych, a nie pola pokryte w całości mniejszymi skałkami. W Navaleno trenerka również zadbała o różnorodność treningów, umiejętnie mieszając treningi szybkie z wolniejszymi, zostawiając na sam koniec wisienkę na torcie, jaką były "pierwsze zmiany".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanowczo najlepiej wspominanym przeze mnie momentem wyjazdu, była krótka wizyta w Madrycie. Musieliśmy odwieźć Papusia na samolot, żeby zdążył na zawody w Danii i przy okazji przeznaczyliśmy około czterech godzin na zwiedzanie miasta. Nie myśląc nawet o starówce i muzeach, od razu udaliśmy się z Wiesiem, Olejem i Witkiem na Santiago Bernabeu. Wycieczka po stadionie trochę nas kosztowała,ale ogromu tego miejsca i niemal namacalnego ducha piłki nożnej, unoszącego się w tym obiekcie, nigdy nie zapomnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały wyjazd oceniam, jako ŚWIETNY!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En8tJb_9I/AAAAAAAAB18/zPL_xiy3Lo8/s1600-h/img019.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 147px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En8tJb_9I/AAAAAAAAB18/zPL_xiy3Lo8/s200/img019.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449680947959824338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En8PS4LGI/AAAAAAAAB10/Djp-rfXUpM4/s1600-h/img018.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En8PS4LGI/AAAAAAAAB10/Djp-rfXUpM4/s200/img018.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449680939946355810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En7W-Af8I/AAAAAAAAB1s/3_dybDehYGE/s1600-h/img017.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En7W-Af8I/AAAAAAAAB1s/3_dybDehYGE/s200/img017.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449680924826435522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En6lprnKI/AAAAAAAAB1k/jzIOgNtcl9Q/s1600-h/img016.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En6lprnKI/AAAAAAAAB1k/jzIOgNtcl9Q/s200/img016.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449680911587843234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En5599VzI/AAAAAAAAB1c/HncgBzCSDYE/s1600-h/img015.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En5599VzI/AAAAAAAAB1c/HncgBzCSDYE/s200/img015.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449680899861731122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6EmyC5cUjI/AAAAAAAAB1Q/UEWzhsRxfeg/s1600-h/img014.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 131px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6EmyC5cUjI/AAAAAAAAB1Q/UEWzhsRxfeg/s200/img014.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449679665308127794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emxo6tLmI/AAAAAAAAB1I/7E4dya-yoEY/s1600-h/img013.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emxo6tLmI/AAAAAAAAB1I/7E4dya-yoEY/s200/img013.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449679658334105186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emw3eSL-I/AAAAAAAAB1A/ytaU-rrRi_A/s1600-h/img012.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 151px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emw3eSL-I/AAAAAAAAB1A/ytaU-rrRi_A/s200/img012.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449679645061558242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6EmwKLX3gI/AAAAAAAAB04/P8GS1WfmsKE/s1600-h/img011.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6EmwKLX3gI/AAAAAAAAB04/P8GS1WfmsKE/s200/img011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449679632902643202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emvdp4rbI/AAAAAAAAB0w/UVcm9O4-k8E/s1600-h/img010.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6Emvdp4rbI/AAAAAAAAB0w/UVcm9O4-k8E/s200/img010.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449679620951027122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2997409705931483378?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2997409705931483378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2997409705931483378' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2997409705931483378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2997409705931483378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/03/oboz-w-hiszpanii.html' title='Obóz w Hiszpanii'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S6En8tJb_9I/AAAAAAAAB18/zPL_xiy3Lo8/s72-c/img019.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5073336132706796758</id><published>2010-02-21T15:57:00.005+01:00</published><updated>2010-02-21T18:35:10.574+01:00</updated><title type='text'>Od granicy, do granicy</title><content type='html'>Jeszcze w zeszłą środę, razem z Jackiem Nowakiem zdobywałem Śnieżkę, podczas wycieczki biegowej. Dzisiaj, cztery dni później, na cel mojego wybiegania obrałem sobie północną granicę Polski, czyli morze Bałtyckie. Zawsze lubiłem w swojej karierze biegowej ten motyw podróżnika i przebywania dużych odległości między kolejnymi treningami, oraz startami. Być może odziedziczyłem po ojcu marynarzu to uczulenie od przebywania dłuższego czasu w jednym miejscu;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie sam trening nie był zachwycający, ponieważ bieganie po miejskich chodnikach jest dla mnie wyjątkowo nieprzyjemne, niestety warunki w lesie nie są przychylne poruszaniu się...a bieganiu w szczególności. Jednak sama wizyta na Zaspiańskim molo należała niewątpliwie do przyjemności. Dawno już nie zatopiłem się w szumie morza, oraz skrzeczeniu mew, które uparcie zmagają się z nadmorskim wiatrem. Krótkie zerknięcia na boki...z jednej strony gdański port, przyjmujący właśnie prom który przypłynął ze Szwecji...oj popłynąłbym tam sobie...z drugiej strony Sopot i Gdynia, którym zdecydowanie nie pasuje ta zimowa aura i które czekają aż promienie słoneczne znowu zapełnią miejskie plaże turystami. Później jedno dłuższe spojrzenie na horyzont, który zachęca do kolejnych podróży...cóż, tym razem trzeba się było jednak odwrócić na pięcie i wrócić biegiem do domu, ale w głowie już kołacze obietnica wielu ciekawych wyjazdów, które niesie ze sobą zbliżający się sezon:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S4FQKFBfsJI/AAAAAAAABds/oc0qamRU1TY/s1600-h/bieganie.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S4FQKFBfsJI/AAAAAAAABds/oc0qamRU1TY/s200/bieganie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5440717958917632146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5073336132706796758?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5073336132706796758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5073336132706796758' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5073336132706796758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5073336132706796758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/02/od-granicy-do-granicy.html' title='Od granicy, do granicy'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S4FQKFBfsJI/AAAAAAAABds/oc0qamRU1TY/s72-c/bieganie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8967845952709334426</id><published>2010-02-18T18:51:00.004+01:00</published><updated>2010-02-18T19:48:29.521+01:00</updated><title type='text'>Obóz zimowy - Jagniątków/Borowice</title><content type='html'>Wczoraj zakończyłem drugie zgrupowanie zimowe w obecnym cyklu przygotowawczym. Jego głównym zadaniem było doszlifowanie formy fizycznej przed tegorocznym sezonem. Przeważnie na tego typu obozach jest możliwość przeprowadzenia również treningów technicznych, jednak tym razem ilość śniegu uniemożliwiła jakiekolwiek bieganie z mapą. Nie ma jednak tego złego, ponieważ pokonywanie kłopotliwych zwałów śniegu, samo w sobie jest świetnym treningiem siłowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zgrupowanie wyruszyłem w sobotę, 6 lutego wieczorem, niedługo po nieudanym dla mnie Biegu Urodzinowym Gdyni. Niestety chrypka, która pozostała mi po biegu, oraz przeciągi w ekskluzywnych Tanich Liniach Kolejowych, zaowocowały zaraz po przyjeździe uciążliwym kaszlem. Postanowiłem jednak wykonywać swoje treningi tak jak nakazywał mi plan treningowy, co do czwartku udawało mi się całkiem nieźle. Tego dnia jednak choroba kompletnie mnie rozłożyła i byłem zmuszony zrobić sobie jeden dzień przerwy. W piątek i sobotę dochodziłem jeszcze do siebie, pozwalając sobie jedynie na jedno krótkie wybieganie dziennie, natomiast w niedzielę nadarzyła mi się okazja dołączenia do Janci, który wybierał się do Jakuszyc. Bez zastanowienia skorzystałem z tej możliwości przeprowadzenia treningu na nartach biegowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poświęciłem 30zł w celu wypożyczenia sprzętu, czego nie żałuję. Rozpocząłem swoją wycieczkę w Jakuszycach, pojechałem w stronę Szklarskiej Poręby, przecinając stare torowisko, mijając ruiny starej kopalni minerałów i dojeżdżając aż do Chatki Robaczki. Wtedy postanowiłem zawrócić, a że nie znam za dobrze tych terenów, pojechałem tą samą drogą. W Jakuszycach zostało mi jeszcze trochę czasu, więc ruszyłem na Rozdroże Pod Cichą Równiną. Później już tylko zjazd na Polanę Jakuszycką i finito. Bardzo fajna wycieczka na nartach. 137 minut, 18.6km, jak na moje umiejętności narciarskie całkiem nieźle:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S32IWJjk9WI/AAAAAAAABdM/BkLqn9qb49Q/s1600-h/narty.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S32IWJjk9WI/AAAAAAAABdM/BkLqn9qb49Q/s200/narty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439653839037068642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym ciekawym treningu nadszedł czas na przeprowadzkę do Borowic. Wcale się z tego powodu za bardzo nie cieszyłem, ale cóż, jak trzeba to trzeba. Tak jak się spodziewałem, w Borowicach w moim odczuciu jest gorsze jedzenie, gorsze wyjście na trening i już mi się tam nudzi z braku zasięgu, oraz internetu. Jednak ciągle osłabiony lekko chorobą kontynuowałem tam treningi. Do ciekawszych na pewno należał Cross, który został przeprowadzony w iście polarnych warunkach. Śniegu po kolana!!!&lt;br /&gt;Jednak we wtorek nadeszła smutna wiadomość od mojej siostry:"w piątek o 11 masz egzamin poprawkowy z matmy, musisz wracać!". Tak więc jasnym się stało że następnego dnia wieczorem trzeba wsiąść w pociąg i wracać do Gdańska. Ale na ostatnie przedpołudnie postawiłem sobie jeszcze jedno zadanie. Otóż należy zdobyć tą cholerną Śnieżkę. Tak więc wybraliśmy się w środowe przedpołudnie, z Jackiem Nowakiem, na wycieczkę biegową w stronę najwyższego szczytu tych okolic. Tak dobrych warunków pogodowych nie pamiętam. Widoczność idealna, słońce świeciło, trasa udeptana, brak wiatru...ideał. Nic dziwnego że Śnieżka nie była dla nas problemem, chociaż wycieczkę prowadziliśmy w przyzwoitym tempie. Wracając zahaczyliśmy jeszcze o samotnie, spotykając tam młodszą część naszej grupy i ruszyliśmy z powrotem do Borowic. 167minut, 24km. Tak też zakończyło się moje zgrupowanie. W drodze powrotnej wykupiłem sobie miejsce leżące i była to chyba najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć. Zupełnie inny komfort tak długiej jazdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbliższe wyzwanie jest nie bardzo sportowe. Piątkowy egzamin... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S32K9oOSt4I/AAAAAAAABdY/aPM7ZQse9T4/s1600-h/wycieczka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S32K9oOSt4I/AAAAAAAABdY/aPM7ZQse9T4/s200/wycieczka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439656716307445634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-8967845952709334426?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/8967845952709334426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=8967845952709334426' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8967845952709334426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/8967845952709334426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/02/oboz-zimowy-jagniatkowborowice.html' title='Obóz zimowy - Jagniątków/Borowice'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S32IWJjk9WI/AAAAAAAABdM/BkLqn9qb49Q/s72-c/narty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-514526251979097926</id><published>2010-02-07T14:27:00.002+01:00</published><updated>2010-02-07T15:03:01.069+01:00</updated><title type='text'>Bieg Urodzinowy Gdyni</title><content type='html'>6 lutego rozgrywane były w trójmieście dwa ciekawe biegi. III edycja Grand Prix Sopotu w biegach po plaży (4km) i Bieg Urodzinowy Gdyni (10km). Do ostatniej chwili, a mianowicie piątku wieczór, wahałem się w której z tych imprez wziąć udział. Na GPS byłem już dwa razy i istniała szansa wywalczenia jakiegoś dobrego miejsca, natomiast na BUG jechało więcej znajomych, dystans wydawał się dłuższy i ciekawszy, jedynie wpisowe w wysokości 20zł odstraszało mój ostatnio nadwyrężony budżet. Koniec końców zdecydowałem się jednak na bieg w Gdyni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim razem, na tej samej trasie, startowałem 11.11.2009 na Biegu Niepodległości. Wtedy zniszczył mnie błąd taktyczny i kolki wynikające z owego błędu. Ustawiłem się w środku stawki i musiałem od początku biec rwanym tempem, żeby powyprzedzać tak zwanych "statystów", których radości z biegania w żadnym wypadku nie neguję, ale nie rozumiem czemu zawsze lwia ich część zajmuje na starcie pozycje usytuowane z przodu i później blokują innych. Po rwanym tempie i wyprzedzaniu na pierwszym okrążeniu szybko chwyciły mnie kolki i popsuły tamten występ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogatszy o to doświadczenie tym razem ustawiłem się prawie w pierwszej linii. Gdy start ruszył zacząłem realizować swój chłodno skalkulowany plan, który zakładał utrzymywanie własnego komfortowego tempa i nie oglądanie się na wyprzedzających lub wyprzedzanych. pierwsza prosta poszła całkowicie po mojej myśli, utrzymywałem wysokie tempo, które jednak miało zapewnić mi zachowanie odpowiednich rezerw na końcówkę biegu. Na pierwszym nawrocie zacząłem czuć dziwne ćmienie w jamie brzusznej, więc dmuchając na zimne odrobinę zwolniłem tempo, chcąc być pewnym braku wystąpienia problemów. W tym momencie doszedł mnie Kowal, z którym przebiegłem całą drugą prostą. Na kolejnym nawrocie, w parku, zaczęło mnie znowu ćmić, tym razem odrobinę mocniej, więc kolejne zwalnianie...Kowal odszedł. No ale najgorsze miało nastąpić w połowie trzeciej prostej. Złapała mnie kolka w lewej części brzucha. Normalnie mnie to załamało, że biegnę równo, nie przeginam z prędkością, nawet zwalniam jak coś czuję....i i tak mnie to gówno chwyciło. No to od razu na niższy bieg i zwalniam. Wyprzedziło mnie trochę osób, mi się trochę polepszyło, no to lecę dalej. Trochę udało mi się podgonić i w połowie 4 prostej trach...kolka z prawej strony. No to już było niewesołe. Znowu niższy bieg i czekam aż minie, a tu kolejne osoby mnie wyprzedzają. Na nawrocie w parku jeszcze było ciężko bo złapały mnie jakby z dwóch stron, ale chwilę później odpuściły...tylko że morale już nie te. Miałem walczyć o jakieś 35-36 minut, a się okazuje że trzeba walczyć o zmieszczenie się w 40. Jakoś tak mi się już trochę nie chciało biec i trochę bałem się kolejnych kolek, więc tempa już nie forsowałem. I nagle w połowie piątej długości (jakiś 7km) ktoś mnie klepnął w ramię i okazało się że to Daria. Od razu sobie pomyślałem że gdybym z nią przegrał, to byłaby ze mnie pompa przez cały sezon:P więc wszystkie kolki i niechęci minęły. Przyspieszyłem na ostatnie 1,5 długości i najpierw przeszliśmy z Darią jednego ziomka, później jej odszedłem i zacząłem gonić dwóch mocnych graczy. Jednego dostałem na nawrocie w parku i to w zasadzie mi wystarczyło, ale zawziąłem się w sobie i na finiszu wyprzedziłem też tego drugiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zająłem 35 miejsce, z czasem 39:06...więc różowo nie jest.