1. Praca licencjacka - strasznie upierdliwa rzecz. Ciągnie się niemiłosiernie, a kolejne terminy upływają. Najbliższy to przyszły wtorek, kiedy to mam przedstawić drugi rozdział...mam gdzieś połowę jak na razie, więc będzie ciężko. W każdym razie przynajmniej temat ciekawy, bo z grubsza ma przedstawiać atrakcyjność Orientacji Sportowej. Po drodze trafiam na sporo ciekawych wątków...np. oglądalność Mistrzostw Świata w Biegach na Orientację w 2008 roku przewyższała w czeskiej telewizji oglądalność meczów Ligi Mistrzów w Piłce Nożnej. W Finlandii natomiast, oglądalność relacji z WOC 2010 wyniosła 20% rynku. I niech ktoś powie że Orientacja nie jest widowiskowa! Więcej ciekawostek, po mojej obronie pracy ;)
2. Sesja - Chyba wszystko zaliczone, ale jeszcze wpisów wszystkich nie mam, więc nigdy nie wiadomo. W każdym razie jak zwykle ten jeden z dwóch wspaniałych okresów w każdym roku znowu kosztował mnie sporo wysiłku i rezygnację z wielu treningów. Średnia snu - 4/24h.
3. KSRiP - Działamy, działamy! Po owocnym I Zjeździe KSRiPowców zalała nas fala nowych pomysłów i chęci! Dopracowujemy Konkurs Zawody, zwiększamy częstotliwość i różnorodność Orient Pressów, no i zabieramy się za Cała Polska Biega z Mapą! Będzie się działo...4. Życie towarzyskie - 2012 rok jeszcze się dobrze nie zaczął, a już na koncie 18ka Papusia, Studniówka Hany, moja 22ka i kilka prześpiewanych nocy na karaoke :) Nie zwalniamy tempa, bo już w planach 18ki Wicia i Rudzi, oraz jak dobrze pójdzie to Tolki i Gabi. Do tego domek na lipcowy wyjazd do Władysławowa już zarezerwowany przez legendarny skład Pawlak - Olejnik - Hewelt + nasze przydupaski :) A jak dobrze pójdzie to przecież jeszcze trzeba uczcić obronę pracy!
A teraz najważniejsze!
5. Obozy - Udało się zaliczyć dwa zimowe wypady w góry. Najpierw od drugiego dnia świąt, aż do początku roku spędzałem miło czas z Orientusiem i naszą azymutowską Kozicą w Jagniątkowie. Jak zwykle nie zawiodłem się na tym miejscu i mimo tego, że tym razem musieliśmy się trochę zmagać z oblodzeniem na reglach, to jednak Jagniątków pozostaje moim zdecydowanym faworytem jeżeli chodzi o ośrodki na obozy treningowe. Sporo kilometrów nabieganych, litry potu wylane, piękne widoki obczajone, szczyty zaliczone i do tego jeszcze feta na powitanie nowego roku...było supcio!:) Później nastąpił trochę gorszy okres związany z opisana wyżej sesją, ale bezpośrednio po nim dołączyłem do swojego klubu stacjonującego w Borowicach. W prawdzie w moim rankingu na miejscówka przegrywa z Jagniątkowem, ale i tak mnóstwo ciekawych treningów udało się wykonać, przeplatając miłymi chwilami w zajebistym towarzystwie:) Zresztą Jagniątków też udało się parę razy odwiedzić podczas tego obozu. Zdecydowanie najbardziej wypasionym akcentem była odnowa biologiczna w wodnym parku w hotelu Gołębiewskim...ja chcę jeszcze raz :D
6. Treningi - Praca wre i mam nadzieję że przyniesie upragnione efekty. Na pewno objętościowo biegam więcej kilometrów niż kiedykolwiek wcześniej. Jakościowo poszczególne środki treningowe też zdają się być przemyślane i efektywne. Jak dobrze pójdzie to z Bożą...i Suchego pomocą uda się spełnić założone cele sezonowe;) Na pewno mankamentem mogą być pojawiające się bóle...męczący mnie od już ponad półtora roku prawy dwugłowy uda, do którego po narciarskich doszła również prawa pachwina, a teraz zaczyna pobolewać i lewa. Cóż, smarujemy, rozciągamy, może komuś pokażemy...i walczymy dalej. Zdecydowanie najlepszą decyzją w tym roku było nie bagatelizowanie żadnego dnia kiedy czułem się "niewyraźnie" i odpuszczanie każdego treningu grożącego chorobą. W ostatecznym rozrachunku pozostawanie w dobrym zdrowiu i co za tym idzie ciągłość treningu daje więcej, niż te pojedyncze opuszczone jednostki treningowe, które mogłyby kosztować dłuższą przerwę.
Cóż, zbliża się marzec, a razem z nim pierwsze ciekawsze akcenty z mapą. Jeszcze bardziej zachęcający jest fakt, że akcenty te prawdopodobnie wykonam w Szwecji :) Tak więc miejmy nadzieję że znajdę czas, aby je później tutaj opisać.
Do następnego.... ;)

9 komentarze:
Zdecydowanie podoba mi się to ostatnie zdjęcie!
nie jestem doczepką do Was, tym bardziej nie przydupasem
Jak jesteś kobietą, to dobrze jak Ci się podoba...jak mężczyzną, to przeżyję...ok :P Rudzia, to była formuła dla wprowadzenia żartobliwego fragmentu w wypowiedź :)
jak Ty jedziesz do Władysławowa z jakimiś przydupasami to zdaję się, że ja z Rudzią jedziemy na inne wakacje! a swoje obolałe części ciała możesz pokazywać do wglądu tylko mnie... kochanie :) dobra.. i tak lubię to czytać..
No ok...
jak chcesz mnie zostawić na pastwę tych skąpo ubranych, młodych, opalonych, lipcowych plażowiczek :P
mnie to raczej nie rusza.. nie wiem jednak czy Ty będziesz zadowolony, że skąpo ubrani, otuleni lipcowym słoneczkiem chłopcy będą oglądać sobie w tym czasie skąpo ubraną, młodą,lipcową mnie :D
spoko :)
jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić..
Dziękuje Połi.. no wiesz :(
Prześlij komentarz