&lt;br /&gt;Muszę się podowiadywać jak się pozbyć kolkowych problemów...i wtedy będzie dopiero o czym rozmawiać.&lt;br /&gt;A tym czasem siedzę sobie pierwszy dzień na obozie w Jagniątkowie i dokonuję ostanich szlifów przed sezonem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S27H8d3JXSI/AAAAAAAABZg/Z5f6qZdENjg/s1600-h/D.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S27H8d3JXSI/AAAAAAAABZg/Z5f6qZdENjg/s200/D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435501641904774434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-514526251979097926?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/514526251979097926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=514526251979097926' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/514526251979097926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/514526251979097926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/02/bieg-urodzinowy-gdyni.html' title='Bieg Urodzinowy Gdyni'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S27H8d3JXSI/AAAAAAAABZg/Z5f6qZdENjg/s72-c/D.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1764130090459987221</id><published>2010-02-02T12:20:00.002+01:00</published><updated>2010-02-02T12:32:47.568+01:00</updated><title type='text'>Wybiegać zaliczenie</title><content type='html'>Tak się składa, że jako pilny student Uniwersytetu Gdańskiego, mam na swojej głowie tak głupi i absorbujący przedmiot jak w-f. Wychowanie fizyczne samo w sobie jest bardzo fajne i ważne...ale kiedy trenuję i mam na głowie też inne zajęcia, to nie specjalnie widzę potrzebę tracenia na to czasu. Ale od czego są na studiach sekcje sportowe, jak nie od zwalniania z tak nieprzyjemnych obowiązków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż udało mi się zapisać do sekcji lekkoatletycznej i przekonać trenera, że moje treningi klubowe są wystarczające i nie wymagają ingerencji. Jest to całkiem wygodny układ, no ale nic nie ma za darmo, tak więc musiałem pod koniec semestru wybiegać sobie zaliczenie. Postawiono przede mną zadanie przebiegnięcia rzekomo 6 kilometrowego przełaju. Przełaj to był na pewno, bo śnieg po kolana w niektórych miejscach, był dosyć uciążliwą przeszkoda, ale 6km to to nie było. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców GPS pokazał pokonaną odległość 5,17 km, zrobione w czasie 22:28. Trener zadowolony....ja jak na tą walkę ze śniegiem w sumie też...wpis do indeksu zrobiony....i wszyscy żyli długo i szczęśliwie....aż do kolejnych egzaminów :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2gNSOxho3I/AAAAAAAABZQ/WpjONlk8HHI/s1600-h/p%C4%99tla.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2gNSOxho3I/AAAAAAAABZQ/WpjONlk8HHI/s200/p%C4%99tla.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433607557277131634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1764130090459987221?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1764130090459987221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1764130090459987221' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1764130090459987221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1764130090459987221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/02/wybiegac-zaliczenie.html' title='Wybiegać zaliczenie'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2gNSOxho3I/AAAAAAAABZQ/WpjONlk8HHI/s72-c/p%C4%99tla.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4848165841182698766</id><published>2010-01-28T23:00:00.002+01:00</published><updated>2010-01-28T23:22:37.165+01:00</updated><title type='text'>Nowość na sali</title><content type='html'>Podczas przygotowań zimowych, bardzo ważną rolę w moich przygotowaniach odgrywa trening na sali. Jest tam ciepło, można czasem kopnąć piłkę, więc mimo tego że jest ciężki i bolesny, to raczej go lubię. Ostatnio spotkała nas na takowym treningu pewna nowość, która okazała się bardzo fajnym urozmaiceniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w jednym rogu sali leżały trzy puste mapy. Nie znowu takie zwykłe mapy, bo były one stworzone z wycinków wielu innych map. Jedna była przydzielona Małemu, druga Darii, a trzecia mi. Na drugim końcu sali (patrząc po długim boku) leżała jedna mapa, z wyrysowanymi wieloma "luźnymi" punktami, oraz jedną długą trasą. Mieliśmy zadanie biegać od naszej mapy do wyrysowanej mapy i z powrotem przenosząc punkty w naszej pamięci. Dodatkowym utrudnieniem było bieganie dookoła sali, a nie tylko po jednym jej boku. Dostaliśmy 20 minut na przeniesienie jak największej ilości punktów. Mimo że biegaliśmy tylko dookoła sali, to kilka takich rundek potrafiło całkiem nieźle dać w kość:) Zabawa była bardzo fajna! Niestety musieliśmy później się szybko zwijać i nie zdążyliśmy policzyć kto wygrał...poziom był wyrównany i ciężko powiedzieć jak było na pewno, ale tak na oko chyba Daria była pierwsza, drugi był chyba Mały, a ja ostatni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł treningu zawdzięczamy Darii, która pamięta go jeszcze z treningów w Pabianicach. Mam nadzieje że będzie często powtarzany podczas naszych przygotowań.&lt;br /&gt;Na dołączonych mapach czerwonym kolorem zaznaczyłem punkty które zdążyłem przenieść, natomiast niebieskim te, na które zabrakło mi czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOBmFjSDI/AAAAAAAABXs/iAIGpQhwGUI/s1600-h/img003.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOBmFjSDI/AAAAAAAABXs/iAIGpQhwGUI/s200/img003.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431919521128728626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOBGJRSbI/AAAAAAAABXk/PBiS-uXFAuc/s1600-h/img002.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOBGJRSbI/AAAAAAAABXk/PBiS-uXFAuc/s200/img002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431919512554391986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOAze3KmI/AAAAAAAABXc/QEbkkrPuexA/s1600-h/img006.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOAze3KmI/AAAAAAAABXc/QEbkkrPuexA/s200/img006.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431919507544681058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOAe3tkaI/AAAAAAAABXU/QtmQCXI_WIM/s1600-h/img005.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOAe3tkaI/AAAAAAAABXU/QtmQCXI_WIM/s200/img005.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431919502011765154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4848165841182698766?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4848165841182698766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4848165841182698766' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4848165841182698766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4848165841182698766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/01/nowosc-na-sali.html' title='Nowość na sali'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S2IOBmFjSDI/AAAAAAAABXs/iAIGpQhwGUI/s72-c/img003.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3172922387964285384</id><published>2010-01-24T16:07:00.002+01:00</published><updated>2010-01-24T16:17:05.545+01:00</updated><title type='text'>Wycieczka biegowa...</title><content type='html'>Jak to zwykle bywa, życie jest dosyć przewrotne. Niedziela oznaczająca dla większości ludzi dzień odpoczynku, lenistwa i błogiego oddawania się zajęciom pokroju leżenia na kanapie, oglądania TV, lub chadzania po galeriach handlowych....dla mnie oznacza wycieczkę biegową.Generalnie nie jest to mój ulubiony rodzaj treningu. Jest nudny, męczący i czasochłonny, a ja nie lubię poświęcać dużo czasu na jedno zajęcie...szczególnie nie w sesji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza wycieczka nie odbiegała od normy: była nudna, była męcząca i czasochłonna. Wykonana w lesie w pobliżu osiedla Dąbrowa w Gdyni, oraz częściowo na tym osiedlu. Jako że biegłem z mapą, na początku podejmowałem nieśmiałe próby biegu na przełaj, ale biały puszek skutecznie mi to uniemożliwił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie nie ma o czym więcej pisać...20 km brodzenia przez wszechogarniającą biel i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1xkSAlCJ3I/AAAAAAAABWs/tGoS1oEoli4/s1600-h/mapa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1xkSAlCJ3I/AAAAAAAABWs/tGoS1oEoli4/s200/mapa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430325511257728882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3172922387964285384?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3172922387964285384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3172922387964285384' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3172922387964285384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3172922387964285384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/01/wycieczka-biegowa.html' title='Wycieczka biegowa...'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1xkSAlCJ3I/AAAAAAAABWs/tGoS1oEoli4/s72-c/mapa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5806902434306428500</id><published>2010-01-18T13:56:00.002+01:00</published><updated>2010-01-18T14:27:24.720+01:00</updated><title type='text'>zima, 20, zmiany, sesja, perspektywy, moje strony...czyli co u Hewiego piszczy</title><content type='html'>Zima - Ostatnio mój blog, nie należy do najczęściej aktualizowanych, a to za sprawą zimowej pory. No ba tak naprawdę o czym tu pisać, skoro nic ciekawego się nie dzieje. Wprawdzie byłem na obozie świąteczno - sylwestrowym w Przesiece, gdzie się pobiegało, potańczyło i popiło, więc człowiek był spełniony i szczęśliwy, ale poza tym raczej nudy. Trenuję sobie któryś z kolejnych tygodni, formę na razie ciężko ocenić, ale chyba nie jest najgorzej...nogi jakoś się unoszą i opadają kawałek dalej, więc chyba moszna nazwać to bieganiem. Zresztą przecież wszystko moszna;)&lt;br /&gt;Oprócz długich mozolnych wybiegań i szybszych zakresów, brodząc po jaja w śniegu, zdarza się czasem rozmaitość pokroju startu w Grand Prix Sopotu w biegach po plaży, co jakoś pozwala mi odegnać zimową nudę. Generalnie się kręci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 - nastała ta złowieszcza chwila, która zdawała się niemożliwą...i Maciej przestał być nastolatkiem. Dzień 15.01.2010r rozpoczął trzecią dekadę mojego życia. Ale jak już wiele osób zdążyło ode mnie usłyszeć: "W metryczkę nikt mi nie patrzy, a duchem i samopoczuciem jestem jak 17 latek" ...czyli jest generalnie git :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zmiany - nowy rok przyniósł w moim życiu dosyć poważną zmianę, a mianowicie zmianę Polara na Garmina. Zakupiłem ostatnio, z moich pierwszych uciułanych pieniędzy (które o dziwo nie pochodziły ze sprzedaży mojego rozchwytywanego wizerunku, a zawsze myślałem że tak właśnie będzie:P ) Garmina Forerunnera 305. Po kilku latach korzystania z Polara, jeden trening z Garminem sprawił, że nie będę tęsknił za tym pierwszym. Mnóstwo dokładniejszych danych i możliwości programów Garmin Training Center, Quick Route, oraz Google Earth, zapewniły mi sporo dobrej treningowej zabawy:) Generalnie, zawsze jakiś krok do przodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja - Sama sesja zbliża się wielkimi krokami, bo początek już 25 stycznia. Na razie męczę się z ćwiczeniami...Mikroekonomie udało się jakoś zaliczyć, Angol to z palcem w....nosie, ale za to Matma to jakaś pomyłka^^ Zabrakło mi jednego punktu żeby zaliczyć drugie kolokwium, a co za tym idzie, całą matematykę. Dzisiaj oblałem poprawkę i w czwartek mam ostateczną próbę. Generalnie szkoda gadać....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Perspektywy - Komisja Strategii Promocji i Rozwoju w nowy rok wstąpiła z jeszcze większym zapałem do szerzenia dobrej nowiny o naszej dyscyplinie. Załatwiłem sobie właśnie bajeczne warunki w pracy...że generalnie pracuje kiedy mi się podoba, więc teraz pewnie będę mógł dotrzymać kolegom z Komisji kroku i rozwijać nasz piękny sport. Z takich ciekawszych newsów, w Pomorskim Okręgowym Związku Orientacji Sportowej, również zauważono potrzebę promocji i powierzono mi to zadanie...głowa pęka od pomysłów, więc pozostaje tylko zakasać rękawy i do roboty:D Generalnie perspektywy budżetowe niewesołe, ale czuję w kościach że Orienteering zaskoczy w końcu w Polsce i to całkiem nieźle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje strony - Dzięki możliwościom dawanym przez Garmina, mogę w końcu zaprezentować gdzie Hewi spędza większość swojego biegowego życia. Jest to pętelka w lesie, zaraz po oknami mojego domu. Ma trochę ponad 3km...trochę zbiegów, trochę podbiegów, mniej lub bardziej stromych, zależy w którą stronę się biegnie. Biegam sobie na niej już dobrych kilka lat i jeszcze nigdy mi się nie znudziła. Wczoraj np. biegałem 120' wycieczki biegowej, latając w kółko i było całkiem sympatycznie:P Tak więc znajcie wszyscy moją magiczną pętlę, bo.....generalnie jest fajna ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1Rhlb1WVZI/AAAAAAAABWE/LMF3hL1H2Mw/s1600-h/p%C4%99tla.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 172px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1Rhlb1WVZI/AAAAAAAABWE/LMF3hL1H2Mw/s200/p%C4%99tla.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428070746642863506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;br /&gt;Hewi :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5806902434306428500?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5806902434306428500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5806902434306428500' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5806902434306428500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5806902434306428500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2010/01/zima-20-zmiany-sesja-perspektywy-moje.html' title='zima, 20, zmiany, sesja, perspektywy, moje strony...czyli co u Hewiego piszczy'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/S1Rhlb1WVZI/AAAAAAAABWE/LMF3hL1H2Mw/s72-c/p%C4%99tla.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6746195066543617592</id><published>2009-12-21T00:03:00.002+01:00</published><updated>2009-12-21T00:09:26.964+01:00</updated><title type='text'>Wycieczka biegowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6uaqTJZ8I/AAAAAAAABSQ/jRsmJIAjy-U/s1600-h/img176.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 130px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6uaqTJZ8I/AAAAAAAABSQ/jRsmJIAjy-U/s200/img176.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417459174827714498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza wycieczka biegowa była urozmajcona takimi elemantami jak mapa z wyrysowaną trasą, śnieg (szczególnie ciekawy na ostrych zboczach), oraz w pyte niska temperatura. Generalnie ubranie 2 par spodni, 2 par rękawiczek, 2 par grubych skarpetek, grubszych adidasów, ocieplacza, polara, rki, szalika, grubej czapki...pozwoliło mi przeżyć 120 minut w lesie. Podczas biegu miałem możliwość zajęcia czymś uwagi, ponieważ oprócz czytania mapy, interesującym zajęciem było przywracanie krążenia w niektórych kończynach:P Gorąco polecam tego typu atrakcje, ubaw po pachy:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6746195066543617592?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6746195066543617592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6746195066543617592' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6746195066543617592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6746195066543617592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/12/wycieczka-biegowa.html' title='Wycieczka biegowa'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6uaqTJZ8I/AAAAAAAABSQ/jRsmJIAjy-U/s72-c/img176.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7535805579716561850</id><published>2009-12-20T23:30:00.002+01:00</published><updated>2009-12-20T23:48:36.743+01:00</updated><title type='text'>Bieg Mikołajkowy</title><content type='html'>Z lekkim tygodniowym poślizgiem, muszę wspomnieć o tak ważnym wydarzeniu jakim był X Bieg Mikołajkowy Rady Dzielnicy Dąbrowa. Nie ma się za bardzo o czym rozpisywać. Nie wiem na ile biegałem, ale podejżewam że około 2 kilometry....pięć okrążeń wokół dużej szkole na Dąbrowie, jeżeli komuś to coś mówi. Uplasowałem się na trzecim miejscu, z czasem 7'30". Niewątpliwie ciekawym doświadczeniem był mój pierwszy start w kategorii M99...no cóż, starość nie radość;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6lrqxal_I/AAAAAAAABSE/TVjm9q-gKLI/s1600-h/img175.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6lrqxal_I/AAAAAAAABSE/TVjm9q-gKLI/s200/img175.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417449571407796210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7535805579716561850?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7535805579716561850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7535805579716561850' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7535805579716561850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7535805579716561850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/12/blog-post.html' title='Bieg Mikołajkowy'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sy6lrqxal_I/AAAAAAAABSE/TVjm9q-gKLI/s72-c/img175.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1665219406194517738</id><published>2009-11-12T15:38:00.004+01:00</published><updated>2009-11-12T15:51:20.907+01:00</updated><title type='text'>XII Jesienny Bieg Dziennika Bałtyckiego i GOSiRu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvweOlj1-wI/AAAAAAAABHg/Dq2j9m7XG4s/s1600-h/img168.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvweOlj1-wI/AAAAAAAABHg/Dq2j9m7XG4s/s200/img168.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403226888887204610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak co roku, by urozmaicić okres roztrenowania, postanowiłem wystartować w Biegu Niepodległości na 10km, który jest organizowany w głównej mierze przez GOSiR. Apetyty na dobry wynik w tym roku był całkiem duży, ponieważ w przeciwieństwie do lat poprzednich, podczas roztrenowania troszkę się poruszam. Co więcej udało mi się zrzucić trochę wagi i powinno mi się biegać lżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała oczekiwania, ponieważ kompletnie zawaliłem sprawę taktycznie. Świerzość w nogach była wyczuwalna i była szansa na bardzo dobry bieg. Na starcie jednak dałem się zepchnąć za grupkę biegaczy "statystów". Poirytowany sytuacją, zaraz po sygnale startowym zacząłem ich wyprzedzać dąrząc do czołówki biegnącej grupy. Przy wyprzedzaniu straciłem jednak głowe i za bardzo wyrwałem do przodu, co pół okrążenia później zaskutkowało sporymi problemami z oddychaniem, a za następne pół kółka pojawiła się spora kolka. Następne okrążenie to w całości walka o życie...wolny bieg, przeplatany czterema 5 metrowymi marszami, mającymi zgubić kolkę. Ostatnie okrążenie, to chwilowy nawrót części sił. Wykorzystałem go by przez 75% okrążenia stopniowo przyspieszać, a następne 25%, to już ambitny finish.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z planowanych 35-36 minut wyszło rzutem na taśmę 38:24. Cóż, bieg nieudany, ale z pewnością znowu dostałem nauczkę że biegi 10km i więcej, mają to do siebie że trwają długo i dają czas na znalezienie swojego tempa i wyprzedzenie statystów....a nie da się ich wygrać szarżująć przez pierwsze 1,5km. Takich nauczek w życiu już kilka miałem, ale może tym razem wbije sobie ją do głowy;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1665219406194517738?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1665219406194517738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1665219406194517738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1665219406194517738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1665219406194517738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/11/xii-jesienny-bieg-dziennika-batyckiego.html' title='XII Jesienny Bieg Dziennika Bałtyckiego i GOSiRu'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvweOlj1-wI/AAAAAAAABHg/Dq2j9m7XG4s/s72-c/img168.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3154959424191059227</id><published>2009-11-12T15:38:00.001+01:00</published><updated>2009-11-12T15:38:45.549+01:00</updated><title type='text'>Smalandskavlen</title><content type='html'>Generalnie nie mogę teraz znaleźć mapy...ale kiedy mi się uda, nadrobię zaległości :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3154959424191059227?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3154959424191059227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3154959424191059227' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3154959424191059227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3154959424191059227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/11/smalandskavlen.html' title='Smalandskavlen'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3253185440790851559</id><published>2009-11-12T14:32:00.000+01:00</published><updated>2009-11-12T14:58:43.746+01:00</updated><title type='text'>Long - Sadowne</title><content type='html'>Sporo wody upłynęło w rzece od ostatniej aktualizacji, a to rzecz jasna, z powodu braku czasu. Rozpoczęcie studiów, oraz nowej pracy, nie wpłynęło zbyt kreatywnie, na moje internetowe wypociny...czy to na blogu, czy też na stronie PZOS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie, korzystając z cennej, wolnej godzinki, chciałbym cofnąć się w czasie o jakieś trzy tygodnie, a mianowicie do dnia 18.10.2009, kiedy to rozgrywane były Mistrzostwa Polski w Długodystansowym Biegu na Orientację. Miejscem obranym przez organizatorów, do przeprowadzenia tego katorżniczego biegu, były lasy nieopodal miejscowości Sadowne, na Mazowszu. O przebiegu zawodów, plusach i minusach organizacji, można przeczytać w Orientpressie na stronie PZOS...nic z tego tytułu się nie traci, ponieważ Orientpress jest również mojego autorstwa:P W tym krótkim wywodzie chciałbym jednak skupić się wyłącznie na swoim biegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak można się łatwo domyślić, startowałem w kategorii M20, która miała tego dnia do przebiegnięcia trasę długości ok. 22km. Przy tak długiej trasie, przewyższenie 310 metrów, również dawało się we znaki. Bieg podzielony był na dwie cześci, pierwszą 10 kilometrową, w południowej części terenu, oraz po zmianie mapy, 12 kilometrową w północnej części terenu. O pierwszej pętli nie ma nawet za bardzo co napisać, ponieważ teren okazał się na tyle prosty, że udało mi się ją pokonać bez najmniejszego wachnięcia, w całkiem przyzwojtym tempie. Po zmianie mapy miałem nadzieję że ta część trasy będzie ciekawsza i będzie wymagała odrobiny zmysłu orientacji....niestety się myliłem. Północna część mapy okazała się równie banalna, co część południowa, więc na kłopoty techniczne nie było szans narzekać. Pojawiły się za to dosyć spore kłopoty fizyczne, które po 10pk drugiej mapy, zaczęły wymuszać na mnie poruszanie się prawie wyłącznie po ścieżkach, a po 14pk wogóle prawie uniemożliwiały poruszanie się:P Bieg zakończyłem na trzecim miejscu, za Jancią i Rinem, zdobywając w końcu swój pierwszy i jedyny tegoroczny medal Mistrzostw Polski....lepiej późno niż wcale, lepiej brąz niż żaden;) Niedosyt jednak pozostał, ponieważ na wyniku zaważyło opadnięcie z sił w samej końcówce wyścigu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvwUVjX9Y5I/AAAAAAAABHU/3C5Be8vNIQQ/s1600-h/2.+cz%C4%99%C5%9B%C4%87.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvwUVjX9Y5I/AAAAAAAABHU/3C5Be8vNIQQ/s200/2.+cz%C4%99%C5%9B%C4%87.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403216013443294098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvwUVf4fIoI/AAAAAAAABHM/ZYMwUKrEUN8/s1600-h/1.+cz%C4%99%C5%9B%C4%87.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvwUVf4fIoI/AAAAAAAABHM/ZYMwUKrEUN8/s200/1.+cz%C4%99%C5%9B%C4%87.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403216012505981570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3253185440790851559?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3253185440790851559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3253185440790851559' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3253185440790851559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3253185440790851559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/11/long-sadowne.html' title='Long - Sadowne'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SvwUVjX9Y5I/AAAAAAAABHU/3C5Be8vNIQQ/s72-c/2.+cz%C4%99%C5%9B%C4%87.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5755037244279185699</id><published>2009-10-12T22:23:00.000+02:00</published><updated>2009-10-12T23:06:53.295+02:00</updated><title type='text'>25manna</title><content type='html'>25manna to takie całkiem spore sztafety w szwecji. W tym roku było zgłoszonych bodajże 352 sztafety, po 25 osób każda....co daje 8800 zawodników. Oczywiste jest więc to, że zawody te muszą być całkiem ciekawym doświadczeniem. Tak sie składa że miałem w tym roku szczęście w nich uczestniczyć, ponieważ szwedzki klub Taby OK chciał mnie na nich przetestować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja podróż zaczęła się w piątek rano na lotnisku w Gdańsku. Początki były nerwowe, ponieważ jak dojechałem na terminal, okazało się że trwa właśnie ewakuacja. Do dziś nie wiem z jakiego powodu, no ale cóż. W każdym bądź razie po dłuższej chwili na parkindu wpuszczono nas do środka i miałem jakieś 10 minut na odebranie biletu, odprawe bagażową i dojście do samolotu. Po przybyciu do Sztokholmu okazało się że mieszkam ze świetnymi ludźmi, Goranem i Jenny....przesympatyczna para:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawody zaczęły się następnego dnia. Tak się niefortunnie złożyło że dostałem pierwszą zmianę i startowałem o 9 rano, z 352 innymi biegaczami. Oczywiście teoria o tym że nie powinienem rozpoczynać sztafety znalazła ponownie swoje potwierdzenie. Od samego początku było dosyć nerwowo i nie mogłem znaleźć odpowiedniej taktyki biegu. Biegowo czułem się świetnie, ale już na 3pk, po duzym błędzie zgubiłem główną grupę. Później jeszcze błędy na 4pk oraz 5pk i natąpił koniec marzeń o dobrym biegu. Nie pomogła nawet bardzo szybka w moim wykonaniu pozostała część trasy, po punkcie widokowym. Zakończyłem na 193 miejscu, ale reszta sztafety zdołała jeszcze wyciągnąć na dobrą 94 pozycję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia rywalizowaliśmy na średnim dystansie. Zostałem zgłoszony w mocno obsadzonej kategorii H20E. Już przed samym startem czułem się jakoś dziwnie spokojnie, jak nigdy dotąd i wiedziałem dokładnie jak chcę pobiedz. Moim założeniem było zacząć spokojnie, wejść w mapę, wyczuć jaką prędkość bezpiecznie utrzymywać, a później przyspieszać w łatwiejszych momentach a zwalniać w trudniejszych. Nie zdażyło mi się żadne potknięcie i zrealizowałem założenia w 100%. Nie popełniłem żadnego błędu, ale teren okazał się dla mnie na tyle skomplikowany, że tempo biegu nie było zachwycające. Skończyłem na 13 miejscu, na 54 zawodników, co uważam za duży sukces. Na kolegach z nowego klubu również zrobiło to chyba miłe wrażenie, więc jestem tam mile widziany ponownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd uważam za udany....niestety pora już wrócić do szarego nieorientalistycznego świata;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/StOaDF-7EoI/AAAAAAAABCQ/wVhfaFnJW0U/s1600-h/img124.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/StOaDF-7EoI/AAAAAAAABCQ/wVhfaFnJW0U/s200/img124.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391822556828996226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/StOaCmoHGSI/AAAAAAAABCI/hZGxTxy9V5A/s1600-h/img123.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 153px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/StOaCmoHGSI/AAAAAAAABCI/hZGxTxy9V5A/s200/img123.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391822548411816226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5755037244279185699?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5755037244279185699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5755037244279185699' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5755037244279185699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5755037244279185699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/10/25manna.html' title='25manna'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/StOaDF-7EoI/AAAAAAAABCQ/wVhfaFnJW0U/s72-c/img124.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-375886942478584657</id><published>2009-10-09T00:09:00.000+02:00</published><updated>2009-10-09T01:00:18.387+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski - nocne i sztafety</title><content type='html'>W zeszły weekend w Zamościu odbyły się Mistrzostwa Polski w nocnym i sztafetowym Biegu na Orientację. Czasu mam niewiele więc nie będę się szczególnie rozpisywać na ich temat:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nocne: &lt;br /&gt;Noga się wsumie kręciła i liczyłem na odwrócenie tegorocznego mistrzostwo polskiego pecha. Na 1pk i 3pk drobne wachnięcia kierunkowe. 4pk jakoś mi nie grał i czesałem. 7pk i 8pk drobne wachnięcia kierunkowe. Generalnie do 11pk biegło mi się całkiem zajebiaszczo, lecz później.... :P&lt;br /&gt;...na 12pk leciałem dobrze, po czym w połowie przebiegu stwierdziłem że kierunek mi nie pasuje, pobiegłem kawałek w innym, później stwierdziłem że tamten jednak był dobry, ale już nie byłem w stanie naprawić koncepcji bo nie wiedziałęm w którą stronę zboczyłem. Złapałem jakąś drogę, dobiegłem do głównej drogi, nie wiedziałem gdzie więc improwizowałem. Wpadłem w jakąś długą muldę i myślałem że prawdopodobnie w okolicach 13pk...tak też było ale nie wiedziałem w którą stronę biec, więc poszedłem w góre....dolazłem do jakiejś drogi, poszedłem w prawo, tam była główna droga i betonowa budka, więc już wiedziałem gdzie jestem. No to jazda spowrotem i zaliczyłem 12 i 13pk. Tam zobaczyłem Jancie i Stefana więc zacząłem ich gonić lecąc na kierunek w stronę 14pk....myślałem że wyleciałem na głównej drodze, a mnie rzuciło i wyleciałem na innej, poszedłem w lewo, tam zorientowałem się że jestem głupi i to nie ta droga, więc jako głupi człowiek naprawiający swe błędu powróciłem do drogi głównej, ponownie tam gdzie betonowa budka. Teraz wystarczyło tylko wybrać dobrą drogę i prosto do punktu, ale to też zdupiłem i szukałem przy innej drodze, aż znalazłem 15pk...skąd trafiłem i do 14pk i spowrotem 15pk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Teraz będzie najlepsze....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na 15pk z bliżej niewyjaśnionych mi powodów ustawiłem sobie kierunek i zacząłem się poruszać w obraną stronę. Po dłuuuuuuższym biegu stwierdziłem że poruszam się w zupełnie złym kierunku (mniej więcej w stronę 19pk ale nie dokładnie) i nie wiem gdzie jestem i wogóle to zaczęło mnie zastanawiać psychologiczne podłoże mojej decyzji o biegu w siną dal. Nie znalazłszy na to odpowiedzi postanowiłem rozpocząć akcję odnajdywania się. Obrałem z grubsza kierunek na główną drogę i jazda w tamtą stronę.Po drodze desperacko wypatrywałem jakiejś świecącej lampy i się doczekałem. Rozpocząłem pościg za świetlikiem, który okazał się Marleną. Marlena pokazała mi gdzie jestem (i niech jej za to życie słodkim będzie, a Bóg ześle stokrotne wynagrodzenie w mądrych i zdolnych dzieciach, Amen) czyli ponownie w okolicach mojej ulubionej betonowej budki. Z tamtąd bez większych problemów trafiłem do 16pk. Tuż przy 17pk, uderzyłem akumulatorem w powalone drzewo i przerwałem kabel, po czym zalały mnie ciemności. Wyjąłem moją boską lampke awaryjną, która przy obecnym stanie baterii daje tyle co oświetlanie sobie drogi ekranem komórki... Było to jasne obwieszczenie sił wyższych że zmęczyły się moją głupotą i nakazały zakończenie robienia sobie wstydu... Przy uroczej, lekko błękitnej poświacie, nadawanej romantycznie przez małą lampeczkę, dotarłem do głównej drogi....oczywiście w okolicach betonowej budki xD Z tamtąd dotarłem na metę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztafety:&lt;br /&gt;W trybie selekcji naturalnej zostałem usunięty z dwuch kompletnych sztafet i trafiłem do trzeciej. Biegałem z Kowalem i Grabkiem, z czego Grabek nie zdążył dojechać:P Tu już nie mam nic ciekawego do opowiedzenia. Trasa pokonana w całkiem niezłym tempie, bez większych błędów....w porównaniu do nocnego nuuuuda xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne Mistrzostwa i kolejny brak medalu. No to został jeszcze long....oooł yeah :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Ss5sufwzgiI/AAAAAAAABBk/BAJocALuNMw/s1600-h/sztafety.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Ss5sufwzgiI/AAAAAAAABBk/BAJocALuNMw/s200/sztafety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390365350065046050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Ss5styILsLI/AAAAAAAABBc/OM3IGvROAJ0/s1600-h/nocny.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Ss5styILsLI/AAAAAAAABBc/OM3IGvROAJ0/s200/nocny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390365337815068850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-375886942478584657?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/375886942478584657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=375886942478584657' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/375886942478584657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/375886942478584657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/10/mistrzostwa-polski-nocne-i-sztafety.html' title='Mistrzostwa Polski - nocne i sztafety'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Ss5sufwzgiI/AAAAAAAABBk/BAJocALuNMw/s72-c/sztafety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-9107459554191664652</id><published>2009-10-01T19:58:00.001+02:00</published><updated>2009-10-01T20:07:52.970+02:00</updated><title type='text'>Trening nocny</title><content type='html'>Mistrzostwa Polski w Nocnym Biegu na Orientację zbliżają się wielkimi krokami. Z tego też powodu mój klub wyszedł z inicjatywą zorganizowania nocnego treningu. Było całkiem: fajnie, ciemno, zimno, groteskowo. Mapa mnie zadziwiła po raz pierwszy gdy się zakręciłem i zorientowałem że nie ma ani strzałek na południkach, ani napisów...ustawiłem kierunek metodą chybił-trafił, która tym razem się sprawdziła. Było też sporo niezaznaczonych dróg i ścieżek, co jest trochę komiczne, biorąc pod uwagę że mapa była dopiero co aktualizowana. Nie obyło się bez wpadek technicznych, ale generalnie nie było źle, a lepiej błądzić na treningu niż na Mistrzostwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsTuHj1YKyI/AAAAAAAABBQ/a3UKHj2qboU/s1600-h/img120.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsTuHj1YKyI/AAAAAAAABBQ/a3UKHj2qboU/s200/img120.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387692867887573794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-9107459554191664652?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/9107459554191664652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=9107459554191664652' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/9107459554191664652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/9107459554191664652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/10/blog-post.html' title='Trening nocny'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsTuHj1YKyI/AAAAAAAABBQ/a3UKHj2qboU/s72-c/img120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5685714136766025261</id><published>2009-09-30T15:37:00.000+02:00</published><updated>2009-09-30T18:08:34.467+02:00</updated><title type='text'>Baltic Junior Cup</title><content type='html'>Nieubłaganie nadszedł czas na ostatni w tym sezonie zagraniczny start w reprezentacji Polski. Był to przeprowadzone w zeszły weekend w Estonii, Baltic Junior Cup. Zawody podczas których rywalizowaliśmy z Łotwą, Litwą, Estonią, Finlandią i Szwecją (Smaland i Skane), o miano najlepszego państwa nadbałtyckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od długiej i męczącej podróży, ponieważ Estonii niestety nie można zaliczyć do państw kóre leżą w bliskim sąsiedztwie. Dlatego też wyruszyliśmy z Polski już w czwartek wieczorem, by w piątek przedpołudniem dojechać na miejsce. Po wstępnym rozpakowaniu się i odsapnięciu, mieliśmy szansę zapoznania się z rodzajem terenu w jakim przyszło nam rywalizować, podczas oficjalnego treningu. Następnie zajęliśmy się dalszą częścią rozpakowywania i odsapywania, by odzyskać jak najwięcej utraconych w podróży sił, przed mającym się odbyć następnego dnia klasykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się w sobotę okazało, oszczędzanie sił wcale nie było takie konieczne, ponieważ biegaliśmy w terenie który uniemożliwiał rozwijanie prędkośći ponadprzeciętnych. Generalnie większość trasy poprowadzona była przez uroczy las, pełen śmierdzących bagien, połamanych drzew, z gałęziami sterczącymi jak palisada na którą łatwo się nabić, pokrzyw, które boleśnie przypominały o swoim istnieniu, gdy w ferworze walki przez przypadek wbiegło się w ich poletko, oraz krzaków, krzaków i jeszcze raz krzaków. 8,5 kilometrowa trasa dała mi możliwość dużej ilości wywrotek, zadrapań, podtopień i wszelkich innych atrakcji, które zwiększały poziom irytacji który osiągnął apogeum przed samą metą. Po przybiegnięciu zdobyłem się na jedno zdanie "Nie podobało mi się". Równie celny komentarz mogliśmy usłyszeć od Parfiana, który w znakomitym stylu wygrał swoją kategorię, ale i tak stwierdził że przyjemności z biegania, dzisiaj nie miał żadnej. Podsumowując techniczne i fizyczne aspekty: największym problemem okazał się atak na punkt i koncentracja w bezpośrednim sąsiedztwie punktu (pk:1,7,14,21...kolejność co 7 niezamierzona:P ), do czego można dodać zły odbieg od pk 1 w stronę pk 2. Poza tymi błędami jestem zadowolony. Fizycznie czułem się całkiem nieźle, ale jakoś nie potrafiłem tego wykorzystać na trasie. Skończyłem z dużymi rezerwami sił i średnio satysfakcjonującym wynikiem, a mianowicie 18 miejsce, około 15' straty, drugi z Polaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście Baltic Cup nie kończył się na jednym biegu i w niedziele miałem szansę zaprezentować się w sztafetach. Zostąłem przydielony do sztafety nr 3, co z racji na wyrównany poziom wszystkich sztafet nie było takie złe, ale czułem że zasługiwałem na sztafetę numer 2:P Wszystkie dylematy tego typu skończyły się zaraz po ogłoszeniu składów, ponieważ później już myślałem tylko o tym, żeby pomóc zająć swojej ekipie jak najlepsze miejsce. W moim składzie znajdowali się Ada Kobusińska, Bartek Macul, Mateusz Dzioba, Dominika Kulczycka i Monika Gajda, tak więc wyglądało to całkiem solidnie:) Na trasie nieźle poradzili sobie Bartek z Adą, świetnie pobiegła Dominika i jedynie Mateusz trochę się spalił, jednak nikt nie miał do niego pretensji ponieważ dał z siebie wszystko, a podczas pierwszego wyjazdu z kadrą każdemu może zdarzyć się wpadka. Następna na trasę ruszyła Monika, która zaprezentowała się w normalny dla siebie sposób....czyli doskonale. No i nadeszła kolej na mnie. Znajdowaliśmy się dosyć daleko, bo około 20 miejsca, więc kalkulowanie nie byłoby w tej sytuacji uzasadnione. Poleciałem jak najszybciej mogłem z nadzieją na podskocznie w klasyfikacji. Już w drodze na pierwszy punkt widziała mnie dwójka Litwinów, którym wystawiałem cele. Doszli mnie w drodze na punkt 3, gdzie dogoniliśmy również 3-4 kolejne osoby. Od tamtej pory całą grupę prowadził Litwin, aż do 7 pk gdzie było rozbicie i tam zostałem za nim tylko ja. Prowadził do 9pk gdzie popełniliśmy spory błąd i dogoniła nas reszta grupy. Na szczęście zorientowałem się w sytuacji najszybciej ze wszystkich i objąłem prowadzenie w grupie, którego miałem zamiar już nie oddawać. Zaczęło się przesympatycznie bo w drodze na 10pk wpadłem po jaja w wodę, ale prawdopodobnie biegnący za mną zawodnicy również umoczyli tam genitalia, więc nie straciłem prowadzenia. Później już było tylko lepiej i systematycznie powiększałem prowadzenie. Oczywiście przed prawie samą metą, na 15pk musiałem zrobić błąd i znowu wylądowałem w środku 5 osobowej grupy, za plecami Litwina. 17pk i znowu błąd, na którym wyprzedziły nas jakieś dwa pionki, a ja wyprzedziłem Litwinów. Po przybiegnięciu stwierdziłem że dobija mnie niesprawiedliwość sztafet, bo z naszej grupyu przybiegły pierwsze jakieś dwa barany, które ciągle się ciągały na smyczy, ja skończyłem jako 3 z naszej grupy, a koledzy Litwini którzy pomagali mi w prowadzeniu, przybiegli jako ostatni z nas...no ale cóż. W każdym bądź razie moja sztafeta zakończyła rywalizację na miejscu 16 miejscu. Ze swojego biegu jestem wsumie zadowolony. Fizycznie genialnie, a technicznie w granicach rozsądku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd zakończył się kolejną długą i cholernie męczącą podróżą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie Asie Szlendak i piszę jej "Joł, elo, elo" zgodnie z obietnicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsNgJK4d4xI/AAAAAAAABBA/ZN4iK3vYL2w/s1600-h/Relay.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsNgJK4d4xI/AAAAAAAABBA/ZN4iK3vYL2w/s200/Relay.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387255289921528594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsNgIRm6KTI/AAAAAAAABA4/MZruiv23j9M/s1600-h/Long.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsNgIRm6KTI/AAAAAAAABA4/MZruiv23j9M/s200/Long.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387255274547063090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5685714136766025261?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5685714136766025261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5685714136766025261' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5685714136766025261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5685714136766025261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/baltic-junior-cup.html' title='Baltic Junior Cup'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SsNgJK4d4xI/AAAAAAAABBA/ZN4iK3vYL2w/s72-c/Relay.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2354856275041739452</id><published>2009-09-21T14:03:00.000+02:00</published><updated>2009-09-21T14:39:12.472+02:00</updated><title type='text'>Puchar Luzina - Jesień</title><content type='html'>Po czym można poznać nadchodzącą jesień? Po tym, że robi się co raz zimniej? Po tym, że liście żółkną i brązowieją na drzewach? Po tym, że małe skurczybyki już nie ćwierkają za oknem o 6 rano? Czy może po tym, że na plecach małolatów znowu pojawiają się plecaki? ....otóż nie, prawdziwym wyznacznikiem, który bezlitośnie informuje nas o tym że to co gorące i słoneczne już za nami, a to co chłodne i deszczowe zaraz się pojawi, jest Puchar Luzina - runda jesienna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawody które odbyły się w zeszły weekend zapadną mi długo w pamięci z dwóch powodów. Otóż był to pierwszy Puchar Luzina, podczas którego biegaliśmy na chipach, a nie na kartach i co więcej, biegaliśmy z tej okazji na zupełnie nowej mapie(Dziki Zachód,1:10000,red.Bogdan Gackowski), co również było nie lada niespodzianką jak na tamte okolice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc w drodze do tej pomorskiej miejscowości, zastanawiałem się głównie nad tym, czy znowu będzie zorganizowany jakiś głupi scorelauf i popełniłem błąd zgłaszając się na zawody, czy może tym razem będzie można pobiegać jakąś fajną dłuższą traskę i nie będzie czego żałówać. Na szczęście sprawdziła się wersja nr.2 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Startowałem w kategorii M-21, dla której organizatorzy przewidzieli 7km trasę, z 17 punktami kontrolnymi. Teren okazał się typowy dla tego regionu, a mianowicie sporo górek, muld i niestety gęsta sieć dróg. W wypadku występowania tylu ścieżek ciężko o porażająco ciężką trasę, jednak budowniczy zrobił co mógł żeby było ciekawie i w dużym stopniu mu się to udało. Generalnie nie miałem większych problemów technicznych, prócz punktów 4 i 11, gdzie jednak uparcie będę zrzucał winę na wykonanie mapy. Uważam że w tych miejscach mapa nie odzwierciedlała dokładnie tego co działo się w terenie, jednak poza tymi dwoma uszczerbkami nie ma się do czego przyczepić. Dużo gorzej sprawa wyglądała od strony fizycznej, ponieważ moja wytrzymałość przy podbiegach nadal pozostawia wiele do życzenia. Ukończyłem na 2 miejscu, z czasem 48:05 i stratą 5'41" do Jacka Nowaka. Generalnie jestem wmiarę zadowolony i czekam na kolejną okazję sprawdzenia swoich możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SrdzSY60YSI/AAAAAAAAA_M/BjdlCJ9JvGI/s1600-h/img116.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SrdzSY60YSI/AAAAAAAAA_M/BjdlCJ9JvGI/s200/img116.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383898639308710178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2354856275041739452?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2354856275041739452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2354856275041739452' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2354856275041739452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2354856275041739452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/puchar-luzina-jesien.html' title='Puchar Luzina - Jesień'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SrdzSY60YSI/AAAAAAAAA_M/BjdlCJ9JvGI/s72-c/img116.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4327575646725470037</id><published>2009-09-14T13:54:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T13:57:59.433+02:00</updated><title type='text'>Trochę nowości</title><content type='html'>Po dłuższej nieobecności w domu, trwającej od GPP, nareszcie udało mi się uaktualnić stronę i naskrobać coś o tym co robiłem kiedy mnie nie było, czyli Obóz letni, GPPomorza, Szwecja i KMP. Życzę miłej lektury;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4327575646725470037?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4327575646725470037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4327575646725470037' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4327575646725470037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4327575646725470037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/troche-nowosci.html' title='Trochę nowości'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1642714256680205445</id><published>2009-09-14T13:15:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T13:54:41.291+02:00</updated><title type='text'>Klubowe Mistrzostwa Polski - Gdynia</title><content type='html'>Zaraz po przyjeździe ze Szwecji, bo już następnego dnia, rozpocząłem rywalizację na Klubowych Mistrzostwach Polski, organizowanych w Gdyni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym dystansem z jakim przyszło mi się zmierzyć był bieg sprinterski. Terenem zawodów podczas pierwszego etapu był teren Adventure Parku Kolibki, wraz z pobliskim lasem. Trasa była ciekawa i bardzo wymagajaca fizycznie. Generalnie czułem się fatalnie, zdawało mi się że biegnę wolno i popełniłem błąd na 40sekund biegnąc do 9pk. Mimo tych przeciwności udało mi się dość niespodziewanie zająć drugie miejsce z około 20sekundową stratą do Maćka Jasińskiego. Taki wynik przy złym samopoczuciu napawa optymizmem i mobilizuje do odzyskania hegemonii w sprincie, która leży w moich możliwościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym dystansem z którym przyszło mi się zmierzyć był middle. Tym razem zawody przeniosły się do lasu w pobliżu Witomina. Trasa ponownie była ciężka fizycznie, ale technicznie nie przedstawiała większych trudności. Poza drobnymi wachnięciami udało mi się ją pokonać raczej bezbłędnie i całkiem szybko. Mógłbym się przyczepić do okolicy punktu 13, gdyż na mapie rzeźba została tam bardzo mocno uproszczona w porównaniu do tego co można było zobaczyć w terenie. Było to bardzo mylące. Największy kłopot sprawiały mi wszelkiego rodzaju podbiegi. Koniec końców, ponownie zająłem drugie miejsce, około 3minuty za niesamowitym tego dnia Jackiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tego samego dnia, kilka godzin po middlu, ruszył start sztafety pokoleń. Flota wystawiła dwa składy. W pierwszym biegali kolejno Grabek, Monika, Ula, Piotrek, Ania, Jacek Morawski i Jacek Nowak, zaś w drugiej Kowal, Beata Nowak, Irena Morawska, Romuald Miszewski, Maja, ja i Lupek. Po nocnej zmianie Grabek przybiegł pierwszy, natomiast Kowal niestety nie miał swojego dnia i ukończył na 19 miejscu. Następnego ranka rywalizacja rozpoczęła się na nowo, a żadna ze sztafet nie zamierzała łatwo sprzedać skóry. W moim składzie ostro zabrano się za odrabianie strat i tak Beata podskoczyła na miejsce 15, Pani Irenka na 14, Pan Miszewski na 13, Maja na 12 i nadszedł czas na moją zmianę. Mimo nienajlepszej formy zmuszałem się do ciągłego biegu na maxa. Technicznie nie miałem żadnych problemów z pokonywaniem trasy, jedynie przy pk 4 zwalniając na chwilę by zachować ostrożność na nabiegu. Na pk 10 dosyć niewygodne było przedzieranie się przez krzaki, które być może należało bardziej ominąć, jednak nie straciłem tam wiele czasu. Najgorsze jednak czekało mnie przy krótkim przebiegu na 12pk. Punkt miał stać w bagienku za polaną, zasugerowałem sie więc dużą polaną która świeciła z daleka zachęcająco, a która później okazało się że nie jest zaznaczona na mapie i nie o nią chodzi. Rażący według mnie błąd w przygotowaniu mapy, oraz mój błąd w niesprawdzeniu kierunku odbiegu sprawiły że straciłem bezsensownie ponad 2minuty. Poza tym jednak zaliczam ten występ do udanych i przede wszystkim zaliczyliśmy kolejny awans na 9 miejsce. Później Lupek wyprowadziła naszą sztafetę na 7 pozycję na której już zakończyliśmy. Wszyscy mieliśmy apetyt na wyższe miejsce, jednak cieszy że każdy dał z siebie wszystko żeby Flota znajdowała się jak najwyżej. Druga sztafeta flotowska na szczęście nie zawiodła i obroniła prowadzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie KMP były dla mnie ważnymi zawodami, ponieważ dobrze czując się w swoim terenie wkońcu zająłem miejsca na podium, co dało mi pozytywny impuls, którego tak bardzo potrzebowałem. Jeszcze trochę zawodów do końca sezonu, a ja wracam do gry o najwyższe stawki!;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4uqpOyiNI/AAAAAAAAA2o/z8aFmNcoopo/s1600-h/Sztafety.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4uqpOyiNI/AAAAAAAAA2o/z8aFmNcoopo/s200/Sztafety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381289914911590610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4uqJV8ICI/AAAAAAAAA2g/9K2nwXC9sj4/s1600-h/Middle.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4uqJV8ICI/AAAAAAAAA2g/9K2nwXC9sj4/s200/Middle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381289906351644706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4upgqgNbI/AAAAAAAAA2Y/yUA1utEsn5A/s1600-h/Sprint.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4upgqgNbI/AAAAAAAAA2Y/yUA1utEsn5A/s200/Sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381289895432041906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1642714256680205445?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1642714256680205445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1642714256680205445' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1642714256680205445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1642714256680205445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/klubowe-mistrzostwa-polski-gdynia.html' title='Klubowe Mistrzostwa Polski - Gdynia'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4uqpOyiNI/AAAAAAAAA2o/z8aFmNcoopo/s72-c/Sztafety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-6051751158920726912</id><published>2009-09-14T12:34:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T12:44:01.001+02:00</updated><title type='text'>Szwecja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eWcNK3KI/AAAAAAAAA2M/bnXCSlzF5Ms/s1600-h/img105.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eWcNK3KI/AAAAAAAAA2M/bnXCSlzF5Ms/s200/img105.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381271975631707298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eVwodPmI/AAAAAAAAA2E/ZftY4Lm5oII/s1600-h/img104.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eVwodPmI/AAAAAAAAA2E/ZftY4Lm5oII/s200/img104.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381271963934998114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eVr0OWFI/AAAAAAAAA18/aH2Xa7tATjs/s1600-h/img103.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eVr0OWFI/AAAAAAAAA18/aH2Xa7tATjs/s200/img103.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381271962642176082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eUwDtY8I/AAAAAAAAA10/7jr2SF04cEM/s1600-h/img102.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eUwDtY8I/AAAAAAAAA10/7jr2SF04cEM/s200/img102.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381271946600997826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na Grand Prix Pomorza maraton wyjazdów się nie skończył, ponieważ już dzień później wyjechaliśmy razem z Natalią Dyzio do Sztokholmu, gdzie mieszkaliśmy u mojej siostry. Jako że Szwecja to raj dla orientalistów, oczywiście wykorzystaliśmy wszystkie przerwy w zwiedzaniu na trenowanie. Mieliśmy do dyspozycji dwie mapy znajdujące się w pobliżu domku mojej siostry. Raz udało nam się skontaktować z klubem Taby OK i udało nam się wkręcić na ich trening. Chętnie skorzystaliśmy z treningu sprinterskiego który mieli zaplanowany. Po wszystkim, udało mi się porozumieć z przedstawicielami Taby OK i być może już niedługo zostaniemy z Natalią ich zawodnikami. Aczkolwiek wolę nie zapeszać! Po 10 wyczerpujących dniach, powróciliśmy do Polski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-6051751158920726912?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/6051751158920726912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=6051751158920726912' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6051751158920726912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/6051751158920726912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/szwecja.html' title='Szwecja'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4eWcNK3KI/AAAAAAAAA2M/bnXCSlzF5Ms/s72-c/img105.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1243239790521220363</id><published>2009-09-14T11:50:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T12:16:03.533+02:00</updated><title type='text'>Grand Prix Pomorza</title><content type='html'>Prosto z obozu w Kępicach, przenieśliśmy się do Pucka, na tegoroczną edycję Grand Prix Pomorza. Teren wybrany pod organizaję tych zawodów okazał się niezwykle ciekawy. Przebieżność była bardzo zróżnicowana, a elementem dominującym były bagna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy Etap poszedł w większości po mojej myśli. Tempo biegu nie było oszałamiające, lecz dzięki temu wystrzegłem się większych błędów. Drobnymi Wyjątkami były przebiegi kiedy zrzucało mnie trochę z kierunku (pk: 3,10 i 14), a także dekoncentracja na samej końcówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugiego dnia starałem się zwiększyć tempo biegu, ale równocześnie zwiększyłem liczbę błędów. Po dobrym początku trasy, przestraszyłem się trochę przebiegu przez pole na 6pk i wybrałem bezsensowny wariant obiegowy. Wariant na pk 10 nadal jest dosyć sporny, ale możliwe że obieg byłby szybszy. Przy pk 11 miałem kłopoty przy nabiegu na punkt. Na pk 15 chciałem minąć płot lewą stroną, a wylądowałem po prawej. Co dziwniejsze, słyszałem że większość moich rywali "rzucało" w podobny sposób w tym miejscu. No i na koniec popis nie zachowania odpowiedniej koncentracji i dobrego kierunku przy przebiegu na 14pk. Po dwuch dniach miałem 3 miejsce, ale moja przewaga nad następnym Jackiem topniała bardzo szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni dzień wybitnie mi nie poszedł. Mimo że biegaliśmy na tej samej mapie co dnia pierwszego, od samego początku jakoś się w tą mapę nie wczułem. Pk 1 to jedna wielka amba, podczas której nie jestem w stanie powiedzieć co zrobiłem źle, że wylądowałem tam gdzie wylądowałem. Następne punkty bardzo niepewnie, np. poszukiwania pk 3 w gęstwinie. Później już trochę odpuściłem i zwolniłem, więc łatwiej mi było nie popełniać błędów. Następny pojawił się dopiero przy pk 13, na który ponownie zrzuciło mnie z kierunku, oraz pk 14, którego szukałem za wcześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie ukończyłem na 4 miejscu. Roztrwoniłem swoją przewagę nad Jackiem, z czego nie jestem zachwycony. Potwierdziłem że moja forma biegowa pozostawia wiele do życzenia, z czego też nie jestem zachwycony. Moje morale również pozostawiają wiele do życzenia. Są jednak i pozytywy, ponieważ technicznie czuję się bardzo mocny, a większość błędów wynikała z dekoncentracji. Jest co szlifować i powoli przygotowywać grunt pod kolejny sezon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XYvHB91I/AAAAAAAAA1s/5L1rJbUDvcs/s1600-h/Etap+I.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XYvHB91I/AAAAAAAAA1s/5L1rJbUDvcs/s200/Etap+I.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381264318484576082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XYD8T2gI/AAAAAAAAA1k/H3f21X91NBA/s1600-h/Etap+II.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XYD8T2gI/AAAAAAAAA1k/H3f21X91NBA/s200/Etap+II.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381264306896886274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XXi_Ci_I/AAAAAAAAA1c/32-4hZERsLc/s1600-h/Etap+III.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XXi_Ci_I/AAAAAAAAA1c/32-4hZERsLc/s200/Etap+III.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381264298049965042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1243239790521220363?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1243239790521220363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1243239790521220363' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1243239790521220363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1243239790521220363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/grand-prix-pomorza.html' title='Grand Prix Pomorza'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4XYvHB91I/AAAAAAAAA1s/5L1rJbUDvcs/s72-c/Etap+I.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-2393215424429010744</id><published>2009-09-14T11:06:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:29:28.170+02:00</updated><title type='text'>Obóz letni w Kępicach</title><content type='html'>Ledwo wróciłem z GPP, a już trzeba było pakować torbę i wyruszyć na obóz klubowy w Kępicach. Trochę zmęczyło mnie to całe zamieszanie i wolałbym dłużej zostać w domu, ale później okazało się że nie miałem czego żałować. Na obozie spędziłem bardzo miło i aktywnie czas. Oprócz mojego klubu do Kępic przyjechali również zawodnicy z Rumii, Pabianic, Moch, czy Złocieńca. Przyjechał również Wojtek Dudek, który był jedynym przedstawicielem swojego klubu, Sapera Kazuń. To właśnie głównie z Wojtkiem trenowałem przez cały czas trwania wyjazdu, na terenach zeszłorocznej edycji GPPomorza. Trenerka zadbała o to żeby mimo tylko trzech dostępnych map, każdy trening był ciekawym wyzwaniem. Poza bieganiem po lesie, spędzaliśmy czas na rozmajtych grach zespołowych, "zajęciach kulturalnych, a nawet rajdzie przygodowym dookoła jeziora. Jak już napisałem, stanowczo nie żałuję wyjazdu na ten obóz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4Mxk-ZpAI/AAAAAAAAA1U/eiZ0DaGV2xc/s1600-h/img098.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4Mxk-ZpAI/AAAAAAAAA1U/eiZ0DaGV2xc/s200/img098.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381252650632848386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4MxDpz2iI/AAAAAAAAA1M/xTjsYjh4ehY/s1600-h/img097.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 184px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4MxDpz2iI/AAAAAAAAA1M/xTjsYjh4ehY/s200/img097.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381252641688115746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LwnivxnI/AAAAAAAAA1E/u0sm3sOoJgQ/s1600-h/img096.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 126px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LwnivxnI/AAAAAAAAA1E/u0sm3sOoJgQ/s200/img096.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381251534630667890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LwOgB67I/AAAAAAAAA08/DFFOR-6BC7c/s1600-h/img095.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LwOgB67I/AAAAAAAAA08/DFFOR-6BC7c/s200/img095.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381251527908387762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LvsnmxmI/AAAAAAAAA00/vHeqiBWoRgQ/s1600-h/img094.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 163px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LvsnmxmI/AAAAAAAAA00/vHeqiBWoRgQ/s200/img094.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381251518813357666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LvLoEyWI/AAAAAAAAA0s/810AMp_5mjY/s1600-h/img093.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4LvLoEyWI/AAAAAAAAA0s/810AMp_5mjY/s200/img093.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381251509956954466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4Lu7Qj_mI/AAAAAAAAA0k/WGdvCI502sA/s1600-h/img092.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 164px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4Lu7Qj_mI/AAAAAAAAA0k/WGdvCI502sA/s200/img092.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381251505563369058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-2393215424429010744?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/2393215424429010744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=2393215424429010744' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2393215424429010744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/2393215424429010744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/09/oboz-letni-w-kepicach.html' title='Obóz letni w Kępicach'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sq4Mxk-ZpAI/AAAAAAAAA1U/eiZ0DaGV2xc/s72-c/img098.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-3608484010246299615</id><published>2009-08-18T12:59:00.000+02:00</published><updated>2009-08-18T13:43:26.569+02:00</updated><title type='text'>Grand Prix Polonia - Przemyśl 2009</title><content type='html'>Po dłuższej przerwie, trwającej od Wawel Cupu, ponownie stanąłem na starcie zawodów w Biegu na Orientację. Tym razem postanowiłem wziąć udział w Grand Prix Polonia, odbywającym się w Przemyślu. Wiązało się to niestety z koniecznością odbycia tragicznie długiej podróży. Przejazd pociągiem z Gdańska do Krakowa i dalej z Krakowa do Przemyśla, zajął jakieś 17 godzin. Na miejsce dotarłem dzień przed rozpoczęciem zawodów, co dało mi czas na regenerację i odpoczynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia, trasa w kategorii M21E w której startowałem, miała długość 9,5km oraz 490m przewyższenia. Brzmiało to dosyć groźnie, a rosnąca temperatura również nie pozostawiała wątpliwości co do tego że będzie to ciężki bieg. Nie pomyliłem się, trasa faktycznie była bardzo wymagająca fizycznie, ze względu na liczne podbiegi po zboczach, lub przebiegi w poprzek jarów. Jako że dawno nie startowałem i moja forma była wielką niewiadomą, postanowiłem od samego początku zaryzykować i ruszyć z animuszem do lasu. Po pierwszym punkcie przyszedł czas na długi przebieg, który niestety szybko sprowadził moje ambitne plany na ziemie. Chciałem dostać się do punktu biegnąc większość drogi po warstwicy, jednak z niewiadomych przyczyn spadłem aż o dzieśięć warstwic w dół, znajdując się na punkcie czwartym. Na tym kłopoty się nie skończyły, ponieważ za szybkie tempo na początku trasy, sprawiło że każdy następny podbieg zaczął mnie przytykać, co osiągnęło swoje apogeum po 6 punckie, na który najpierw zrobiłem błąd nabiegu, a później straciłem nadzieje na to że uda mi się podejść pod górę do 7-ki. Na szczęście od tej pory, powoli sprawy zaczęły toczyć się trochę lepiej. Błędy nie pojawiały się już aż do punktu nr 21, którego spodziewałem się wcześniej i punktu 25 który zabiegłem. Fizycznie też jakoś się odblokowałem, starając się pokonywać przebiegi śmierci na 19 i 21 punkt, tempem możliwie jak najbardziej zbliżonym do biegu. Pierwszego dnia, po niezbyt udanym początku trasy, skończyłem rywalizację na 6miejscu z 10minutową stratą do lidera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meta kolejnego etapu mieściła się w tym samym miejscu co podczas etapu pierwszego, jednakże tym razem biegaliśmy w innej części lasu. Tym razem dla odmiany po wysokich zboczach z którymi miałem do czynienia podczas pierwszego etapu, w terenie dominowały długie jary o gliniastym podłożu, których pokonywanie również nie należało do najłatwiejszych zadań. Po dosyć udanym początku trasy, pojawił się błąd kierunkowy na przebiegu o 3pk. Był to jednak zaledwie początek problemów, ponieważ chwilowa dekoncentracja zaowocowała poszukiwaniami 6pk i niepewnym najściu na 7pk. Podrażniony tą czarną serią zabrałem się do odrabiania strat i szło mi to całkiem nieźle aż do samej końcówki, gdzie pogrążył mnie 18pk. Złe zinterpretowanie terenu zaowocowało tym, że punktu szukałem w zupełnie innym kierunku niż powinienem. Podsumowanie tych wszystkich uchybień, to spadek na 7miejsce i kiepska sytuacja przed zbliżającym się handicapem. Za sobą miałem luz, przed sobą Chrupka na kilkadziesiąt sekund, a później znowu długo, długo nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie między etapami I i II, miałem przyjemność brać udział w sprincie szwejkowskim, zorganizowanym na rynku Pucka, oraz parku zamkowym. Tego mi było trzeba! Podłamany dotychczasowymi wynikami postanowiłem odbić sobie to w sprincie, który jest moim koronnym dystansem. Niestety już na pierwszy punkt, będąc skołowanym przez wspaniały doping, popełniłem błąd wariantowy, który starałem się jak najbardziej zatuszować tempem biegu. Na szczęście tempo to utrzymało się już do końca, co w połączeniu z brakiem kolejnych błędów dało mi trzecie miejsce po będącym poza zasięgiem Rychu i rewelacyjnym Parfianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokrzepiony dobrym startem na sprincie, na trasę trzeciego etapu ruszyłem pełen świeżego zapału. Chrupka minąłem już na pierwszym punkcie i zadbałem o to by szybko zniknąć mu z oczu, co zapewniło mi stosunkowy spokój podczas reszty trasy. Zdawałem sobie sprawę że podskoczenie o kolejne miejsce w górę jest raczej mało możliwe, ale nie przeszkadzało mi to w powalczeniu ze sobą, o jak najlepszy czas. Tego dnia udało mi się ograniczyć błędy do kilku półminutowych na pk:5,7,11 i 16, a do tego tempo biegu było nareszcie zadowalające. Ukończyłem z 5 czasem, w ciasnej czołówce i na 6 miejscu ogólnie. GPP było dobrym przetarciem i cudowną zabawą, która mam nadzieje zaprocentuje podczas kolejnych startów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqKADoKH-I/AAAAAAAAAzM/jKtv5VGWy1E/s1600-h/Sprint.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqKADoKH-I/AAAAAAAAAzM/jKtv5VGWy1E/s200/Sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371257239171112930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ_gJYigI/AAAAAAAAAzE/--FPc1oSiLw/s1600-h/Etap+III.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ_gJYigI/AAAAAAAAAzE/--FPc1oSiLw/s200/Etap+III.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371257229646793218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ_Wc_7BI/AAAAAAAAAy8/C7bzB8u3-YI/s1600-h/Etap+II.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 141px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ_Wc_7BI/AAAAAAAAAy8/C7bzB8u3-YI/s200/Etap+II.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371257227044711442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ-5ewaOI/AAAAAAAAAy0/R30gTBocrBo/s1600-h/Etap+I.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqJ-5ewaOI/AAAAAAAAAy0/R30gTBocrBo/s200/Etap+I.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371257219267455202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-3608484010246299615?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/3608484010246299615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=3608484010246299615' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3608484010246299615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/3608484010246299615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/08/grand-prix-polonia-przemysl-2009.html' title='Grand Prix Polonia - Przemyśl 2009'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SoqKADoKH-I/AAAAAAAAAzM/jKtv5VGWy1E/s72-c/Sprint.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-5375938605203807075</id><published>2009-08-02T22:13:00.000+02:00</published><updated>2009-08-02T23:11:51.321+02:00</updated><title type='text'>Obóz w Danii</title><content type='html'>Po dłuższej przerwie, w zeszłym tygodniu nareszcie nadszedł czas na koleny wyjazd kadrowy. Tym razem wybraliśmy się do Duńskiej miejscowości Hou, w celu przeszpiegowania terenu pod przyszłoroczne Mistrzostwa Świata Juniorów. Udaliśmy się tam w składzie: AP, Hania, Monika, Pogdan, Patis, Olej i ja. Podczas kilku treningów, takich jak liniówka, bieg w parach, stawianie - zbieranie punktów, traski, zdążyliśmy zauważyć że mapy są wykonane strasznie niechlujnie...co jest jeszcze tragiczniejsze jak się weźmie pod uwagę ich wygórowaną cenę. Biegając na tych mapach biegacz nie jest w stanie przewidzieć przebieżności lasu, ponieważ kolory nie odzwierciedlają tego co jest w terenie. Nie raz zdażyło się że jakiś obiekt został pominięty przez kartografa...nie chodzi tu bynajmniej o same drobne rzeczy, ale np o spore bajorko. Od przecinek lepiej trzymać się z daleka, bo ktoś zapomniał pousuwać z nich drzewa, które leżą jak jeden wielki żywopłot. No i ostatnai uwaga, porównując ze sobą różne mapy i tereny, można zauważyć że nie została zachowana żadna konsekwencja w przedstawianiu terenu. Cóż, poza tym było bardzo sympatycznie, treningom towarzyszyła znakomita atmosfera, udało nam się dwa razy zorganizować grilla, a większość czasu spędzaliśmy na oglądaniu serialu "Chirurdzy"....generalnie żyć nie umierać:) Zdążyliśmy nawet poznać kilku Duńskich kolegów z którymi, rozegraliśmy psjonujący mecz piłki nożnej. Jedyną osobą którą niemiło będzie wsponiać to Hiszpan.....Don Garcia.....kozak jakich mało (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi:) Wyjazd bardzo udany i dobrze zapamiętany...czekam z niecierpliwością na następne:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX52rlG1gI/AAAAAAAAAcg/3MqhNFmRB5U/s1600-h/img084.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX52rlG1gI/AAAAAAAAAcg/3MqhNFmRB5U/s200/img084.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365469248888428034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3hbUTI5I/AAAAAAAAAcY/KnOujGpTCSY/s1600-h/img083.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3hbUTI5I/AAAAAAAAAcY/KnOujGpTCSY/s200/img083.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466684722455442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3hJLfYNI/AAAAAAAAAcQ/4eSM_tmVOIg/s1600-h/img082.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3hJLfYNI/AAAAAAAAAcQ/4eSM_tmVOIg/s200/img082.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466679853670610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3giKamOI/AAAAAAAAAcI/KHq8Z9RhUNE/s1600-h/img081.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3giKamOI/AAAAAAAAAcI/KHq8Z9RhUNE/s200/img081.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466669380180194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3gKT_SnI/AAAAAAAAAcA/BTaD3Ee0nVE/s1600-h/img080.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3gKT_SnI/AAAAAAAAAcA/BTaD3Ee0nVE/s200/img080.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466662977882738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3f746XpI/AAAAAAAAAb4/ARAh2JNG9WA/s1600-h/img079.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 173px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX3f746XpI/AAAAAAAAAb4/ARAh2JNG9WA/s200/img079.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466659106217618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-5375938605203807075?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/5375938605203807075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=5375938605203807075' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5375938605203807075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/5375938605203807075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/08/oboz-w-danii.html' title='Obóz w Danii'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SnX52rlG1gI/AAAAAAAAAcg/3MqhNFmRB5U/s72-c/img084.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-1619506530902703143</id><published>2009-07-02T14:18:00.000+02:00</published><updated>2009-07-02T14:54:13.825+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kolejne zawody już za mną. Tym razem zmagałem się z trasami Pucharu Wawelu na Wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej. Relacje z tych zawdów można przeczytać tutaj:&lt;br /&gt;http://www.orienteering.org.pl/index.php?w=news&amp;id=526&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi konkretnie o moje występy na tej imprezie, to po trzech dniach ciężkiej rywalizacji w kategorii M21 zająłem czwarte miejsce. Pozostał oczywiście niedosyt ponieważ było mnie niemal pewnie stać na miejsce drugie, ale wszystko zostało zaprzepaszczone podczas pierwszego etapu. Podczas dobrego, raczej bezbłędnego i równego biegu przytrafił mi się tragiczny błąd, jakim było ominięcie jednego punktu (pk14) i pobiegnięcie do następnego. Przyczyną było prawdopodobnie zamroczenie przez ciężkie warunki pogodowe, co już zdarzało mi się wcześniej np. podczas Portugal O-Meeting. Pech chciał że błąd ten popełniłem na najdłuższym przebiegu i cofanie się zajęło mi sporo czasu. Późniejsze kontynuowanie trasy było już raczej walką o ukończenie i przyniosło jeszcze jeden głupi błąd podczas przebiegu do ostatniego punktu. Tego dnia zakończyłem zawody na 7 miejscu ze stratą ponad 17minut. &lt;br /&gt;Niezbyt dobry punkt wyjściowy, ale pozostały jeszcze dwa klasyki do odrabiania strat więc szanse na podium jeszcze były. &lt;br /&gt;Drugi etap okazał się dla mnie dużo bardziej pomyślny. Po pokonaniu trasy w dosyć szybkim tempie i z niewielkimi błędami, udało mi się uzyskać trzeci czas tego dnia i wskoczyć na 5miejsce w ogólnej rywalizacji. Sytuacja jednak nie wyglądała różowo, ponieważ o ile czwarte miejsce leżało w zasięgu ręki, to podium było ciężkim wyzwaniem. &lt;br /&gt;Trzeci etap, jak już tradycyjnie na wawelu, został zorganizowany ze startem handicapowym. Traciłem 5 minut do trzeciego Lupka, który gonił na minutę drugiego Chrupka. Nie zamierzałem się jednak tak łatwo poddać i całą trasę starałem się lecieć na maxa. Zdarzyły mi się niestety dwa wachnięcia kierunkowe, ale poza tym było raczej bez zarzutów. Niestety to nie wystarczyło na zdobycie miejsca medalowego. Wprawdzie Lupek był na wyciągnięcie ręki bo udało mi się stopić jego przewagę prawie 5 minut do zaledwie troche ponad jednej....ale jednak ta przewaga pozostała, a ja skończyłem na 4 miejscu.&lt;br /&gt;Między etapami II i III organizatorzy dali nam możliwość zmierzenia się na trasach sprinterskich. Bardzo widowiskowo ułożona trasa w terenie obfitującym w wiele skał, okazała się niezywkle ciekawa. Na tym dystansie zostały stworzone tylko dwie kategorie, męska i żeńska. Udało mi się wywalczyć 4 miejsce, jednak i tym razem można było pokusić się o więcej.&lt;br /&gt;Cóż....wyjazd bardzo udany i jestem z niego jak najbardziej zadowolony:)&lt;br /&gt;Teraz przede mną mała przerwa w bieganiu na orientację, ale zamierzam ją zapchać startami na biegach ulicznych z których postaram się zamieszczać relacje. Pierwszy już 11 listopada w Rowach, więc proszę trzymać kciuki!;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytaiMJZSI/AAAAAAAAAWE/FpCA8iZint4/s1600-h/etap+III.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytaiMJZSI/AAAAAAAAAWE/FpCA8iZint4/s200/etap+III.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353844728402634018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytaM-d3vI/AAAAAAAAAV8/lt94lqyfluE/s1600-h/etap+II.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 120px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytaM-d3vI/AAAAAAAAAV8/lt94lqyfluE/s200/etap+II.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353844722708111090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZ5NKTEI/AAAAAAAAAV0/DBnJ-ViJGwM/s1600-h/etap+I.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZ5NKTEI/AAAAAAAAAV0/DBnJ-ViJGwM/s200/etap+I.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353844717401033794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZonNjrI/AAAAAAAAAVs/X8XTdjR2kYo/s1600-h/mi%C4%99czyczasy+etap+I.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 39px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZonNjrI/AAAAAAAAAVs/X8XTdjR2kYo/s200/mi%C4%99czyczasy+etap+I.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353844712946896562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZcklq9I/AAAAAAAAAVk/RAxraIsUif0/s1600-h/sprint.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytZcklq9I/AAAAAAAAAVk/RAxraIsUif0/s200/sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353844709714668498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-1619506530902703143?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/1619506530902703143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=1619506530902703143' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1619506530902703143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/1619506530902703143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/07/kolejne-zawody-juz-za-mna.html' title=''/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkytaiMJZSI/AAAAAAAAAWE/FpCA8iZint4/s72-c/etap+III.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-4056889360415257355</id><published>2009-06-23T13:14:00.000+02:00</published><updated>2009-06-23T15:13:41.244+02:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Polski, Olsztynek - raz na wozie raz pod wozem ;)</title><content type='html'>W miniony weekend, w Olsztynku odbyły się Mistrzostwa Polski w sprinterskim, średniodystansowym i klasycznym Biegu na Orientację. Sprint rozgrywany był na terenie miejscowego skansenu co zapowiadało ciekawą trasę. Niestety moim zdaniem walory terenu nie zostało do końca wykorzystane, aczkolwiek było całkiem nieźle.;)&lt;br /&gt;Wiedząc że teren jest w głównej mierze biegowy, a nie techniczny, już od samego początku musiałem postarać się o narzucenie odpowiednio szybkiego tempa biegu. Mój zapał ostudziła dopiero ściana piachu która staneła mi na drodze do 9pk. Po wdrapaniu się na nią, pościg z czasem zaczął się na nowo. Niestety już niedługo później na punktach 12 i 13 zdarzyły mi się poważne błędy, które pozbawiły mnie szans na dobre miejsce. Dalsza część trasy to już tylko ucieczka przed doganiającym mnie Stefanem. Tego dnia zakończyłem rywalizację na 7 miejscu, co było mocno poniżej oczekiwań zarówno moich jak i trenerki.&lt;br /&gt;Następnego dnia czekała nas walka na średnim dystansie. Na samym początku mogły przestraszyć dwie rzeczy, a mianowicie podana w komunikacie technicznym długość dobiegu do mety (340m;) i mapka rozgrzewkowa, która nie należała do najprostszych, przynajmniej jak dla mnie:P Tak więc, nie załamując się swoją marną postawą na rozgrzewce ruszyłem w las, chcąc zmazać trochę kiepskie wrażenie z poprzedniego dnia. Niestety moja szarża długo nie trwała, poznieważ na zdawałoby się banalnym przebiegu na 4pk, postanowiłem z bliżej nieznanych przyczyn wbiec na górkę szukać punktu o wiele wcześniej niż powinienem. Kiedy wkońcu udało mi się go znaleźć, nie zastanawiając się dłużej nad swoimi debilnymi decyzjami na wcześniejszym przebiegu, ruszyłem dalej nadrabiać stracony czas. Kolejny błąd pojawił sie po kolejnych 4 punktach, kiedy to w trudniejszym fragmencie trasy, mimo ostrożnego wejścia, nie udało mi się trafić bezbłędnie na odpowiednie obniżenie terenu. Podrażniony tym faktem, z animuszem zabrałem się za ponowne odrabianie strat. Wszystko szło idealnie aż do 15pk, gdzie na sam koniec mój debilizm postanowił ostatni raz zaznaczyć swoją obecność;) Gdy zobaczyłem na mapie bagno, do tego z gęstą szatą roślinną, które zagradzało mi drogę do punktu, postanowiłem wybrać mniejsze zło, czyli trochę obiec bagnem z mniej gęstymi atrakcjami....niestety interpretacja mapy terenowi nie równa i atrakcji spotkało mnie więcej niż kolegów którzy wybrali mniej skomplikowany wariant. Na koniec jeszcze tylko jeden miły akcent, czyli zwyciężony prestiżowy dobieg i ukończenie biegu ponownie z 7 czasem. Mimo wielu popełnionych przeze mnie błędów, jestem zawiedziony poziomem trudności trasy. Większość przebiegów poprowadzona była wzdłóż elementów liniowych, co przy trasie dla kategorii M20 powinno być rzadkością. Teren sam w sobie sprzyjał pokuszeniu się o ułożenie czegoś trudniejszego.&lt;br /&gt;Ostatnim biegiem był niedzielny klasyk. Samo przejście z parkinku do centrum zawodów wzmagało przeczucie że sucho w lesie raczej nie będzie. Czemu akurat tym razem przeczucie nie mogło mnie mylić... :) Już biegnąc na pierwszy punkt miałem szansę trochę schłodzić się w bagnie. Tym razem postanowiłem używać więcej szarych komórek podczas biegu i pilnowałem wariantów jak mogłem. Generalnie obyło się bez wiekszych błędów. Jedynie moczary między punktami 6 i 7 chyba mnie polubiły i nie chciały mnie puścić, ale po chwili walki udało mi się wyrwać z ich objęć. Później już tylko niepewne wejścia na 12 i 15pk, walka o złapanie oddechu po punkcie 18 i meta. Bieg całkiem udany, niestety nadal za słaby na podium, a jedynie na 4 miejsce.&lt;br /&gt;Cóż, podczas zeszłorocznej, edycji Mistrzostw Polski udąło mi się zgarnąć prawie wszystkie złota jakie się dało, z wyjatkiem sztafet i middla. W tym roku już wiem że wyczynu nie tylko nie poprawie ale i nie powtórze. Tak więc trzeba przeanalizować dotychczasową pracę, zabrać się do treningów i przygotować do tego by weleźć spod wozu ponownie na jego górę:)&lt;br /&gt;Kiepskie wyniki na MP przyczyniły się do skreślenie mnie ze składu na Mistrzostwa Świata Juniorów i tym samym kierunek wyjazdu na przyszły weekend zmieniam z Włoskiego Primiero na Złoty Potok koło Częstochowy, gdzie odbywać się będzie tegoroczny Wawel Cup:) Za ekipę jadącą do Włoch na Mistrzostwa Świata, jak również za tą jadącą do Serbii na Mistrzostwa Europy trzymam bardzo mocno kciuki!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUb1nibwI/AAAAAAAAAVc/eGGz6aM-KFc/s1600-h/img069.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 177px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUb1nibwI/AAAAAAAAAVc/eGGz6aM-KFc/s200/img069.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350509932030619394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUbV7JaxI/AAAAAAAAAVU/QlZ7gpp8yaE/s1600-h/img068.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUbV7JaxI/AAAAAAAAAVU/QlZ7gpp8yaE/s200/img068.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350509923522931474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUbPB5uTI/AAAAAAAAAVM/YCt18a8Wvgs/s1600-h/img067.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUbPB5uTI/AAAAAAAAAVM/YCt18a8Wvgs/s200/img067.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350509921672214834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-4056889360415257355?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/4056889360415257355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=4056889360415257355' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4056889360415257355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/4056889360415257355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/06/mistrzostwa-polski-olsztynek-raz-na.html' title='Mistrzostwa Polski, Olsztynek - raz na wozie raz pod wozem ;)'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SkDUb1nibwI/AAAAAAAAAVc/eGGz6aM-KFc/s72-c/img069.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7178439686424231539</id><published>2009-06-16T19:58:00.000+02:00</published><updated>2009-06-16T20:38:07.170+02:00</updated><title type='text'>Obóz wysokogórski w San Martino Di Castrozza - Włochy</title><content type='html'>Ostatnie trzy tygodnie Kadra Polski Juniorów spędziła na obozie wysokogórskim we Włoszech, przygotowując się do zbliżających się Mistrzostw Świata Juniorów. Przez pierwsze półtora tygodnia ekipę tworzyli oprócz mnie: Hania, Daria, Rino, Jancia, Jacek, Podzio a trenerem był Pasza. Później nastąpiła mała roszada, Pasza wraz z Jackiem i Podziem wrócili do Polski, na ich miejsce zaś przyjechała Pałka, oraz Trenerka z synem, Grzesiem. Większość naszego planu treningowego opierała się na bieganiu po pętli wysokogórskiej (2200m.n.p.m.). Jednak prócz tego znaleźliśmy jeszcze czas na poznawanie terenów pod Mistrzostwa Świata trenując na pobliskich mapach. Każdy z uczestników wyjazdu przyłożył się do realizacji założonego planu, mając nadzieję że pomoże nam to w uzyskaniu dobrej formy na nadchodzące mistrzostwa. Poniżej widać mapy na których mieliśmy szansę trenować, natomiast zdjęcia będą dostępne na stronie internetowej hewi.fotosik.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfhUiJTvII/AAAAAAAAAUk/AOD4l6wpDYg/s1600-h/Siror.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 158px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfhUiJTvII/AAAAAAAAAUk/AOD4l6wpDYg/s200/Siror.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347990825405234306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfhUKV_KzI/AAAAAAAAAUc/KWuj5BbdmQo/s1600-h/San+Martino+Sud+-+middle+man.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 170px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfhUKV_KzI/AAAAAAAAAUc/KWuj5BbdmQo/s200/San+Martino+Sud+-+middle+man.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347990819015961394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgTQSPA_I/AAAAAAAAAUU/_QsW6iWMTe0/s1600-h/San+Martino+Sud+-+midde+woman.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 169px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgTQSPA_I/AAAAAAAAAUU/_QsW6iWMTe0/s200/San+Martino+Sud+-+midde+woman.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347989703919338482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgS-qMA5I/AAAAAAAAAUM/DYRKHE58fg0/s1600-h/San+Martino+Sud+-+long.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgS-qMA5I/AAAAAAAAAUM/DYRKHE58fg0/s200/San+Martino+Sud+-+long.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347989699187966866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSjA--bI/AAAAAAAAAUE/YrlJMAyA7hc/s1600-h/Piereni.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSjA--bI/AAAAAAAAAUE/YrlJMAyA7hc/s200/Piereni.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347989691767388594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSc6LBMI/AAAAAAAAAT8/KAaJrNqfnzA/s1600-h/img063.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSc6LBMI/AAAAAAAAAT8/KAaJrNqfnzA/s200/img063.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347989690128204994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSE6moGI/AAAAAAAAAT0/AJD4ury5HtY/s1600-h/Dismoni+-+relay.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 164px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfgSE6moGI/AAAAAAAAAT0/AJD4ury5HtY/s200/Dismoni+-+relay.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347989683687563362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe7CIoAWI/AAAAAAAAATs/RzRYEx7R-Hs/s1600-h/Dismoni.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 185px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe7CIoAWI/AAAAAAAAATs/RzRYEx7R-Hs/s200/Dismoni.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347988188292448610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe6-9RnAI/AAAAAAAAATk/DhjQVM-Kzbg/s1600-h/Caltena+-+middle.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 186px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe6-9RnAI/AAAAAAAAATk/DhjQVM-Kzbg/s200/Caltena+-+middle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347988187439537154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe6qlyCEI/AAAAAAAAATc/MsO_mdnWZss/s1600-h/Caltena+-+long.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 156px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe6qlyCEI/AAAAAAAAATc/MsO_mdnWZss/s200/Caltena+-+long.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347988181972289602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe5xJr0II/AAAAAAAAATU/W5M2vGzH_xA/s1600-h/Calaita.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe5xJr0II/AAAAAAAAATU/W5M2vGzH_xA/s200/Calaita.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347988166553620610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe5ZxeDnI/AAAAAAAAATM/p6RDsVEg7L4/s1600-h/Bellamonte.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/Sjfe5ZxeDnI/AAAAAAAAATM/p6RDsVEg7L4/s200/Bellamonte.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347988160278040178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7178439686424231539?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7178439686424231539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7178439686424231539' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7178439686424231539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7178439686424231539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/06/oboz-wysokogorski-w-san-martino-di.html' title='Obóz wysokogórski w San Martino Di Castrozza - Włochy'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SjfhUiJTvII/AAAAAAAAAUk/AOD4l6wpDYg/s72-c/Siror.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-7415811722450022932</id><published>2009-05-19T14:26:00.000+02:00</published><updated>2009-05-19T15:37:53.515+02:00</updated><title type='text'>Limanowa Cup</title><content type='html'>Kolejne ogólopolskie zawody, Limanowa Cup za nami. Jakie pozostawiła po sobie wrażenie impreza uchodząca za najlepiej organizowaną w naszym kraju?&lt;br /&gt;Otóż jak co roku organizator zadbał o to żeby podtrzymać dobrą sławę jaką cieszy się ta górska wielodniówka i o to by startujący w niej zawodnicy nie narzekali na brak atrakcji.&lt;br /&gt;Pierwszym z biegów był piątkowy sprint. Zaplanowany na godzinę 18 start, zarówno na tym etapie, jak i trzech następnych, ruszył bez żadnych opóźnień. To się chwali;)&lt;br /&gt;Areną sprintu był park miejski w Limanowej, przyległe do niego osiedle, oraz fragment rynku. Trasy były poprowadzone w bardzo ciekawy sposób. Można było wybierać z pośród wielu wariantów i natknąć się na czychające pułapki...krótko mówiąc wszystko to, w co powinien obfitować dobry bieg sprinterski. Organizator, oraz budowniczy tras zasługują na słowa uznania, ponieważ ten dystans bardzo rzadko jest organizowany w Polsce, w dobry sposób. Nie obyło się bez kilku wpadek takich jak ukradnięte punkty, czy też zamknięte bramy w mieście...ale wiem że zrobiono wszystko by takich sytuacji uniknąć i wina za nie, nie spoczywa na organizatorach. &lt;br /&gt;Po zakończeniu pierwszego etapu ruszyliśmy w stronę naszego miejsca zakwaterowania, jakim było schronisko rekolekcyjne na Śnieżnicy. Wyprawa była o tyle ciekawa że mogliśmy się tam dostać wyłącznie wyciągiem krzesełkowym, co w nocy dla zawodników obłożonych torbami było niemałym wyzwaniem. Na zboczach tej samej góry rozegrane zostały kolejne dwa etapy, middle i downhill.&lt;br /&gt;Middle nie da się według mnie zaliczyć do udanych zawodów, a to wszystko za sprawą wykonania mapy, które wołało o pomste do nieba. Autor popisał się niebywale ponieważ w niektórych miejscach błędne przesunięcia obiektów dochodziły nawet do 100-150m. Tym samym wyniki tego etapu były według mnie bardzo wypaczone. Nie zdziwił mnie fakt że autorem mapy na ten etap był pan Skorupa, który robił również mapy na odbywające się tydzień wcześniej KMP. Gratuluję wyobraźni i poczucia humoru przy pracach kartograficznych! Na szczęście mapy na pozostałe trzy etapy zostały doskonale wykonane przez pana Kozłowskiego.&lt;br /&gt;Tego samego dnia popołudniu czekał nas trzeci start, jakim był downhill, polegający na pokonaniu trasy poprowadzonej w dół stoku. Bieg bardzo szybki, ciekawy i przyjemny. Jedynym minusem mogła być deszczowa i pochmurna pogoda.&lt;br /&gt;Ostatnim biegiem był niedzielny klasyk, nieopodal miejscowości Wilkowisko. Ponownie czekały nas ciekawe trasy i wysokie górki do pokonania. Na szczęście tego dnia pogoda postanowiła się do nas uśmiechnąć i poczęstować odrobiną ciepła, oraz słońca. &lt;br /&gt;Miejsca które zajmowałem, czyli: E1 - 1m.; E2 - 7m.; E3 - 2m.; E4 - 2m., pozwoliły mi na zdobycie trzeciego miejsca w klasyfikacji ogólnej. Jestem zadowolony z powracającej formy biegowej, która nadal jednak daleka jest od doskonałości. Jeżeli chodzi o technikę również mogę być z siebie zadowolony. Należy natomiast popracować nad podejmowaniem większego ryzyka podczas biegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzKSxgRAI/AAAAAAAAATE/g_zoaVOX3DA/s1600-h/sprint.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzKSxgRAI/AAAAAAAAATE/g_zoaVOX3DA/s200/sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337525497806996482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzKI0O5JI/AAAAAAAAAS8/El4Uvio0JLM/s1600-h/downhill.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzKI0O5JI/AAAAAAAAAS8/El4Uvio0JLM/s200/downhill.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337525495134086290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzJoTrt2I/AAAAAAAAAS0/SjM91-yYucE/s1600-h/middle.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzJoTrt2I/AAAAAAAAAS0/SjM91-yYucE/s200/middle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337525486407628642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzJBzUFCI/AAAAAAAAASs/gVDu-afjB6I/s1600-h/klasyk.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzJBzUFCI/AAAAAAAAASs/gVDu-afjB6I/s200/klasyk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337525476071314466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7562181571672250331-7415811722450022932?l=maciejhewelt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/feeds/7415811722450022932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7562181571672250331&amp;postID=7415811722450022932' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7415811722450022932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7562181571672250331/posts/default/7415811722450022932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://maciejhewelt.blogspot.com/2009/05/limanowa-cup.html' title='Limanowa Cup'/><author><name>Hewi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12944580141170254966</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-NvQfeN3V_08/Tt03teM2IRI/AAAAAAAAC_s/XLIvmLNphNM/s220/P7220451.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/ShKzKSxgRAI/AAAAAAAAATE/g_zoaVOX3DA/s72-c/sprint.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7562181571672250331.post-8845289625569188861</id><published>2009-05-11T12:41:00.000+02:00</published><updated>2009-05-11T13:30:26.502+02:00</updated><title type='text'>KMP - Pilica</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SggMHDoXRhI/AAAAAAAAASY/Y3fn_tjlqxU/s1600-h/sprint.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SggMHDoXRhI/AAAAAAAAASY/Y3fn_tjlqxU/s200/sprint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334527073993573906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SggMGz0kLUI/AAAAAAAAASQ/hNTEgltNBNs/s1600-h/klasyk.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_cR3vFTxcZ1Q/SggMGz0kLUI/AAAAAAAAASQ/hNTEgltNBNs/s200/klasyk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334527069749783874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza rudna Klubowych Mistrzostw Polski już za nami. Zawody odbywały się w pięknych terenach Jury Krakowsko Czestochowskiej, w okolicach Pilicy i Zawiercia. Pogoda również jak najabardziej dopisała. Jednak na poza sprzyjającą aurą zawody pozostawiły we mnie mieszane uczucia. &lt;br /&gt;Według mnie mapy, trasy i opisy pozostawiały wiele do życzenia. Może za bardzo przywykłem do organizacji zawodów z jaką mamy do czynienia za granicą i niepotrzebnie się czepiam takich "szczegółów", ale jednak postanowiłem wymienić kilka spostrzeżeń. Biorąc na afisz dystans klasyczny(trasa M20), nie do końca potrafię zrozumieć co autor mapy miał na myśli przedstawiając teren w okolicach 6 punktu. Rozumiem że miejsce nie było najłatwiejsze do zmapowania, ponieważ najróżniejszych skał, skałek, ścianek i ścian skalnych było od groma, więc najlepiej machnąć kilka czarnych kropek i kresek na mapie, żeby nie było że wogóle nic nie jest zaznaczone i a nóż ktoś będzie miał szczęście i trafi na punkt bez problemu. Następna miła sytuacja to punkt 14, który stał przy ścianie skalnej, która znajdowała się na "półeczce" nad inną ścianą skalną. Miejsce ciekawe na postawienie punktu, zgadzam się, niestety nie wiem gdzie orientalista mógł znaleźć odpowiedź na pytanie czy trzeba szukać przy niższej ścianie skalnej, czy może przy tej która znajduje się nad nią...cóż napewno nie w opisach. Zresztą opisy były równie przydatne przy następnym punkcie. Otóż sytuacja w terenie wygląda następująco: Z lewej strony duża ściana skalna, z prawej strony duża ściana skalna, między nimi przesmyk, po środku którego stoi spory kamień. Pomijając fakt że owy kamień miał grubo ponad
